niedziela, 17 stycznia 2016

Atak prostaków na kulturę, czyli barbaria zabiera głos

Najlepiej w ogóle zlikwidować lektury. Wobec postępującej amerykanizacji, kokakolyzacji, makdonaldyzacji najlepiej zapomnieć, że jesteśmy (byliśmy?) Słowianami, mieliśmy swą historie i kulturę. Po co znać swoją przeszłość? Po co się wysilać? Tak, wszystko przecież jest równe. Mercedes i Syrenka, Gombrowicz i King, Bach i rap, Bergman i "Głupi i głupszy", Breughel i graffiti. Poprzednie pokolenia musiały być chyba szurnięte, że rozumiały Eliota, Joyce'a, że kupowały Musila i czytały Miłosza. Nuda i brak wartości przecież aż biją w oczy. Dlaczego Sartre był taki popularny w latach 60-tych? Taki nudziarz i nie miał nic do powiedzenia. Pierwszy lepszy licealista lewą ręką dokonuje dziesięć razy większych czynów na niwie literackiej od takiego uznanego na całym świecie (przypadkowo?) Gombrowicza! Dlatego ma prawo jechać z klasyką! Składać szybko ręce do braw! Geniusz z liceum przemówił i basta, orzekł, na kolana! Wszak on musi mieć racje ze swojego poziomu zero. Wraca komunizm? Głos ludu decyduje? Nauczyciele! Bojkotujcie program! Odrzućcie wstrętne mdłe i nudne lektury, wszak rzesza amerykańskich geniuszy literatury piszących na ilość już dostosowuje swój język do poziomu czytelnika i czeka na zastąpienie Witkacego i błądzącego po manowcach Herberta w naszym kanonie lektur. Precz z Rejem, któż to ten poczciwy człowiek? Wymysł! Przecież takiego nie ma! Zastąpić Reja R.R. Martinem! Obecnie literatura przeżywa najwyższy rozkwit i tylko złośliwej intencji trzymających w ręku władze przypisać należy, że biedni, gnębieni uczniowie czytać muszą jakiegoś Brunona Schulza i Franza Kafkę, skoro mamy teksty, które bez problemu mogą zastąpić te stare zramolałe nudy, na przykład "Sklepiki z niespodzianką". W ogóle nie rozumie,m nauczycieli, którzy zamiast zrobić rewolucję, potulnie wciskają antyki w młode, świeże i chłonne umysły młodzieży. Czyżby bali się posądzenia o sabotaż? Więc może le[piej niech chwycą za łopatę, niż robią coś wbrew sobie! Przecież Stephen King kasuje cała polską literaturę swoim jednym małym palcem lewej ręki. Albo niech wcielają Kinga w życie, albo praca w zieleni miejskiej pozwoli im w inny sposób upiększać i ulepszać świat; wszak tam znajdą swe spełnienie: będą wyrzucać do kosza stare i zwiędłe, by sadzić nowe i piękne. Precz z King Crimson! Niech żyje monotonne podawanie rytmu rapem zwane. Precz z Picassem, wszak murale to jedyna treściwa i prawdziwa sztuka! Wypad z Hasem, przecież tylko tarantino jest prawdziwym reżyserem.

Rozumiem ludzi, którzy chcą  wyrazić własne zdanie na portalu Lubimy Czytać, ale nie rozumiem ich pychy i arogancji. Nie pochwalam wyśmiewanie z trudem napisanych recenzji, ale... gdy piszę, muszę przemyśleć, co chcę napisać, a nie paplać jak leci. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że ktoś postanowił się pośmiać z nieporadnych ukąszeń kundelków w łydki tuzów kultury. Bo dlaczego drwią z czegoś, czego nie rozumieją? Gdyby czytali Leśmiana, znaliby to ponadczasowe zdanie: "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?"