piątek, 30 października 2015

Ferdynand Antoni Ossendowski "Lenin"























Głośna w swoim czasie książka opisująca życie wodza rewolucji od lat szkolnych po śmierć. Książka jest napisana w formie powieści biograficznej. Stylistycznie tkwi w dużej części w wieku XIX-tym, jednak posiada fragmenty bardziej młodo polskie (opis rozpoczęcia I Wojny Światowej i pobyt Lenina w Tatrach to proza bardzo zakręcona, dynamiczna, wręcz patetyczna). Autor skupił się przede wszystkim na psychice Lenina, dociekając przyczyn jego poglądów. Opisuje też Ossendowski wydarzenia, które wpłynęły na ich ukształtowanie. Wobec ogromnego wówczas poważania Lenina jako silnej i niemal boskiej jednostki, Ossendowski skutecznie odbrązawia jego postać, ukazuje go jako człowieka bezwzględnego, idącego po trupach do wyznaczonego celu, niewrażliwego na ludzką krzywdę, pozbawionego uczuć, a przede wszystkim miłości. Lenin pali za sobą wszystkie mosty, odsuwa od siebie kobiety, które darzą go uczuciem, ludzi traktuje instrumentalnie, jak narzędzia. Akcję najstraszniejszych rozdziałów umieścił Ossendowski na moskiewskiej Łubiance, gdzie Dzierżyński w obecności wodza prowadzi przesłuchanie, n ie cofając się przed okrucieństwem. Ossendowski przedstawił też skutki rewolucji w życiu zwykłych ludzi, pokazał biedę, głód, terror, denuncjacje, pazerność, a w czasie NEP-u bezprawie, rozwiązłość, przestępczość, hazard, prostytucję. Książka jest świetnym oskarżeniem człowieka, który doprowadził na skraj nędzy miliony ludzi, zasiał straszliwy terror i który wywrócił na nice swoje ideały, osiągając odwrotny od zamierzonego skutek. Przed mauzoleum Lenina ktoś powie: "żaden cart nie miał takiego wystawnego grobowca", a w innym miejscu tekstu "wyzwolony" z caratu robotnik zauważy, że dawniej nie było takich prześladowań, głodu i złej gospodarki. dziwnym zabiegiem zastosowanym w książce jest opis maligny rannego w zamachu Lenina, w której wódz przestraszył się swego "dzieła" i w której opłakuje bliskie mu istoty, które zmiażdżyła rozruszana przez niego diabelska machina terroru. Dziwny ten zabieg pod względem logiki, uzasadniony jest literacko, ponieważ podkreśla zło, które zostało rozpętane. Nic chyba nie może być sugestywniejszego, od strachu, który ogarnia twórcę, gdy ogarnie swoje złowieszcze dzieło, gdy uświadomi sobie, do czego tak naprawdę doprowadził.

Bruno Jasieński" Bal manekinów"























Surrealistyczny i groteskowy dramat napisany przez Jasieńskiego bezpośrednio po "Palę Paryż". Manekiny przez cały rok stoją bez ruchu i jeden jedyny raz podczas karnawału urządzają bal, gdy nikogo nie ma w pobliżu. Delektują się ruchem i tańcem, każda sekunda jest bezcenna. Niespodziewanie na bal manekinów trafia człowiek. Nikt nie może dowiedzieć się o balu, więc zostaje skazany na ucięcie głowy nożycami krawieckimi, zaś o jego głowę manekiny przeprowadzają losowanie. Manekin, który je wygrywa, zakłada głowę i ośmielony postanawia udać się na bal ludzi. Głowa należy do lewicowego lidera, który został zaproszony na bal u fabrykanta samochodów. Manekin nie spodziewa się, co go czeka na prawdziwym balu... Jasieński pokazał bezwzględną walkę o stanowisko klasy robotniczej, od czego zależą zyski (strajk równy jest stracie, strajk u konkurencji zyskowi). Lider zostaje poddany przeróżnym środkom perswazji. Dramat krytykuje także obyczajowość burżuazji, rozwiązłość, pojedynki honorowe, brak skrupułów, pazerność.


wtorek, 27 października 2015

Bruno Jasieński "Nogi Izoldy Morgan"























