wtorek, 22 września 2009

13. "Ekstaza" (1933)

"Ekstaza", reż. Gustav Machatý (Czechosłowacja/Austria, 1933). To drugi znaczący film tego czaskiego reżysera, który miał już za sobą współpracę z Griffithem i von Stroheimem. "Ekstase" jest już filmem dźwiękowym, ale wyraźnie widać, że reżyser lepiej czuł się w gatunku kina niemego, ponieważ bohaterowie mówią w filmie dopiero gdy naprawde muszą coś powiedzieć. Dialogi sa oszczedne, ale to bardzo pozytywnie wpłynęło na forme filmu. Znów mamy długie ujęcia przyrody, nieby nieważnych zjawisk. Film zaczyna się od ponad 10-ciominutowej sekwencji nocy poślubnej. Mąż nie staje na wyskości zadania. Następnie mamy ujęcie dancingu w jakimś kurorcie wypoczynkowym, które jest właściwie teledyskiem, ilustracją do piosenki... Następnie pokazana jest migawkowo wizyta u adwokata w sprawie rozwodu i rozgoryczoona żona wraca do ojca na wieś. Historia prosta, banalna, wzięta z codzienności, a jednak pokazana po mistrzowsku. Środek film to nowatorska scena kąpieli Hedy Lamarr, jedna z pierwszych odważnych nagich scen w historii kina, ale to jeszcze nie wszystko, ponieważ koń Hedy się płoszy i biedna kobieta goni go polami, wzgórzami, stokami w stroju Ewy. Nie ma w tym nic wulgarnego czy trywialnego. ratuje ją z opresji robotnik zatrudniony przy budowie mostu. Oboje leżą na wzgórzu, posród kwiatów i traw - czysta poezja. Taki właśnie jest Machatý - pokazuje brutalny realizm życia, mieszając go z metaforami i z poezją. Nie ma wątpliwości, że jest to film artystyczny.