piątek, 10 lutego 2017

Swietłana Aleksijewicz "Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłośc


Mocna, bardzo mocna książka. Słuszny Nobel dla autorki. Jak mało który pisarz, Aleksijewicz opisuje bez ogródek naszą rzeczywistość, z wielką troską o przyszłość. W tej książce paradoksalnie sama tragedia w Czarnobylu jest jedynie tłem, jest punktem wyjścia - głównym tematem jest los człowieka, jego uczucia, strach, zagubienie, bezradność, wola życia, przywiązanie do bliskich. Aleksijewicz nie pisze swoich książek, pisze je życie. Autorka jest wytrawna słuchaczką i potrafi zadawać odpowiednie pytania, reszta to opowieść ludzi o swoim losie, doli-niedoli. Autorka w mistrzowski sposób buduje obraz całości, układa go z poszczególnych rozmów, z relacji. Książka zaczyna się niczym film Hitchcocka, od wielkiego wybuchu, a potem napięcie tylko rośnie. Taki literacki suspens. Książka jest wielowymiarowa; czytamy opowieści żon, pracowników, likwidatorów, polityków, filmowców, dzieci, naukowców, filozofów, dziennikarzy, opozycjonistów, matek, prostych ludzi i inteligentów. Aleksijewicz we wspaniały sposób łączy całość klamrą, którą są dwie opowieści o niesamowitej miłości i wielkim poświęceniu. "Czarnobylska modlitwa" jest też książką o świadomości radzieckiego i rosyjskiego społeczeństwa. O radzieckim człowieku, o indoktrynacji, o fałszu, o wielkim kłamstwie, o wysyłaniu ludzi na śmierć. Wielu rozmówców porównuje Czarnobyl do wojny, mówi o swoim obowiązku poświęcenia życia dla sprawy, o bohaterstwie, pragnie rządów twardej ręki, tęskni za Stalinem. To wszystko nadal tkwi w rosyjskich duszach i wciąż stanowi ogromne niebezpieczeństwo. Radziecki kolos runął, ale na zgliszczach wciąż grasują jego zwolennicy. Ponura, niepokojąca konkluzja.Świat zmienił się po Czarnobylu, nie jest już taki sam, ale nie zmienił się na lepsze. Czarnobyl pokazał światu, że wszystko wisi na cienkim włosku, że mimo zakończenia zimnej wojny, wciąż śpimy na bombie.