piątek, 10 lutego 2017

Dimitrij Głuchowski "Metro 2033"


W podziemiach moskiewskiego metra żyje ocalała po wojnie nuklearnej garstka ludzi. Zamieszkują w miarę bezpieczne perony, pomiędzy którymi biegną mroczne, pełne strachu i grozy tunele. W tych arcytrudnych warunkach ludzie starają się przetrwać, budując wszystko - co można w miarę możliwości - od nowa. I tak powstają na każdym niemal peronie nowe państwa-miasta, enklawy, osady, tworzy się ponownie tkanka społeczna. Nie ma jednak wspólnego przywódctwa. Głuchowski w metaforyczny sposób przedstawił odradzanie się najróżniejszych ideologii (komunizm, faszyzm, trockizm), religii (Wielki Czerw, Jehowi) i sekt (sataniści). Obraz życia pod ziemia jest zarówno straszny, jak też groteskowy. Autor przy okazji snuje refleksje na temat życia społecznego, politycznego, a także postawy człowieka (biernej i czynnej) w obliczu zagrożenia. Artem, bohater powieści, jest młodzieńcem, który wyrusza w podróż labiryntem metra, aby ratować swój peron przed zagrożeniem ze strony Czarnych, zmutowanych istot wdzierających się w podziemia ze skażonych radioaktywnością ulic Moskwy, budzących strach i niszczących swym pojawieniem się względny spokój stacji. Podróż Artema przypomina wędrówkę Odyseusza, z tym ,że bohater nie wędruje od wyspy do wyspy, lecz z peronu na peron, a trasa jego wędrówki przypomina Hades, piekło, krainę umarłych. Z jednej strony bohater poznaje rzeczywistość, o której nie miał pojęcia, z drugiej z osoby biernej staje się aktywnym uczestnikiem wydarzeń. Głuchowski w swej książce zawarł kilka gatunków. Składają się nań: antyutopia, powieść postapokaliptyczna, książka drogi, jest w niej socjologia, psychologia, rozważania o buncie, uległości, jest dorastanie i rodząca się samoświadomość, jest horror i powieść grozy, jest thriller i w końcu jest fantastyka; wszystko to Głuchowski w zgrabny sposób zestawił ze sobą, połączył w spójna całość, wplatając w wartka i intrygująca fabułę. Bardzo dobra książka!
PS. Swoją drogą skandaliczne jest zangielszczanie słowiańskiego nazwiska autora. Każdy mówi i pisze Bułat Okudżawa i Gorbaczow, zamiast karkołomnych anglosaskich dziwolągów. Moskwę u nas tez zapisuje się przez "w", nie przez "v". Tyle w temacie.