środa, 27 stycznia 2010

Kalacakra: Crawling To Lhasa (1974)











1. Nearby Shiras [9.13]
2. Jaceline [6.09]
3. Raga No. 11 [5.23]
4. September Fullmoon [10:02]
5. Arapaho's Circle Dance [2.30]
6. Tante Olga [7.37]
bonusy:
7. Vamos [6.46]
8. Déjà Vu [7:18]

Niemiecki duet w składzie: Claus Rauschenbach - gitara, conga, instr.perkusyjne, śpiew oraz Heinz Martin - gitara, flet, fortepian, syntezator, wiolonczela, skrzypce. Samo instrumentarium sugeruje, że muzyka zespołu musi być ciekawa. I owszem Słychać w niej wpływy orientu, folk oraz psychodelię. Muzyka jest bardzo mantryczna, sporo w niej mono-deklamacji. To główna cecha dwóch pierwszych kompozycji. "Raga No. 11" to instrumentalny rytmiczny i bardzo oniryczny marsz. "September Fullmoon" to kompozycja w stylu Bröselmaschine, główną rolę odgrzewają w niej akustyczna gitara oraz flet. Nawet jak dla mnie, jest to utwór zbyt monotonny "Arapaho's Circle Dance" to właśnie ten zapowiadany psychodeliczny fragment płyty: gitara akustyczna i harmonijka ustna tworza sekcję rytmiczną, co daje pole do popisu zakręconej gitarze. Album kończy niespodziewanie "Tante Olga", dziwny blues w którego tle odbywają się rozmowy. Na koniec ciekawostka: swą nazwę zespół wziął z języka tybetańskiego, Kalacakra oznacza w nim "koło czasu".