Słabością polskiego internetu jest ubóstwo informacji na temat na temat pierwszych wydań książkowych, a także brak informacji co do zawartości książek. "Nogi Izoldy Morgan" ukazała się w 1923 roku i nie wiadomo właściwie, czy zawierała jedynie tę mini-nowelę, która autor buńczucznie nazywa powieścią, czy oprócz niej było tam coś jeszcze. Mamy zatem do dyspozycji nowe wydanie, na które składa się wcześniej nigdzie nie publikowane opowiadanie "Klucz", tytułowy utwór oraz najdłuższe z wszystkich opowiadanie "Nos" pochodzące z lat 30-tych. Wydawca wydał też w tomie trzy manifesty futurystyczne Jasieńskiego, które w liczbie czterech można kupić w formie e-booka. Co sprawiło, że wydawca nie zamieścił czwartego manifestu, w którym autor odwołuje się do ""Nóg Izoldy Morgan", tego pewnie sie już nie dowiemy...
"Klucz" jest opowiadaniem antyreligijnym. Samowolny i krnąbrny ksiądz zmaga się ze swoją wiarą szerząc zło w miejsce dobra. Jest to miniatura pozbawiona cech futurystycznych.
"Nogi Izoldy Morgan" to karkołomna groteska z silnymi akcentami nadrealizmu. Pani Izolda wpada pod tramwaj w wyniku czego traci swoje nogi. Podczas gdy przebywa w szpitalu, jej ukochany inżynier Berg przejmuje amputowane członki, które pozostają w stanie świeżości, i trzyma je w charakterze fetysza. Następnie Berg ulega fascynacji pracującej maszyny i niebezpiecznie zbliża się do niej, jak gdyby na podobieństwo ćmy, zostać przez nią pochłoniętym. tak się jednak nie dzieje, gdyż w ostatniej chwili odciąga go od rozpędzonego koła zamachowego kolega z pracy. "Powieść" kończy sekwencja Berga uciekającego tramwajowymi torami przed rozpędzonym tramwajem. Przytaczam w skrócie treść utworu, ponieważ po pierwsze i tak nie zdradzam jego esencji, czyli języka i metafor, a po drugie warstwa fabularna to nie wszystko w tym przypadku; tekst daje możliwość fantazyjnej interpretacji , więc sama fabuła jest tylko prologiem do przygody z "Nogami Izoldy Morgan". W nie zamieszczonym manifeście z 1923 roku Jasieński przewrotnie nazywa tę powieść rozliczeniem z futuryzmem. Można to rozumieć w różnoraki sposób, jednak moim zdaniem chodzi o to, że wczesny futuryzm wielbił maszyny same w sobie, później zaczął pojmować maszynę jako piękna i użytkową (tak jak Majakowski zwracała się do maszyn: "my was będziemy robić, a wy nas- żywić"). Tekst Jasieńskiego to chyba taka cezura w jego twórczości, punkt zwrotny.
"Nos" to także groteska, która wyśmiewa eugenikę nazistowskich naukowców. Jednemu z nich pojawia się w miejsce aryjskiego nosa, nos typowo semicki. Z ta chwilą zostaje on natychmiast zepchnięty na margines społeczeństwa narodowo-socjalistycznego i na własnej skórze zaczyna odczuwać skutki głoszonych przez siebie teorii. Tytuł i motto nawiązują oczywiście do Gogola. czytając to groteskowe i również surrealistyczne opowiadanie wypada tylko wyrazić żal, że w 1938 roku Brunona Jasieńskiego nie było już na świecie. Podobno jego twórczość z końca lat 30-tych jest już stricte socrealistyczna, czyli kolejny interesujący i oryginalny pisarz został zmiażdżony przez toczące się koło historii.

niedziela, 25 października 2015

Bruno Jasieński "Pieśń o głodzie"
























