środa, 30 maja 2018

„Fotografia”














Odczuwam
fizyczny ból
kiedy patrzę na tę
fotografię
sprzed lat
nie umiem wyjść 
z podziwu
jak bardzo mocno to trwa
i jest jednocześnie
skończone

i kiedy dobra jakość
uniemożliwi zamglonej aurze
błędną interpretację
odrzuci fantasmagorie
widzę każdy szczegół
i każdą sekundę
pałczę
bo kiedyś byłeś
byłaś
do bólu
tak realna

„Odrobina chmury, która mieszka w tobie"















Odrobina chmury
która mieszka w tobie
zasłania czasem
jasność i ból
jak morfina
albo w bramie domu
znieczulenie
przepływa powoli
pod twoją powieką
w twej piersi
w rozległych połaciach
twego bermudzkiego
trójkąta
gdzie gubią się moje myśli
szukające ciebie

Ten kawałek nieba
przyćmiony
zasnuty
unosi cię daleko
na chwilę
na długo
zawsze powracasz
i zawsze odchodzisz
odpływasz w błękit
i w ciemne sklepienia
czuję cię
nie widzę
znam cię
i nie znam

zdjęcie: autoportret 
Grit Kallin-Fischer, około 1928 roku, Bauhaus

wtorek, 22 maja 2018

Robert Walser „Jakub von Gunten. Dziennik”




































 


     Bardzo niejednoznaczna, tajemnicza i dziwna książka. Niby opowieść o dojrzewaniu, o wchodzeniu w życie, ale czy to nie jest tylko pozór? Nic dziwnego, że Walser inspirował Kafkę; jednak czyż nie można odszukać w „Jakubie von Gunthen” większej liczby pisarzy zainspirowanych prozą Walsera? Kiedy pojawił się fragment dramatu wpleciony w prozę, pomyślałem, że to się stało na kilka-kilkanaście lat przed „Ulissesem” Joyce'a. Czyż rozpad świata w „Sklepach cynamonowych” Schulza nie przypomina degradacji Instytutu Benjamenty? Dziwne podróże, sny, zmiana scenerii przywołuje na myśl „Wilka stepowego” Hermanna Hesse. Fabuła prosta i surrealistyczna zarazem.
      Do Instytutu Benjamenty, prowadzonego przez rodzeństwo, przybywa Jakub von Gunten, młody arystokrata. Instytut jest szkoła dla służących... Jakub pragnie w ten sposób odciąć się od wpływów rodziców, decydować w osobliwy sposób, bo poprzez wierną służbę, o własnym losie. Arystokrata służącym? Właśnie... Jakub nawiązuje osobliwe relacje ze swoimi nauczycielami oraz obserwuje swoich kolegów.Walser tworzy osobliwe ich portrety, uwypukla niezwykłe cechy charakterów, zwraca uwagę na usposobienie, nawet na budowę ciała. Książka Walsera ma jednocześnie posmak erotyzmu i rozkładu, co może być sprzecznością, ale równie dobrze oznaczać może zespolenie dwóch destrukcyjnych sił. Zespolenie bądź tarcie. Nic nie jest jasne, wiele jest domysłów. Walser świadomie kreuje świat owiany tajemniczością, złożony ze sprzeczności. Rzeczywisty świat przenika się u Walsera z nierzeczywistością wypełniona majaczeniami. Być może jest to tautologia, ale tautologia doskonale oddająca charakter książki Walsera.
      Na 122 stronach znajduje się bardzo gęsty tekst. Niektóre zdania posiadają głębię równoznaczną z całymi akapitami u innych pisarzy. Wiele zdań ma charakter aforyzmów. Język precyzyjny, chirurgiczny, przebogaty. Walser z jego pomocą tworzy wręcz cuda, płynnie przechodząc z konkretnych opisów w liryzm, w oniryzm, w piętrowe znaczenia, w rozległe metafory, w przestrzenne konstrukcje o głębokim, szerokim oddechu, by za chwilę znów skupić się na małej, dusznej przestrzeni.
      Zdumiewa trafność obserwacji Walsera oraz łatwość manipulacji spostrzeżeniami. Podziw budzi także umiejętność wydobycia nastroju z pomocą kilku trafnych uwag, połączenie ich w całość, płynność, z jaką autor tworzy bieg narracji. Owo mistrzostwo widoczne jest na przykład w tym fantastycznym fragmencie, w którym Jakub opisuje, w jaki sposób stracił dziesięć marek w „restauracji z damską obsługą". Jest to jeden z najbardziej zmysłowych fragmentów książki, chociaż o wydarzeniach opowiada przecież bardzo ogólnie i jest przeplatany konkretnymi myślami Jakuba, w których chłopiec wyraża świadomość tego, że jest naciągany.
      Podczas lektury zastanawiałem się nad następującą kwestią: czy Walser miałby dziś szansę wydać swoją książkę? Czy to nie jest lektura zbyt gęsta, za bardzo wieloznaczna, trudna do ujęcia, wielopoziomowa. Interpretacja... czy jest możliwy prosty opis „Jakuba von Gunthen". Jest. Ale czy ten opis nie będzie aby tylko nędznym surogatem, który upraszcza do granic możliwości książkę Walsera? Będzie. Kończę więc mój surogat i zachęcam do wejścia w ten niezwykły świat wyobraźni Roberta Walsera, pisarza dziś zapomnianego, jak bardzo niesłusznie, jak ogromnie niesprawiedliwie...

