środa, 23 września 2009

21. "Portier z hotelu Atlantic" (1924)






"Der letzte Mann", reż. Friedrich Wilhelm Murnau (Niemcy, 1924). Starzejący sie hotelowy portier posiada prestiż i jest bardzo dumny z wykonywanej pracy. Symbolem tego prestiżu jest jego uniform. Praca ta przynosi mu również poważanie pośród mieszkańców kamienicy, w której mieszka. Pewnego deszczowego dnia na skutek niepomyslnego zbiegu okoliczności podpada dyrektorowi hotelu; ten podważa zasadność wykonywanej przez portiera funkcji, jako powód podając jego zaawansowany wiek. Ze względu na dłyugoletnia prace w hotelu, portier nie zostaje zwolniony, a tylko przeniesiony do obsługi toalety... Mężczyzna nie moż4e się z tym pogodzić...
Moiom skromnym zdaniem jest to wspaniały, piękny i wzruszający film. Ten film jest nie tylko niemy - nie ma w nim prawie napisów... Obraz, obraz i jeszcze raz obraz. Historia degradacji zawodowej starszego człowieka została pokazana w sposób mistrzowski. Kamera nie stoi w miejscu, lubi się kręcić, wyskoczyć z okna, by przyjrzeć się z bliska trąbce grajka. Nie na darmo film zaliczany jest do nurtu kammerspielfilm. Poza tym światło i cień buduja atmosferę filmu Murnaua wcale nie gorzej niż w słynnym "Nosferetu - symfonia grozy". Ciekawostką jest, iż film Murnaua posiada coś w rodzaju alternatywnego zakończenia (zostało ono wymuszone na reżyserze przez wytwórnię UFA, która uznała, że "Der letzte Mann" jest zbyt pesymistycznyy i przygnębiający) które jednak - moim zdaniem - nie psuje całości.