środa, 4 maja 2016

Paweł Huelle "Śpiewaj ogrody"

Akcja książki rozgrywa się w Oliwie, czasem przenosząc się do Gdańska, do Sopotu, na kaszubską wieś i w kilka innych jeszcze miejsc. Huelle po raz kolejny więc podejmuje temat swojego ukochanego Trójmiasta. "Śpiewaj ogrody" jest też typową książką dla autora, łączą się w niej różne czasy historyczne, oraz ludzie - znani z kart historii oraz fikcyjni anonimowi, których wspólnym mianownikiem jest Gdańsk.
Huelle opisał historię przyjaźni dojrzałej Grety z młodym chłopcem, narratorem powieści, którego nie poznajemy z imienia. Greta jest Niemką, która postanowiła po wojnie pozostać w Gdańsku; spotyka się z chłopcem, ucząc go języka niemieckiego, opowiadając swoje życie oraz wszczepiając mu miłość do muzyki. Powieść Huelle jest peanem na cześć muzyki, równocześnie pokazuje że w niebezpiecznych czasach nawet bycie muzykiem potrafi być groźne,a nawet więcej, sama muzyka stanowi zagrożenie. "Śpiewaj ogrody" jest historią o niebezpiecznych czasach, o złu, które czyha, budzi się, dominuje, usypia, znów powstaje. Jest opowieścią o naturze człowieka, która zmusza do popełniania niegodziwości i potworności. Zło w powieści jest cieniowane, podlega gradacji, stopniowaniu, deklinacji. Ale człowiek stara się temu przeciwstawić, oprzeć, a przynajmniej nie zgadzać się, kiedy jest wobec zła bezsilny. Próbuje żyć. Czasem traci bezpowrotnie to, co bezcenne, najbliższe osoby - męża, dziecko... Trwa w niepewności, ale nie poddaje się. To jest pozytywny przekaz książki Pawła Huelle. Mimo kataklizmów, ludzie obdarzają się miłością, przyjaźnią, pomocą.
Książka napisana jest, że tak powiem gęsto, autor często zmienia bohaterów i czas historyczny, wszystko jednak łączy pięknie w całość. Huelle pisze językiem przystępnym, nie wdając się w filozoficzne dywagacje, lubi jednak wtrącać mnóstwo fachowych terminów,a to z zakresu muzyki, a to z dziedziny botaniki; taka odrobina erudycji może komuś przeszkadzać, dla mnie jednak nie stanowi problemu, ponieważ tylko wzbogaca treść i ukazuje poważny stosunek autora względem czytelnika, którego ma za człowieka wykształconego i oczytanego. Proza Huelle posiada pulsujące natężenie, nie nuży czytelnika, wciąż prowadzi go w nowe miejsca, zmienia swą temperaturę, od zimnych opisów, po emocjonalne  akordy związane z stanem emocjonalnym bohaterów, kończąc na elegijnym i nostalgicznym zakończeniu powieści. "Śpiewaj ogrody" przypomina kompozycję muzyczną o niezliczonej liczbie modulacji, wątków, tematów, zmieniających się nastrojów. czasem poezja, czasem proza. I jak zwykle Huelle potrafi to wszystko zmieścić na niewielkiej liczbie stron, gdyż książka nie posiada imponujących rozmiarów.
Huelle z lubością wyszukuje postaci związanych nawet na krótko z Trójmiastem (Rilke, Schopenhauer), wyławia z otchłani przeszłości dawne nazwy ulic, ożywia ludzi, przybliża mało znane fakty. W zadziwiający sposób łączy przeszłość z teraźniejszością, budując pomiędzy tymi nieprzenikalnymi i pozbawionymi na osi czasu bezpośrednich punktów styczności pojęciami pomosty. Światy z książek Pawła Huelle można przyrównać do skarbnicy, w której czytelnik odnajdzie przeróżne wartościowe przedmioty - zawsze wzbogacają czytelnika, a przy tym są ciekawa opowieścią o ludzkich losach, o uczuciach, pasjach i - co najważniejsze - potrafią wzruszyć, wywołać emocje. Mnie, gdy czytałem ostatnie strony książki, po plecach przebiegały dreszcze.

Znak: "Śpiewaj ogrody"