To ciekawe, że ruch futurystyczny był tak bardzo związany przed wojną z komunizmem, prawda? Przy czym należy odgrodzić fascynację komunizmem, który był tylko potencjalną możliwością, od komunizmu, który zniewolił i zeszmacił ludzi. Jasieński należy do pierwszej grupy. "Pieśń o głodzie" (1922) to poemat stylizowany na Majakowskim, który był wówczas guru polskich futurystów-komunistów. Zaważa to na formie i języku utworu. Szczątki wiersza i pojawiające się co jakiś czas rymy poprzeplatane są stylistycznie przeróżnymi fragmentami okrzyków, zawołań, łkań, ogłoszeń, telegraficznych skrótów, karkołomnie pędzących strof, co daje fantastyczny formalnie efekt collage'u. Słowa są szorstkie, ostre, po męsku agresywne. Treścią poematu jest przebudzenie proletariatu, którego na ulice wypędził głód, jednak bardzo silnie obecny jest w utworze podmiot liryczny pojmowany jako "ja", nie żadne ulubione przez czerwonych "my". Pierwsza część to osobliwy głos zwrócony przeciw poezji, której przeciwstawia się poezje gazet. Takoż fascynacja miastem jest tu i w dalszych częściach namacalna (miasto, masa, maszyna). Dalej następuje opis zmagania z głodem. Druga część to pochód pierwszomajowy kroczący ulicami miasta. "Pieśń maszynistów" przedziela kompozycyjnie poemat na pół. Po nim następuje opis rewolucji i zakończenie, w którym znów wraca motyw indywidualnej jednostki (poeta) oraz wierszy, które "puste jak kłos SĄ", jednak paradoksalnie (bądź przewrotnie) rozprzestrzenią wśród słuchaczy zawarte w nich idee.

Paul Morand "Palę Moskwę"























Opis dotyczy wyłącznie "Palę Moskwę", która to nowela zainspirowała Brunona Jasieńskiego do napisania książki "Pale Paryż". Chciało by się zapytać, o co tyle hałasu? Paul Morand opisał, hmmm, problemy ze znalezieniem w Moskwie miejsca i warunków, by kochać się z kobietą... Francuz i Rosjanka chcą tego, ale nie mogą, gdyż warunki mieszkaniowe w Moskwie nie pozwalają na to, przez mieszkanie przewijają się wciąż nowi goście i domownicy (Josif Brodski opisał niegdyś podobną sytuacje w szkicu, który przeczytałem w którymś numerze Zeszytów Literackich), wreszcie bohater zrezygnowany wychodzi na moskiewską ulicę, cały rozpłomieniony od niespełnienia. Ot, tyle. jasieński poszedł o wiele kilometrów dalej. W sumie "Pale Moskwę" można uznać za pretekst, bo literacki pojedynek na te dwa teksty jest raczej nierówny.

sobota, 24 października 2015

Szczepan Twardoch "Drach"




















Jest dobrze, chociaż oczekiwania były większe. "Drach" jest książką bardzo powikłaną, mieszają się w niej miejsca, czasy, zdarzenia, osoby. Można się pogubić... Narratorem książki jest... ziemia. Autor zawarł w niej bardzo silne poczucie wszechobecności śmierci, kruchości ludzkiego życia, niczym w barokowej poezji silny akcent na vanitas vanitatum et omnia vanitas. Podobnie jak "Sto lat samotności", sagę śląską Twardocha czytało mi się równie ciężko, myliły mi się postaci i gubiłem ciągłość, jaż tak mam, kiedy występuje zbyt wielu bohaterów (to jednak - należy pamiętać - nie jest zarzutem wobec książki, ale obciąża czytelnika, którym jestem). Nie do końca zrozumiałem przesłanie książki, w końcu że każdy umrze, to prawda banalna, że historia Śląska jest powikłana, podobnie. Być może chodzi o Fatum ciążące nad ludzkim losem, naprawdę nie wiem...

Wilhelm Szewczyk "Anioły z lodu. Z notatnika norweskiego"






















"Anioły z lodu" to napisany mocno literackim, często kwiecistym językiem reportaż z podróży autora do Norwegii. Trzy główne tematy poruszane w książce to tropienie poloników, przedstawienie sylwetek znanych bardziej i mniej Norwegów (z tych znanych to Knut Hamsun, Ibsen, Munch, Grieg) oraz opisy krajobrazów i miast. Znaczący nacisk kładzie Szewczyk na historię (skupia się szczególnie na okresie II Wojny Światowej) i kulturę, ale czasem wtrąci ciekawostki dotyczące nakazów prawnych (na przykład dotyczących konsumpcji alkoholu), gospodarki (bogata w lasy Norwegia drewno do produkcji mebli importuje z Niemiec) i współczesności (źle pisze o hippisach). W książce, która ukazała się w 1978 roku, nie zabrakło na zakończenie akcentu politycznego, jedna w całym przekroju "Anioły z lodu" nie są lekturą tendencyjną czy propagandową. Kiedy Szewczyk pisze o norweskiej Partii Pracy, trudno to uznać za propagandę, gdyż partia ta w Norwegi zawsze posiadała silną pozycję, to jest fakt, nie wymysł autora. Zresztą Szewczyk nie skupia się na norweskich socjalistach, więcej miejsca poświęca w swojej książce na przykład sprowadzenia u Polski z Norwegii Świątyni Wang, która stoi obecnie w Karpaczu. Szewczyk wspomina też o Gombrowiczu, który w Polsce do lat 80-tych był tematem niewygodnym, raczej przemilczanym niż nagłaśnianym. Moim zdaniem warto przeczytać.

