czwartek, 24 września 2009

39. "Cyrulik syberyjski" (1998)








"Сибирскiй цирюльникъ", reż. Nikita Michałkow (Rosja/Francja/Czechy/Włochy, 1998). Uesanka Jane Callahan jedzie do Rosji wezwana przez szalonego konstruktora McCrackena, by pomóc w zdobyciu finansowego wsparcia u Wielkiego Księcia. Na leśnej stacji do pociągu wchodzi rozbawiony oddział kadetów. Do przedziału Jane trafia kadet Andriej Tołstoj. Spotkanie to zmieni ich całe dotychczasowe zycie...
Trudno jednoznacznie sklasyfikować ten film. Jest to bowiem po części komedia, film przygodowy, romans, melodramat, obyczaj, film historyczny i dramat. Lekkość i wdzięk pierwszej części filmu i powaga oraz melodramatyczność drugiej połowy mnie przywodzi na myśl "Skrzypka na dachu", gdzie do momentu wesela film był błogi i wesoły, by od momentu zepsucia wesela przez żołnierzy stać się miejscami wręcz ponury. Wynalazek McCrackena - ogromna maszyna parowa do ścinania drzew - z jednej strony przywołuje mi na myśl latającą maszynę w "Arizona Dream", z drugiej szalone wynalazki z "80 dni dookoła świata". Michałkow pokazał Rosję w nieco meuropejski, a miejscami nawet uesański sposób. Akkcja filmu zresztą rozgryywa się w dwóch płaszczyznach czasowych na dwóch różnych kontynentach (spaja ją retrospektywa). Obyczajowe fragmenty z festynu są świetne: walka kilkuset mężczyzn na pięści z gołymi torsami na śniegu, picie wódki ze szklanek - jedną za drugą, szalona zabawa bez zahamowań, otrzeżwiające polewanie wodą prosto z przerębli - to wszystko jest jakby arcyrosyjskie. Ale mamy też dramaturgiczne zdarzenia (na przykład pożegnanie śpiewem na dworcu, czy kolacja w szpitalu), które pokazane są już w zachodni sposób. Szczególnie zaś uesańskie jest zakończenie (chociaż nie jest to happy end) oraz epizody rozgrywające się w usa. Sam Michałkow wyznaczył dla siebie małą, aczkolwiek eksponowana rolę, zagrał bowiem samego cara Aleksandra III. Małą rolę miał też w filmie Michałkowa Daniel Olbrychski.
Film zrobiony z rozmachem, akcja z dramatycznymi kuliminacjami, historia traktowana jako całość raczej niebanalna. Można zarzucić filmowi Michałkowa niespójność i zbyt duży rozmach stylistyczny - można jak najbardziej. Film jednak ogląda się dobrze i moge polecić go z czystym sumieniem.