sobota, 14 maja 2016

130. "Dezerter" [1933]

"Дезертир", reż. Wsiewołod Pudowkin [ZSRR, 1933]. Mówi się, że to ostatni film radzieckiej szkoły filmowej, później był już socrealizm. Moim zdaniem już w tym filmie jest pół na pół. Obok zapierających dech w piersiach sekwencji, migotliwych bardziej od współczesnych teledysków, i ciekawych kątów patrzenia kamery mamy nudny jak flaki z olejem fragment akademii z okazji wykonania 350% normy i zakończenia pracy w 30 zamiast 36 założonych dni, w dodatku z ogromnym posągiem Lenina z wyciągnięta ręką w tle. Fabuła jest prosta: w hamburskim doku strajkują robotnicy, gnębią ich przemysłowcy i policja. Wybucha strajk generalny.  Tytułowy bohater nie bierze w nim udziału, stoi z boku. Jako fachowiec zostaje zaproszony do fabryki w ZSRR, gdzie dokonuje wyżej wymienionych czynów na polu pracy, ale niespodziewanie dowiaduje się, że jego przyjaciel, przywódca strajkujących w Hamburgu zostaje zamordowany. Ta wiadomość zmienia go z "dezertera" w ochotnika; wraca do Niemiec i przyłącza się do strajku oraz walk ulicznych. Wizualność jest największym atutem tego filmu. W tamtych latach był na pewno awangardową agitką, ale dziś, gdy nie istnieje państwo ZSRR, ani nie ma już prawie wcale siły ustrój, który w tym utopijnym państwie propagowano, pozostaje napawać się praca kamery, dynamicznym montażem, ogromnymi zbliżeniami, migotliwością scen, zaś na polityczny aspekt przymrużyć oczy.