piątek, 23 października 2015

Janusz Tazir "Pożegnanie z XX wiekiem"





















Z czasów moich studiów Janusz Tazbir był uważany za speca od Staropolski, tym bardziej zaintrygował mnie tytuł książki, który odwołuje się do całkiem innej epoki. Dlatego z zainteresowaniem sięgnąłem po ten zbiór esejów historycznych, jak się w końcu ukazało. Oczywiście autor opisując dawne wieki, stara się nawiązywać do naszych czasów, odszukiwać nici łączące przeszłość z teraźniejszością, ale - uff - otrzymałem rozważania nad złota polską wolnością XVI wieku, historie pomników wystawionych przez władze carskie polskim generałom zabitym w Noc Listopadową, rozmyślania nad zmieniającym się sensem pojęcia przedmurza, portrety mistrza panegiryków Nowaczyńskiego i króla Poniatowskiego, o pojęciu chamstwa, o podziale na Europę lepsza i gorszą, o pierwszej ekranizacji "Ogniem i mieczem". W sumie fajna, intelektualna przygoda.

 Spis treści:

  • Wstęp
  • Tradycje demokracji szlacheckiej
  • Czy naprawdę relikty szlachetczyzny?
  • Polskie mity historyczne
  • Historycy i - panegiryści
  • Czarna i biała legenda ostatniego króla
  • Zdrajcy i bohaterowie
  • Pomnikiem zhańbieni
  • Grymasy na pomniki
  • z polskiego na nasze
  • Chamstwo niejedno ma imię
  • Poczet polskich pamflecistów
  • Spory o przedmurze
  • Europa, ale ta gorsza
  • Elita bita i - nie bita
  • Pióro i strach
  • Spiskowa teoria dziejów
  • System czy jednostka?
  • Pierwsza ekranizacja Ogniem i mieczem
  • Trzy stulecia pozorów
  • Bitwa o Trzecią Rzeczpospolitą
  • Ciężkie brzemię niepodległości

czwartek, 22 października 2015

Bruno Jasieński "Palę Paryż"

























Już dawno żadna książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia! "Palę Paryż" napisana została w ciągu trzech miesięcy, wydana w odcinkach przez L'Humanité, stała się przyczyna protestów, demonstracji przed redakcją gazety i w sumie chyba jest pierwszą książką polskiego autora, która wywołała międzynarodowy skandal i doprowadziła do wyrzucenia Jasieńskiego z Francji. Kto dziś o tym wie?

Będąc miłośnikiem sztuki awangardowej, na początku nie mogę nie zwrócić uwagi na język i styl książki. Jasieński, będąc futurystycznym poetą, stosuje język w dużej mierze poetycki, pełen metafor, zaskakujących porównań (na przykład paryski ruch uliczny przyrównuje do wyścigu psów, nazwy marek zastępują rasy pędzących brytanów). Jeżeli miałbym prozę Jasieńskiego porównać, to od razu ciśnie się nazwisko Brunona Schulza, przy czym język "Pale Paryż" nie jest aż tak intensywny i w tak dużej mierze kreacjonistyczny, pozwala czytelnikowi na częstsze wytchnienie od karkołomnych zabaw słowami.
Dzisiaj treść książki śmiało można nazwać już utopijną, nawet w chwili jej pisania, w 1929 roku, też chyba nie była stricte realistyczna. Jest to wybornie napisana political-fiction z różnymi ingrediencjami. Można też o niej rzec apokaliptyczna, katastroficzna, komunistyczna. Da się też powiedzieć thriller, romans, powieść edukacyjna, fantastyka naukowa, sensacja i utopia. Oczywiście Jasieński pisał ją z perspektywy swoich politycznych poglądów,  które błądziły daleko na lewo, jednak dziś, kiedy pozostały raczej niewielkie szanse na urzeczywistnienie idei Międzynarodówki, tego typu książki należy czytać albo jako historyczny opis nawet nie faktów, ale mrzonek pewnej części społeczeństwa, albo jako rasową fikcję.

