sobota, 24 października 2015

Szczepan Twardoch "Drach"




















Jest dobrze, chociaż oczekiwania były większe. "Drach" jest książką bardzo powikłaną, mieszają się w niej miejsca, czasy, zdarzenia, osoby. Można się pogubić... Narratorem książki jest... ziemia. Autor zawarł w niej bardzo silne poczucie wszechobecności śmierci, kruchości ludzkiego życia, niczym w barokowej poezji silny akcent na vanitas vanitatum et omnia vanitas. Podobnie jak "Sto lat samotności", sagę śląską Twardocha czytało mi się równie ciężko, myliły mi się postaci i gubiłem ciągłość, jaż tak mam, kiedy występuje zbyt wielu bohaterów (to jednak - należy pamiętać - nie jest zarzutem wobec książki, ale obciąża czytelnika, którym jestem). Nie do końca zrozumiałem przesłanie książki, w końcu że każdy umrze, to prawda banalna, że historia Śląska jest powikłana, podobnie. Być może chodzi o Fatum ciążące nad ludzkim losem, naprawdę nie wiem...