czwartek, 10 maja 2018

"Poważne żarciki"



























i
O przepiękna damo
trwać chcesz w swojej krasie
a złośnik Czas na to:
"Nie możesz, nie da się"


ii
Płyń, płyń cicha rzeko
i żegluj obłoku
zanim przepadniecie
w gęstniejącym mroku


iii
Nie znałem cię wczoraj
dziś żyję przy tobie
jutro cię zapomnę
w moim cichym grobie


iv
Trwa wyścig szalony
kto dobiegnie prędzej
ten nic nie osiągnie
przetnie mety przędzę


v
Baw się dziecko szybko
baw bez przerwy mały
wkrótce przyjdzie północ
przestaniesz być trwały


vi
O jej ciało kiedyś
walczyłeś zawzięcie
dziś nie ma już o co
stoisz na zakręcie


vii
Dokonałes wiele
Niepotrzebnych rzeczy
nie ma po nich śladu
diabeł pieśń swą skrzeczy

wtorek, 8 maja 2018

"W twoim pokoju"





























W twoim pokoju
gdzieś pod koniec
lat osiemdziesiątych
jasność walczyła
w tobie
z ciemnością
jak imię i nazwisko
zespolone
a tak różne

W twoim pokoju
była ściana
na której przyjaciele
wpisywali się
na pamiątkę
ja też napisałem
kiedyś coś
dziś nie pamiętam
co

W twoim małym
pokoju ściany
sugerowały, żebyśmy
zbliżyli się do siebie
to był czytelny znak
jednak pozostaliśmy
w naszych samotnościach
nie wiadomo dziś
dlaczego
już na zawsze,
ja na wiele dekad
ty na kilka mgnień
zestarzałem się
a ty pozostałaś
niezmienna
piękna i krucha
o jasnym
radosnym spojrzeniu
jak gdyby nie kończyła się
właśnie przyszłość

W twoim pokoju
ta ściana pamięta
pod wieloma warstwami farb
nasze utracone pocałunki
już bez napisów
bez twego cienia
ja też pamiętam
choć dziś nic już nie wiem
i nie mam pewności
czy mogłem coś zmienić
jednym słowem
jednym gestem
odwróceniem uwagi
bo nie było znaku
i prośby o ratunek
a może tylko ja
niczego nie dostrzegłem

I muszę z tym żyć
do końca
ale nie chcę zapomnieć

czwartek, 3 maja 2018

Biegnij

























Biegnij
z rozwianymi włosami
z rozwianą duszą
z rozpostartymi rękami
pod wiatr
pod prąd
stamtąd
i stąd
przed siebie
w świat
który czeka
który trwa

Biegnij
z łomotem serca
z gruchotem kroków
głośno i pewnie
radośnie
rajnośnie
ku dalom
i bliżom
w góry
doliny
w świat
który w sobie
cię ma

Gnaj
ale patrz
biegnij 
i skacz
przeszkoda 
wstecz


Słońce na twarz
za tobą strach
pola
i drzewa
samotne domy
to nie twój świat
ty jesteś stąd
gdzie pędu
prąd
wołanie 
wzgórz
i dale 
tuż

Pędź 
ile sił
nie marnuj
chwil
goni cię
śmierć
uciekniesz
jej 

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

"Mówiły do mnie drzewa"




Mówiły do mnie drzewa nie rozumiałem jednak ich mowy bardzo chciałem się dowiedzieć co chcą mi powiedzieć mówiły cicho, długo i spokojnie wspomagane przez mrówki i chrząszcze gałęzie wykonywały znaki liście śpiewały arie adresowane do mojego poczucia estetyki aczkolwiek nie docierał do mnie ani ich szum ani byt Rzeka chciała mi przekazać ważną wiadomość widziałem jak jej wody w różnych miejscach promienieją i przygasają, burzą się i odbijają od kamieni jak od interpunkcyjnych znaków a ryby i raki krzyczały do mnie z całych sił nic nie pomogło moje natężenie uwagi i błądzące po nurcie oczy nie rozumiałem nic Głos z nieba spadł na mnie szarpiąc jak piorun mój wzrok i słuch jak agresywne opadające ptaki gniewał się długo bluzgał we mnie plwociną przekleństw, błyskami obelg znów nie rozumiałem treści ale pojąłem sens: jesteś spoza Królestwa odciąłeś gałąź upadłeś i stałeś się obcym z książką w ręku
intruzem na dwóch nogach
z przyciskiem „onward” pod palcem
Obraz "The Edge of a Forest, Storm Coming On" Autor: James Arthur O'Connor (1792–1841)