"Palę Paryż" napisana jest w bardzo filmowy sposób; moim zdaniem mógłby na jej podstawie powstać ciekawy film. Od razu w czasie lektury przyszedł mi do głowy "Promień śmierci" Lwa Kuleszowa z 1925 roku, film, który kto wie, czy nie zainspirował trochę Jasieńskiego do nadania swojej książce sensacyjnej i katastroficznej formy.

niedziela, 18 października 2015

103. "Od teraz zapomnij o miłości" [1937]

"Koi mo wasurete", reż. Hiroshi Shimizu [Japonia, 1937]. Dramat Shimizu ukazujący wpływ życia dorosłych na dzieci. Yuki, samotna matka, pracuje nocami w charakterze fordanserki. Wpływa to na pożycie syna z kolegami, którzy odsuwają się od niego. Matka musi pracować, by zapewnić synowi i sobie w miarę godne życie, ale nie potrafi pogodzić pracy z życiem osobistym (motyw społeczny w filmie,szefowa Yuki jest skąpa i dba wyłącznie o swój własny interes). Sprawna kamera, sporo scen fotografowanych na wózku. Angielski tytuł filmu brzmi "Forget Love for Now", czyli "Od teraz zapomnij o miłości".
















piątek, 16 października 2015

Aleksander Wat "Mój wiek"


















Wat w wywiadzie rzeka przepytywany przez Czesława Miłosza opisuje swoje życie na tle wydarzeń historycznych. Drobiazgowo opowiada o swoich doświadczeniach wojennych i łagrowych, o losach najbliższych znajomych i przyjaciół. Książkę tę, moim zdaniem, można potraktować jako uzupełnienie "Archipelagu GUŁag" Sołżenicyna. Lektura obowiązkowa dla każdego Polaka!


To była opinia napisana na podstawie lektury książki gdzieś pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Dzisiaj skończyłem powtórnie "Mój wiek". Dodać muszę, że książka Wata zawiera jeszcze jedną szalenie istotna rzecz. Autor opisuje w drobnych szczegółach fascynację i zachłyśnięcie się komunizmem, by w dalszej części pokazać, jak bardzo była taka fascynacja niebezpieczna nawet dla sympatyka komunizmu (a przecież na Łubiance i w łagrach siedzieli nawet bliscy współpracownicy Lenina), by w końcu ukazać rozczarowanie, kompromitację ideologii, próby ucieczki z ZSRR, przejście na stronę rządu londyńskiego, strach  przed NKWD. W sporej części Wat opisuje swoje więzienne doświadczenia, pisze o strachu, o tęsknocie za rodziną, torturze związanej z niewiedzą, co dzieje się z żoną i synem, opisuje przesłuchania, barwnie opowiada o współwięźniach, relacjonuje rozmowy z więzionymi intelektualistami. Portretuje wielu polskich artystów (na Łubiance siedzi Broniewski, Stern). Wat opisuje też atmosferę tamtych lat, analizuje to wszystko zarówno jako myśliciel jak też jako wrażliwy i błyskotliwy człowiek. "Mój wiek" jest nieprzebrana skarbnica informacji; jest to książka jedyna w swoim rodzaju. "Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego to nie ten format. W książce można też znaleźć opisy krajów dalekiego Wschodu, głównie Kazachstanu. W Ałma-Acie szalenie ciekawe fragmenty dotyczą ewakuowanych tam radzieckich artystów, między innymi pisarzy Szkłowskiego (który był przyjacielem Majakowskiego) i Paustowskiego oraz reżyserki Esfir Shub ("Upadek dynastii Romanowów" z 1927 roku). Książka, mimo, a może nawet dlatego właśnie, że jest zapisem rozmów nagrywanych na taśmę magnetofonową, posiada ten jedyny w swoim rodzaju intelektualny duch unoszący się na każdej jej stronie, tak że czuje się tę lekkość w budowaniu zdań, w snuciu opowieści, w ocenianiu wydarzeń i ludzkich zachowań. Dlatego "Mój wiek" sprawia wrażenie szczerej osobistej spowiedzi, wyznania, które opisuje straszny czas, snute przez człowieka, który ten czas przeżył. Jak mawiali komuniści: "Żeby zrobić omlet, trzeba rozbić jajka". Więc Wat nie został rozbity na omlet i mógł nam przekazać swoje przeżycia. To jest w tej książce najcenniejsze.

