czwartek, 19 kwietnia 2018

Stephen Vizinczey „W hołdzie dojrzałym kobietom”





















      W tej książce dominuje tematyka erotyzmu. Autor działa — aż dziw, że później został pisarzem — na rozkazy swego libido. Teza książki skierowana jest do dojrzewających chłopców i głosi, że najlepsze doświadczenia erotyczne znajdą u tytułowych dojrzałych kobiet, mają też unikać jak ognia rówieśnic, które nie znają wcale miłości, nie mają doświadczenia, są skupione na sobie itd. Wiele przypowieści jest groteskowych, wiele zabawnych, na przykład ta, kiedy bohater umówił się na randkę d kina z brzydką dziewczyną, w przeświadczeniu, że taka będzie bardziej ochocza, skoro nie ma adoratorów, a ta przyszła na spotkanie z dwoma koleżankami i nawet do niego nie podchodząc, powiedziała do towarzyszek: widzicie, jednak ktoś się ze mną umówił, po czym minęły go i odeszły.
      Książka, oprócz licznych opisów perypetii z płcią przeciwną i opisów związków o różnym charakterze, jest równocześnie autobiograficznym pamiętnikiem Vizinczeya. Wspomina amerykańską okupację Austrii, komunizm na Węgrzech, powstanie, ucieczkę z kraju, włoski epizod i przeprowadzkę na drugi kontynent. Nieco to równoważy odrobinę zbyt nachalne pochylanie się nad tematyką seksu. Można przeczytać, ale na kolana powalony nie zostałem.

środa, 18 kwietnia 2018

"Dziewczyna na Księżycu"

























Powiedz mi
czy lubisz Księżyc?
tam nie ma dnia i nocy
jedna jest pora roku
samochód cię nie zaskoczy

Odpowiedz
czy ciszę lubisz
powolną jak letarg żółwia
ciepłą kroplami gwiazdy
teraz już zawsze bez nazwy

Czy lubisz
morza kamienne
i pola kraterowe?
w wieczność popatrzysz bez lęku
gdy położysz na nich głowę

Zrobię ci domek
z konstansów
nad brzegiem Morza Chmur
i kawę przyniosę przed próg
pod zorzą czarnych dziur



piątek, 13 kwietnia 2018

"Już zmierzch nade mną"














Już zmierzch nade mną
cisza w mojej głowie
i próba wyrażenia
czegoś co bez nazwy
od lat we mnie szuka
w rozświetlenie drogi
lub drogi powrotu
do miejsca narodzin 
w strony najpierwotne


lecz księżyc już cienki
jak profil talerza
z rąk czas wycieka
z oczu rozmarzenie 
kończy się wynajem 
i liczba oddechów 
nie wiem kto mnie pozna 
nie wiem kogo spotkam 
gdy przyjdzie godzina 


obejmij mnie mocno 
przygarnij me pola
w których wiatr szalony
hula nieustannie 
może jeszcze zdołasz
pocałunkiem życia 
przemienić ciszę
w słowa ocalenia 
zmierzchu powstrzymać
ciche opadanie

sobota, 7 kwietnia 2018

"Muszę zostać jeszcze"









Muszę zostać jeszcze
niewidoczny, w szczelinie
za muru załomem
za kresem spojrzenia
lecz blisko i zawsze
nie odchodzić stale
bo ile pożegnań
znieść może ciągle
nawet wędrowiec
obeznany z żegnaniem

Tak, zostać w pobliżu
przyczajony za chmurą
jeszcze i trwale
i tak niech zostanie
być zawsze gdzieś blisko
czasem nieopodal
schować się w szczelinie
chodnika gdy nim kroczysz
powstrzymać skok tygrysi
czułości pragnienia
owijać cię swym wiatrem
chociaż nie wiesz o tym
ukryty przed tobą
spoglądać w twe oczy

Gdy o mur się oprzesz
ja tym murem będę
i ciepłym słońca oddechem
grzejącym twe dłonie
i ciszą będę, i mową za którą
inni wszystko oddają
by choć raz jej zaznać
będę ciszą, słowami
ukryty, tuż, blisko
i czekać będę w szczelinie
aż odkryjesz to wszystko