sobota, 9 lipca 2016

Jo Nesbø "Karaluchy"

Bardzo dobry mroczny kryminał. Czytając książki Nesbø, łatwo można popaść w depresję, bowiem ukazują one ludzką naturę bez jakichkolwiek ogródek, w pełni jej potworności. W porównaniu z "Człowiekiem nietoperzem" główny bohater, Harry Hole, jest nieco mniej dowcipny i zadziej serwuje swe cyniczne i trafne aforystyczne kwestie, natomiast gęstsza jest atmosfera książki rozgrywającej się w zaułkach ogromnego Metropolis Wschodu.
Nesbø w "Karaluchach" inaczej niż w poprzednim tomie książki przedstawia kulturę i obyczaje rejonu, w którym Hole prowadzi swe śledztwo. W pierwszym tomie mieliśmy obszerne dygresyjne fragmenty na ten temat, w drugim informacje podawane są jakby mimochodem, co zwiększa zwięzłość i zwartość powieści.
Samotny myśliwy Harry Hole przybywa do Tajlandii odkryć tajemnicę śmierci norweskiego ambasadora, a sprawę utrudnia dodatkowo fakt, że o jej szczegółach nie może dowiedzieć się opinia publiczna. Krąży jak gdyby pomiędzy dwoma światami. W jednym pracownicy ambasady, dygnitarze i miejscowi prominenci w skrojonych na miarę garniturach popijają drogie trunki, w drugim tętni życie podziemnego świata ludzi biednych, pozbawionych perspektyw, dziewcząt, niemal dzieci jeszcze, skazanych na szafowanie swoim ciałem, by móc co włożyć do gara, pozbawiony światłą świat drobnych przestępców, palaczy opium, dewiantów seksualnych, tancerek go-go. Wszystkich łączy jedna idea: polepszenie swego bytu bez względu na stan posiadania. I każdy korzysta z nadarzających się okazji, tylko że nie zawsze można wygrywać...
Na ulicach ciemnej strony miasta pozbawiony wszelkich złudzeń Hole prowadzi swe dochodzenie w beznamiętny sposób. Jest w pełni świadomy, że nie naprawi świata. Jego działanie przypomina dokonywanie kosmetycznych napraw w najbardziej zewnętrznych trybikach w najbardziej zewnętrznych sektorach najbardziej zewnętrznych segmentów maszynerii, która jest najmniej istotną częścią jeszcze większej maszynerii. Tak, w tym proza Nesbø przypomina twórczość Franza Kafki. Hole po prostu wykonuje swoje obowiązki znając doskonale sytuację, wiedząc jaki jest świat i do czego zdolni są ludzie. Nie jest dumnym rycerzem, który wierzy, że wygra bitwę. Jest kretem, który drąży korytarze, pragnąc wpuścić w odmęty mroku kilka słonecznych promieni. Co n ie zmienia faktu, że czytelnik zawsze życzy mu powodzenia, sprzyja jego poczynaniom.


Wydawnictwo Dolnośląskie: "Karaluchy"