Myślę, że spis treści w dużej mierze pomoże w wyobrażeniu o zawartości:

 TOM I
Czesław Miłosz: Przedmowa  
  1. Wczesne lata dwudzieste. Grupa "F 24". Jan Hempel i jego "Nowa Kultura". Władysław Broniewski. Bruno Jasieński. Jak powstała powieść Palę Paryż    
  2. Trudności biografii. Blok i "Dźwignia". Tadeusz Peiper. "GGA" i antypoezja. Wpływy Rosji    
  3. Demonizm i egzorcyzmy. ."Miesięcznik Literacki"    
  4. Jak się dochodzi do komunizmu? Jak było z cenzurą i policją    
  5. Piszę sztukę na Powszechną Wystawę Krajową. Berlin 1928    
  6. Paryż 1928. Środowisko warszawskie sympatyków komunizmu    
  7. Witkacy. Popijawy. Ambasada sowiecka. Wizyty Majakowskiego w Warszawie    
  8. Rosja, komunizm, patriotyzm    
  9. Redagowanie "Miesięcznika Literackiego"    
  10. Kłopoty z Broniewskim. Legenda "Miesięcznika". Aresztowanie    
  11. W Więzieniu Centralnym, Broniewski jako kolega w celi. Wesoła cela proletariuszy    
  12. Środowisko w więzieniu. Przyszli ministrowie i ambasadorowie. Wyjście na wolność. Zwycięstwo Hitlera w Niemczech. "Pod Prąd" Stawara. Kontakty z partią    
  13. Lata trzydzieste. Wieści z Rosji. Podziały w partii. Komuniści i PPS. Antysemityzm    
  14. O istocie stalinizmu. Praca u Gebethnera. Autorzy. Powieść Iwaszkiewicza. Złe wróżby. Wrzesień we Lwowie    
  15. Lwów. Nowy związek literatów. Borejsza. Szernplińska. Boy-Żeleński. Redakcja "Czerwonego Sztandaru"    
  16. Lwów. Wanda Wasilewska. Emocje Broniewskiego. Pisarze sowieccy. Kariera Przybosia. Znaki, że będę aresztowany    
  17. Jeszcze jeden garb. Wskazane jest nie być lewicowcem. Dygresja o Mongolii jako demokracji ludowej. Prowokacja i aresztowanie    
  18. Hrabia Bielski. Cela w zamarstynowskim więzieniu    
  19. Religia w więzieniu. Pociechy filozofii. O gatunkach więzi społecznych. Zwięzła definicja marksizmu-leninizmu. Polacy i Ukraińcy    
  20. Opuszczony z powodu wadliwego nagrania    
  21. Nowy wódz duchowy celi. Społeczeństwo bezklasowe. Szamańskie praktyki. Majtełes. W karcerze z Broniewskim. Antysemici
TOM II   
  1. Opuszczony z powodu wadliwego nagrania    
  2. Kijów w słońcu. Cela byłych ludzi. Dzieci w więzieniu. Poezja i filozofia ściennych napisów. Dalsza podróż. Spotkanie z Moskwą    
  3. Na Łubiance. Winegret i winogrona. Łóżko po generale Andersie. Książki. Rosjanie, Koreańczyk, Polacy. Wspomnienie grozy z dzieciństwa. Mania Dunajewskiego    
  4. O książkach na Łubiance oraz wspomnienia z wczesnej młodości    
  5. Myśli Dunajewskiego o Rosji. Dygnitarz NKWD jako dobry diadia. Dzieje Dunajewskiego, czyli otchłań. Upływ czasu w więzieniu    
  6. O powadze słów. Biuro studiów na Łubiance. O zadartym nosie intelektualistów i egoizmie rodzinnym. Teoria Einsteina i modlitwa    
  7. Republika Platona. Czas i święty Augustyn. O turach odczytowych w PRL. Moskiewskie przedwiośnie i muzyka    
  8. Bach a przyroda. Histerie Dunajewskiego. Przesłuchuje mnie wysoka osobistość partyjna. Pisanie w boksie. Choroba Dunajewskiego. Niemcy w Jugosławii    
  9. Chudy aparatczyk. Nowa cela. Wiceminister elektryfikacji. Zawodowiec Intelligence Service. Człowiek z Instytutu Marksa i Engelsa    
  10. Ewakuacja. Znowu z Broniewskim. Czterodniowa podróż wagonem. Kariera dyrektorów Uniwermagów. Saratow. Stiekłow. Erlich. Pierwsi urkowie    
  11. Radosny rumor Rosjan patriotów. O skórze biurokraty. Josek. Majakowski jako święty. Gruzja. Niemiec mówiący językiem Lutra. Dłuższy traktat o psychologii pluskiew    
  12. Mnich heretyk. Żołnierze. Szalony buchalter. Dygresja o erotyce i życiu osobistym. Ukazuje się diabeł. Nawrócenie. O żydostwie i chrześcijaństwie. Głód i choroba    
  13. Opowiedzcie w Polsce, jak umierał stary Stiekłow. Na sali szpitalnej. Rozmowy o kapryśnej śpiewaczce koloraturowej. Drugi prawdziwy człowiek: Dubin. Wyjście z więzienia    
  14. Sowieckie dworce.  Podróż pociągiem. W Dżambule. Ałma Ata. Polska w delegaturze. Tajny sublokator w pokoju Wiktora Szkłowskiego i biuro scenariuszowe "Mosfilmu"    
  15. Kazachscy arystokraci. Dwór szlachecki w Ałma Acie. Szczere rozmowy z rosyjskimi pisarzami. Jak umarła Marina Cwietajewa. O Zoszczence. Połączenie się z rodziną>    
  16. O Izaaku Bablu. O inteligencji polskiej. Podróż do Mołotowabadu i ucieczka. Zdjęcie kalesonów. Powrót do Ałma Aty przez Kokandę i Taszkient. Polacy jako bogacze    
  17. O wojnie żydowskiej. Bogactwa za firankami. Grecja w środku Azji. Drohojowski. Aresztowania i przesłuchiwania. Myśliwi. Paustowski o Stalinie    
  18. We dwójkę z Weselym. Śmierć Sznajdera i upadek Zoszczenki. O elegancji i Tomaszu á Kempis w środku Azji. Wyjazd do Ili. Wśród Żydów polskich. Początek epopei
Appendix (znalezione pośmiertnie w papierach Aleksandra Wata) 
  1. O religii: Łubianka 1941 - Italia 1957    
  2. Sens komunizmu - przypomnienie rozmów z Tajcem

