wtorek, 22 września 2009

17. "Wampir" (1931)












"Wampir" (Vampyr), reż. Carl Theodor Dreyer (Francja/Niemcy, 1931). Allan Grey bada kult diabła oraz przypadki wampiryzmu. Poszukuje śladów w trakcie swej wedrówki. Trafia do wioski Courtempierre, w której postanawia się zatrzymać. W nocy do jego pokoju wchodzi tajemniczy stary człowiek i pozostawia mu zapieczętowana paczkę, którą Allan ma otworzyć po jego śmierci. Następnego dnia Allan trafia do posiadłości, w której starzec umiera... W paczce znajduje się książka "Dziwne opowieści o wampirach". Allan zaczyna domyslać się, na co jest chora córka lorda, Léone, i postanawia ją uratować...
Nietypowy film w twórczości Dreyera oparty na prozie Sheridana le Fanu. Jest to jego pierwszy dźwiękowy film, a w dodatku nakręcony na zamówienie bogatego entuzjasty kina, barona Nicolasa de Gunzburga, który pod pseudonimem Juliana Westa zagrał główna rolę. Oprócz Sybille Schmitz, w filmie nie występują zawodowi aktorzy. Film jest oniryczną, nie zawsze spójną wizją walki dobra ze złem. W "Wampirze" dominuje kolor biały, co jednak nie przeszkadza w osiągnięciu niepokojącej atmosfery. Scena wędrówki pustym młynem należy chyba do jednej z najwcześniejszych w historii kina scen przedstawiających bohatera znajdującego się w obliczu nieznanego zagrożenia, gdy przemierza zapuszczony i opuszczony budynek na odludziu. Mamy tu też zbliżenie przekręcającej się gałki i wolno otwierające się drzwi. Wszystko to jest dziś eksploatowane w horrorach i należy do klasycznych chwytów. Atmosferę w "Wampirze" nakręca także spowolnienie ruchu aktorów. Klimat i atmosfera (a także zdjęcia i montaż) należą do największych atutów filmu, bo sama treść jest raczej banalna. Niemniej ja czerpię ogromną radość z samego oglądania filmu od strony wizualnej, tak jak bym przypatrywał się któremuś obrazowi Breughla, z napawania się kompozycją poszczególnych kadrów - i tego film Dreyera dostarcza mi pełnymi garściami, wzbogacając to o fantastyczny klimat.