niedziela, 28 lutego 2016

Paweł Huelle "Castorp"

Każdy zna chyba to uczucie, kiedy znajduje w domu stare pudełko po butach, a w nim fotografie sprzed kilkudziesięciu lat, na grubym papierze, często przegięte, naddarte, czarno-białe lub w sepii, z adnotacją na odwrocie napisaną piękną odręczną kaligraficzną kursywą, fotografie pełne twarzy, które teraz nie noszą już w wielu przypadkach nazwisk i imion, zapomnianych twarzy ludzi, o których nic nie wiemy. Każdy zna to uczucie, kiedy znajduje się w obcym odległym miejscu, w mieście pełnym wiekowych budynków zbudowanych w stylu, historyzmu, secesji, baroku, od dawna już niemodnym, nie przystającym do współczesności, wręcz nierzeczywistym. Takiego samego wrażenia doznałem czytając "Castorpa" Pawła Huelle.
Książka Huelle na pozór wydaje się prosta. Opisuje przyjazd i pobyt Hansa Castorpa w Gdańsku na początku XX wieku. Bohater ma zamiar studiować na politechnice, a w przyszłości planuje budować statki. Poznaje nowych ludzi, zakochuje się, ot wszystko. Banalne, zwyczajne studenckie życie, no może nie do końca aż tak zwyczajne, gdyż Castorp stroni od szkolnych kolegów, nie zapisuje się do żadnej z licznych organizacji studenckich i wiedzie życie odludka. Nie nudzi się jednak ani chwili. Castorp posiada swoje przyzwyczajenia i oddaje się im w pełni. Po pierwsze z planem miasta w ręku zwiedza Gdańsk, Wrzeszcz i Sopot, odznaczając obejrzane już miejsca. Po drugie uwielbia kawiarnie i restauracje, spędza w nich długie godziny z gazetą w ręku i z cygarem w kąciku ust. Po trzecie prowadzi niewidoczne naturalnie, lecz bogate życie wewnętrzne: myśli, obserwuje odczuwa, wspomina, porównuje i stara się zrozumieć otaczającą go rzeczywistość. W Trójmieście, podobnie jak w rodzinnym Hamburgu, świat żyje tymi samymi ideałami. Nowością są dla niego Polacy i Kaszubi, których mowy nie rozumie, ale dzięki temu dowiaduje się, że świat nie jest jednolity. Świat wewnętrzny Hansa Castorpa to najważniejsza warstwa książki. Castorpa otaczają dorośli o wyrobionych, lecz często sprzecznych poglądach i każdy z nich usiłuje uwieść młodego bohatera, przekonać go do swojej prawdy. Ale Castorp słucha uważnie i robi swoje; bohater bowiem zakochuje się i to uczucie dominuje jego poczynania oraz myśli. Platoniczna ta miłość silnie pobudza bohatera do często niekonwencjonalnych zachowań, usiłując zbliżyć się do obiektu swoich westchnień. Castorp zaczyna zaniedbywać szkołę, zaś jego przedsięwzięcia przestają zaliczać się do konwencjonalnych, bo który zakochany wynajmuje detektywa? Więcej nie zdradzę, może oprócz faktu, że wątek miłosny jest w książce ściśle powiązany z czasem, a dokładniej z bieżącymi wydarzeniami. Huelle kreśli na pozór sielankową atmosferę, ale - jak wiadomo powszechnie - od polityki ciężko jest uciec.
"Castorp" to powieść o czasie minionym. To właśnie sprawia, że książka chwyta czytelnika za gardło. Czas miniony utracony. Niczym twarze na starych fotografiach, czytelnik poznaje wymyślone przecież losy bohatera. Tak samo jak staramy się odgadnąć, kim był i jak żył człowiek na zdjęciu, Huelle "odgaduje" kim był i co zajmowało bohatera "Czarodziejskiej góry", zanim zawitał w Davos. Czas jest zaklęty w fotografiach i czas zaklęty został w krótkim zdaniu Tomasza Manna, w którym wspomina się o czterech semestrach Castorpa na gdańskiej politechnice. Huelle wykorzystał tą wzmiankę i puszczając wodze fantazji, przedstawił swoją wizję, własny obraz losów Mannowskiego bohatera. Czas miniony utracony dokonany. Postać Hansa Castorpa posłużyła Huellemu do barwnego, chociaż nieco zwięzłego, przedstawienia gdańskiej belle epoque, przywołania tamtego odległego czasu. To hołd dla epoki, ale i hołd dla miasta z tego okresu.
Mapa służąca Castorpowi do odszukiwania i poznawania największych zakamarków Gdańska, to mapa, która wiedzie także czytelnika przez ukochane miasto autora. To magiczny artefakt. Książka "Castorp" też jest rodzajem takiej mapy, bardziej złożonej i wielowarstwowej, gdyż opisuje zarówno miejsca, jak też ludzi, obyczaje i czas. Wędrówka przez miasto jest kolejną warstwą powieści Huellego. Wędrówka przez Gdańsk jest wyrywkiem ogólnej wędrówki przez życie. Pobyt Castorpa w Gdańsku to przecież krótki etap w jego drodze, przystanek zaledwie. a czas nieubłaganie zmusza do posuwania się do przodu ku przyszłości.
Nad powieścią ciąży smutek zagubienia w przeszłości, zapomnienia, odchodzenia, zmieniania miejsca, poszukiwania i utracenia. Także niespełnienia. Za uczucia z tym związane odpowiada w książce wątek muzyczny, pieśń Schuberta z "Winterreise", najsmutniejsza na świecie. Od śmierci matki towarzyszy ona Castorpowi w jego sercu i czasem odzywa się w nim smutna nuta jakiegoś odległego w czasie wspomnienia.
Powieść napisana jest w duchu "Czarodziejskiej góry" klarownym precyzyjnym językiem, zgrabnie i zajmująco. Mimo niewielkich rozmiarów zawiera bogactwo wątków łączących się i rozchodzących, równolegle przebiegających i stycznych ze sobą. Na kilka lat przed ukazaniem się "Cmentarza w Pradze" Umberto Eco, Huelle odmalował przeszłość, sportretował wiek i połączył je ze światem idei. Będzie to piękna lektura dla każdego, kto stara się zrozumieć przeszłość i lubi przeglądać stare fotografie.


Znak: "Castorp"