niedziela, 7 lutego 2016

121. "Tylko raz żyjemy" [1937]

"You Only Live Once", reż. Fritz Lang [usa, 1937]. Dwa pierwsze filmy nakręcone przez Fritza Langa w usa podejmują temat niewinnego oskarżenia oraz próby obrony przez udowodnienie swej niewinności. Jest to ewidentny kontrast pomiędzy prawem i bezprawiem, co być może jest aluzją do bezprawia w obliczu prawa panującego od 1933 roku w Niemczech. W "Żyjemy tylko raz" odszukać można więcej aluzji do przeróżnych problemów. Bezkarność policji: w pierwszej scenie włoski sprzedawca skarży się na policjanta, który każdego dnia podbiera mu ze stoiska jedno jabłko, słyszy, ze jest to czyn niskiej szkodliwości, a kiedy ma już wyjść, do pomieszczenia wchodzi policjant i bez pytania bierze z biurka jedno z przyniesionych przez Włocha jabłek. Napiętnowanie człowieka, który opuścił więzienie przez społeczeństwo: Eddie grany przez Henry'ego Fondę ma problemy z utrzymaniem pracy, wystarczy drobne niedopatrzenie i od razu zostaje wylany ze względu na swoja przeszłość. Film Fritza Langa opowiada też o ogromnej miłości, o poświęceniu kobiety, która kocha, o wierze w niewinność, o zaszczuciu człowieka przez społeczeństwo. W tym filmie akcja (oprócz więzienia) nie wraca drugi raz do tego samego miejsca, ale nie jest to film drogi, w każdym razie nie jest nim do chwili ucieczki. Później bohaterowie umykają przed prawem, kierując się ku granicy. Czyż Sylvia Sidney i Henry Fonda umykając przed pościgiem, z listami gończymi na karku, z bronią w samochodzie nie stanowią prefiguracji filmu "Bonnie i Clyde"? Oczywiście tamta historia była oparta na faktach, ale kto wie, czy Langa nie zainspirowały rozgrywające się zaledwie kilka lat wcześniej wydarzenia (Sidney nawet tak samo jak Bonnie Parker szmugluje pistolet, aby uwolnić Eddiego i oboje giną w policyjnej zasadzce). Jako ciekawostkę można zauważyć, że jak wynika z pamiętnika Clyde, dziewczyna była wielką miłośniczką filmów dźwiękowych. Z kilku minusów, które można by wymienić, wspomnę tylko o dziwnych narodzinach dziecka w trakcie pościgu. Dramaturgia filmu trzyma widza w napięciu, aczkolwiek są też i drobne przestoje. Dobry film, już bardziej amerykański od "Fury".