Sławomir Koper "Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej"
























Książka ta zawiera sporo mało znanych informacji, ale często biografie - nawet z opisywanego okresu, bo powojenne jeszcze można by wybaczyć - napisane są skrótowo. Szczególnie autor mało uwagi - nad czym ubolewam - skupia na filmach, w których zagrały tytułowe gwiazdy. Leci z tytułami jak gdyby się z kimś ścigał i nie miał czasu zatrzymać się nawet na chwilę. Podobnie rzecz ma się z podawaniem dat; biografie niezbyt w nie obfitują, co utrudnia często orientację, o którym momencie życia opowiada dany fragment i uniemożliwia wszelakie porównanie, co gdzieś indziej wówczas się rozgrywało. Jednak Koper, chociaż czasem się zapomina, raczej nie skupia się na wydarzeniach plotkarskich, a czasem wręcz przeciwnie, opisując na przykład życie osobiste Jadwigi Smosarskiej podkreśla, że aktorka bardzo dbała o prywatność i niewiele dziś można powiedzieć o jej życiu uczuciowym. Czas na lekturę "Gwiazd" nie uważam za stracony, miła lektura, aczkolwiek nie zaliczyłbym raczej tej książki do stricte naukowej. Poza tym każda z opisywanych osób zasługuje na osobną rzeczową i wyczerpującą biografię.

niedziela, 11 października 2015

Jack Kerouac "W drodze"





















