poniedziałek, 29 lutego 2016

Hermann Hesse "Siddhartha"

Za każdym razem, kiedy czytam tę książkę, a wracam do niej co pewien czas, czuję się lepszym człowiekiem. Oczywiście nie żebym czuł się lepszy od kogoś, czuję się lepszym od samego siebie z chwili przed sięgnięciem po powieść Hessego. Coś musi zawierać proza autora "Wilka stepowego" skoro jej działanie jest tak głębokie i takie oczyszczające. Fabuła przedstawia życie Siddharthy, jego rozwój i w końcu schyłek. Dążeniem Siddharthy jest osiągnięcie doskonałości i szczytów duchowości. Charakterystyczną cechą jest jego radykalizm, gdyż po zgłębieniu odrzuca nawet najbardziej radykalne nurty jako niewystarczające i odciągające od sedna. Po drodze, jak to w życiu bywa, Siddhartha gubi swój cel (w tym książka podobna jest do innej powieści Hessego, do "Podróży na Wschód" mianowicie) i oddaje się egzystencji materialnej, cielesnej, prozaicznej, odległej od ideału, do którego zmierzał. Wszystko czym dawniej gardził, stało się jego udziałem. Życie...
Książka ukazuje życie jako wędrówkę i labirynt, w którym można zabłądzić lub zboczyć z obranej drogi. Człowiek zatraca wyuczone umiejętności, ucząc się nowych, jedne zastępując drugimi. Życie przeobraża się, ulega metamorfozom. W końcu zapętla się, powraca w miejsce już wcześniej odwiedzone, o którym bohater nigdy nie myślał, że stanie się jego przeznaczeniem. Hesse chwali prostotę, doświadczenie, naukę, jednocześnie pokazuje wzlot i upadek, ale patrząc na to z innej perspektywy, wzlot może być upadkiem, a upadek wzlotem w zależności od tego gdzie się znajdujemy. Mądra i głęboka książka.