piątek, 13 maja 2016

Henryk Waniek "Wyprzedaż duchów"

Żyjemy w świecie, w którym wszystko zmierzono, zważono, opisano, zanalizowano, sklasyfikowano. Rzeczywistość jest oswojona, miasta przeludnione, Panuje powszechna industrializacja, kwitnie cynizm polityków, nieprzerwanie trwają amerykańskie wojny, zalewa nas potok drogich i nietrwałych towarów, mami reklama. Czy w tym całym zgiełku racjonalizmu jest miejsce na pierwiastek irracjonalny? Książka Henryka Wańka odpowiada twierdząco na to pytanie. czytelnicy obeznani z innymi pozycjami autora wiedzą, że Waniek zajmuje się głównie historią oraz rzeczywistością magiczną, Temat rozpatrywany jest z wielu stron; maja w powieści swoje miejsce i czas zarówno zwykłe duchy, upiory, legendarne stwory z sudeckich podań z Liczyrzepą/ Karkonoszem na czele, mowa o duchach azjatyckich, w całkiem nowym wymiarze pojawiają się tak zwyczajne zjawiska jak na przykład mgła, która posiada wiele imion, a raczej każdy rodzaj mgły nosi inna nazwę, działają tez siły natury, alchemia, magia, wykrzywieniu ulega przestrzeń. Waniek nie napisał jednak powieści grozy, absolutnie nie; gdybym miał "Wyprzedaż duchów" porównać do innej książki, to byłaby to "Podróż na Wschód" Hermana Hesse. Waniek napisał bowiem powieść o fizycznej i duchowej podróży przez Sudety, podróż prowadzącą w głąb lasu, na strome niedostępne stoki, ale i w głąb poznania, w poszukiwaniu duszy bądź w celu uzyskania dowodów, że istnieje, podróż duchowa, mistyczna, magiczna. Można o książce powiedzieć też śmiało, że jest filozoficzna albo ezoteryczna. Każdy rozdział opisuje jedną z wędrówek duchowych, będących jednocześnie przygodą. Najczęściej bohaterowie w różnych konfiguracjach i o różnym stopniu wtajemniczenia w wiedzę ezoteryczną zapuszczają się w góry. Ich guru jest Pater, stary hippis mieszkający w chacie ze swoimi dziewczynami, słuchający Franka Zappy, kopcący fajkę i sporządzający nalewki z dodatkiem wymieszanych ziół. Jego chata jest centrum, miejscem zbornym, jednak duchowym przywódcą, człowiekiem sprawiającym wrażenie osoby najbardziej wtajemniczonej, niemal wszechwiedzącej, jest tajemniczy, małomówny J (pisane bez kropki, gdyż nie będące skrótem, lecz nazwą umowną dla kogoś, czyjego imienia nikt nie zna). . Jest J znawcą tajemnych mocy i spraw, niechętnie jednak dzieli się swoją wiedzą, raczej stara się obudzić u innych - ale jakby od niechcenia, bez przymusu i jak gdyby mu na tym nie zależało - pragnienie poznania. J jest niemym przewodnikiem, jest centralnym punktem okręgu, tworzącego okrąg, jak plastycznie na pierwszych stronach powieści określa konfigurację narrator książki. Każdy bohater jest w jakimś sensie poszukiwaczem duchowości i każdy pragnie jeśli nie odkryć, to chociaż otrzeć się o tajemnice sudeckich gór, poczuć magię, która ukryła się tam gdzieś podskórnie i czasem zmienia świat rzeczywisty w nierzeczywisty. Jest to magia o pradawnym pochodzeniu, wieczna ezoteryka, okultyzm, wiedza tajemna; mnożą się i gęstnieją idee, które nie łączą się w całość, ich obraz jest zamazany, trudno dostępny, gdyż różne rodzaje tajemnic koegzystują obok siebie. Magia tworzy wizje, wykrzywia rzeczywistość, wprowadza pierwiastki nadnaturalne i odrealnia - tego poszukują bohaterowie "Wyprzedaży duchów". Poszukują i znajdują, chociaż kontakt bywa ulotny, często ledwie wyczuwalny.
Język i styl Wańka to mistrzostwo. Buduje zdania tworząc napięcie, pełne poezji i metafor. Autor w piękny sposób opisuje zjawiska przyrody, nadejście nocy, zmiany pór roku, krajobraz. Są to opisy magiczne i liryczne zarazem, pełne zaskakujących metafor, jednak rozproszone w powieści z ogromnym wyczuciem. Jestem zachwycony książką Henryka Wańka i mam ogromny apetyt na więcej.