Są takie książki, które należy przeczytać, kiedy nie skończyło się jeszcze dwudziestu lat. Później są to teksty nie trafiające już tak do odbiorcy, opowiadają najczęściej zupełnie o innym życiu, które wiodą ludzie dojrzali, dorośli, zakorzenieni, pozbawieni bożej iskry beztroski i spontaniczności tego rodzaju, że na jeden znak rzuca się wszystko i wyrusza w drogę przez kraj ku nieznanym przygodom.
Kerouac opisuje kilka takich beztroskich podróży przez Stany Zjednoczone i jedna przez Meksyk. Początkowo czuje się beztroskę, radość, szczęście, bliskość przygody, wspólnotę przyjaciół. Coś wyzwala w Salu Paradise i jego przyjacielu Deanie Moriarty pęd ku przestrzeni, puszcza w ruch koła samochodów pędzących ku nieznanemu. Autor mitologizuje często sytuacje, postaci, miejsca. Używa jednak także kontrastów, ponieważ obok takich zwrotów jak "święte Denver", pisze często o samotności i beznadziei, o pustce i bezcelowości.
Książka powstała podobno w trzy miesiące w 1951 roku, ale do 1957 roku nikt nie chciał jej wydać. Kerouac napisał powieść w sporej mierze autobiograficzną, Sal Paradise to on sam, Dean to poeta beatnik Neal Cassady, Carlo Marx to Allen Ginsberg, Byk Lee to William S. Burroughs i tak dalej.
W jakiś szczególny sposób książka Kerouaca opisuje początki ruchu, który później zmienił świat, zliberalizował obyczaje , czyli beat generation, który przerodził się w ruch hippisowski. Kerouac pokazał też jednak drugą stronę, mianowicie zwykłe szare życie, konieczność zarobkowania, rozwody, alimenty, chybione związki. Nie można powiedzieć, że "W drodze" jest wyłącznie hymnem na cześć nonkonformizmu, intelektualnej przygody i nieskrępowanej wolności. Jednak do takiego wyważenia jak w książce "Z soboty na niedzielę" Allana Sillitoe'a albo w filmie "Quadrophenia" jeszcze daleko.
Tak więc czytałem tę książkę z ambiwalentnym uczuciem, że kiedyś coś straciłem dzięki temu, że nie czytam "W drodze" we właściwym wieku, ale i że coś uratowałem przed utratą i czegoś dzięki temu nie zaprzepaściłem. Ale o tym nikt już nigdy się nie dowie...

wtorek, 6 października 2015

Andrzej Sapkowski "Lux perpetua"























Lektura trylogii zakończona. Trzecia część, po nieco słabszej drugiej, znowu trzyma wyśmienity poziom, akcja skrzy się od odwołań i aluzji. Mniej mamy już wyliczeń średniowiecznych tytułów ksiąg i autorów, bo ileż można? Sapkowski zapina na ostatni guzik niepozamykane sprawy. Nie wszystko kończy się dobrze. Przyznaję, że po skończeniu osiemnastego rozdziału, miałem mokre oczy; Sapkowski potrafi dozować napięcie i wywoływać emocje. W tym tomie jest już na szczęście mniej wojen, Reynevan jest już dojrzałym i świadomym bohaterem. Akcja zahacza tym razem na Górny Śląsk, jednak kluczowa scena rozgrywa się na rynku we Wrocławiu, przypomina wiec w państwie totalitarnym z udziałem wodza i kończy się zupełnym zaskoczeniem.
Nie wiem co Sapkowski ze mną zrobił, ale po lekturze "Trylogii husyckiej" mam ochotę na trylogię Sienkiweicza, za którą przecież nigdy nie przepadałem.
Wiwat Sapkowski!

poniedziałek, 5 października 2015

Umberto Eco "Cmentarz w Pradze"























Na tle XIX-wiecznej historii Eco przedstawił historię życia człowieka, który coraz bardziej wplątuje się w mechanizmy polityki oraz religii. Zaczyna od fabrykowania dokumentów, lecz z biegiem lat coraz bardziej wikła się w niejasne intrygi, coraz mniej może o sobie powiedzieć, że jest tak samo niewinny jak na początku swojej drogi, staje się nieludzki i to z zimna krwią. Motorem jego działania jest wpojony mu przez dziadka antysemityzm oraz mizoginizm. Działa z pobudek ideologicznych, jednak nie gardzi sowitym wynagrodzeniem. Książka napisana jest w osobliwy sposób, bowiem jest w formie notatek wymienianych przez dwie osoby mieszkające w tym samym domu, jednak nie potrafiące się spotkać; na kartkach papieru relacjonują swe poczynania w celu wyjaśnienia tej dziwnej sytuacji, w której się znaleźli. Eco mówi poprzez swoją prozę o mechanizmach opiniotwórczych, o spiskach, przekazie informacji, a wszystko to od kuchni. Autor nie szczędzi też ironii, na przykład gdy bohater myśli o sprawie Dreyfusa: "kosztowało mnie to tylko godzinę pracy, a afera trwa już tyle miesięcy" (cytat nie dosłowny, bo z pamięci, ale sens oddany). Ironiczne jest też zakończenie książki; i chociaż sprawia ono wrażenie otwartego, to jednak moim zdaniem jest tak tylko pozornie. Dobra, erudycyjna lektura; zachęcam.