wtorek, 27 października 2015

Bruno Jasieński "Nogi Izoldy Morgan"























Słabością polskiego internetu jest ubóstwo informacji na temat na temat pierwszych wydań książkowych, a także brak informacji co do zawartości książek. "Nogi Izoldy Morgan" ukazała się w 1923 roku i nie wiadomo właściwie, czy zawierała jedynie tę mini-nowelę, która autor buńczucznie nazywa powieścią, czy oprócz niej było tam coś jeszcze. Mamy zatem do dyspozycji nowe wydanie, na które składa się wcześniej nigdzie nie publikowane opowiadanie "Klucz", tytułowy utwór oraz najdłuższe z wszystkich opowiadanie "Nos" pochodzące z lat 30-tych. Wydawca wydał też w tomie trzy manifesty futurystyczne Jasieńskiego, które w liczbie czterech można kupić w formie e-booka. Co sprawiło, że wydawca nie zamieścił czwartego manifestu, w którym autor odwołuje się do ""Nóg Izoldy Morgan", tego pewnie sie już nie dowiemy...
"Klucz" jest opowiadaniem antyreligijnym. Samowolny i krnąbrny ksiądz zmaga się ze swoją wiarą szerząc zło w miejsce dobra. Jest to miniatura pozbawiona cech futurystycznych.
"Nogi Izoldy Morgan" to karkołomna groteska z silnymi akcentami nadrealizmu. Pani Izolda wpada pod tramwaj w wyniku czego traci swoje nogi. Podczas gdy przebywa w szpitalu, jej ukochany inżynier Berg przejmuje amputowane członki, które pozostają w stanie świeżości, i trzyma je w charakterze fetysza. Następnie Berg ulega fascynacji pracującej maszyny i niebezpiecznie zbliża się do niej, jak gdyby na podobieństwo ćmy, zostać przez nią pochłoniętym. tak się jednak nie dzieje, gdyż w ostatniej chwili odciąga go od rozpędzonego koła zamachowego kolega z pracy. "Powieść" kończy sekwencja Berga uciekającego tramwajowymi torami przed rozpędzonym tramwajem. Przytaczam w skrócie treść utworu, ponieważ po pierwsze i tak nie zdradzam jego esencji, czyli języka i metafor, a po drugie warstwa fabularna to nie wszystko w tym przypadku; tekst daje możliwość fantazyjnej interpretacji , więc sama fabuła jest tylko prologiem do przygody z "Nogami Izoldy Morgan". W nie zamieszczonym manifeście z 1923 roku Jasieński przewrotnie nazywa tę powieść rozliczeniem z futuryzmem. Można to rozumieć w różnoraki sposób, jednak moim zdaniem chodzi o to, że wczesny futuryzm wielbił maszyny same w sobie, później zaczął pojmować maszynę jako piękna i użytkową (tak jak Majakowski zwracała się do maszyn: "my was będziemy robić, a wy nas- żywić"). Tekst Jasieńskiego to chyba taka cezura w jego twórczości, punkt zwrotny.
"Nos" to także groteska, która wyśmiewa eugenikę nazistowskich naukowców. Jednemu z nich pojawia się w miejsce aryjskiego nosa, nos typowo semicki. Z ta chwilą zostaje on natychmiast zepchnięty na margines społeczeństwa narodowo-socjalistycznego i na własnej skórze zaczyna odczuwać skutki głoszonych przez siebie teorii. Tytuł i motto nawiązują oczywiście do Gogola. czytając to groteskowe i również surrealistyczne opowiadanie wypada tylko wyrazić żal, że w 1938 roku Brunona Jasieńskiego nie było już na świecie. Podobno jego twórczość z końca lat 30-tych jest już stricte socrealistyczna, czyli kolejny interesujący i oryginalny pisarz został zmiażdżony przez toczące się koło historii.