sobota, 28 maja 2016

Guillaume Apollinaire "Jedenaście tysięcy pałek, czyli miłostki pewnego hospodara"

Apollinaire zaskoczył całkowicie. Gdyby ktoś się uparł, mógłby nazwać tę niewielkich rozmiarów książkę pornograficzną. Niektóre fragmenty są po prostu niesmaczne i trzeba silnej woli, żeby nie rzucić książką w kąt. Ale... twórca określenia surrealizm nie zamierzał chyba wywołać jedynie tanią sensację. Podobno "Jedenaście tysięcy pałek" Apollinaire napisał z potrzeby zarobkowej, powieść ukazała się jedynie z inicjałami. G.A. jako jej autora, wydał ją więc - i to w drugim obiegu - anonimowo. Skandal i tak wywołał, jednak uważny czytelnik nie może nie zwrócić uwagi na ewidentną przesadę w opisach zawartych w książce, co można wziąć za oznakę parodii. Apollinaire tworzy raczej nierzeczywisty świat seksu, przemocy, dewiacji i zbrodni. W 1907 roku taka mieszanka była na pewno szokująca i przez długie lata była we Francji zakazana. Jednak dotyk surrealizmu jest w niej wyraźnie dostrzegalny. Bohater chłoszcze brzuch pielęgniarki, co powoduje mobilizację armii Japońskiej, dzięki czemu odpiera ona atak wojsk rosyjskich. Surrealizm, hiperboliczne opisy orgii, komiczność, humor (bohater nosi nazwisko Valkutascu), groteska - wszystko to niweluje pornograficzny charakter książeczki Apollinaire'a. Oczywiście nie da się jej przeczytać pomijając liczne opisy orgii, desadyzmy, niesmaczności, przemoc, dewiacje i perwersje, jednak trzeba szczerze sobie powiedzieć, że wszystko to podane jest w cudzysłowie. Na pewno książka mówi wiele o ludzkiej naturze i nie pozostaje obojętna dla czytelnika, który albo zdecydowanie ją odrzuci, albo będzie nią zachwycony. Pośrednio ta książka mówi o nas samych: jak bardzo jesteśmy otwarci, albo jak dalece zakłamani. Podobno nic, co ludzkie, nie jest nam obce... ;)