piątek, 8 stycznia 2010

Kak: Kak-Ola (1969)










1. HCO 97658 [1:39]
2. Everything's Changing [4:08]
3. Electric Sailor [3:08]
4. Disbelievin' [4:00]
5. I've Got Time [3:40]
6. Flowing By [3:58]
7. Bryte'N'Clear Day [3:48]
8. Trieulogy: (I) Golgotha, (II) Mirage, (III) Rain [8:15)
9. Lemonaide Kid [6:03]

Kawał bardzo solidnego, można też nawet rzec, że potężnego grania. Gitara jest bardzo natrętna, wszędobylska, ciężko pracuje i nie lubi odpoczywać. Trochę to przypomina twardą grę Steppenwolf. Pierwsza spokojniejsza piosenka na płycie, to piata "I've Got Time", która wspólnie z następną po niej akustyczną "Flowing By" uspokajaj atmosferę albumu. Ta bowiem zaczynała już niemal wrzeć, gdy pod koniec "Disbelievin'" wokalista równie żarliwie, co uparcie powtarza tytuł piosenki i nieustannie wtrąca się w jego mantrę gitara, bardzo ostra i bezwzględna. Koniec płyty jest zdecydowanie spokojny: jeszcze "Golgotha" i "Mirrage" są powolne i smutne, w stylu przypominającym nieco póxniejszą grę Neila Younga (znów gitara się wyrywa), ale "Rain" jest już szybszy i pogodniejszy. W sumie "Trieulogy" jset raczej połączeniem trzech piosenek niż dłuższą kompozycją składająca sie z trzech części. Zamykający płytę "Lemonaide Kid" to chyba (nie znam się tak dobrze) akustyczne boogie, a może akustyczny rhythm and blues (?).