poniedziałek, 14 marca 2016

Ptaki


















To jedna z tych szczególnych chwil, kiedy jestem sam w domu i gdy potrafię niemal zupełnie skupić się na lekturze książki, zbliża się wiosna, drzewa rzucają na trawę słoneczne cienie, panuje prawie idealna cisza, w każdym razie w głowie nie ma zamętu i zbyt wielu odgłosów, siedzę na balkonie, nie jest jeszcze zbyt ciepło, ale to nie przeszkadza, w ręku "Pani Dalloway" już drugi raz w tym roku i tylko ptaki nawołują się z wszystkich stron, to jedyne dźwięki pochodzące z zewnątrz, rejestrowane uchem, stereofoniczne, nie przeszkadzające jednak w czytaniu, w skupieniu, taki naturalny dodatek do tego właśnie fragmentu rzeczywistości, jedynego i wyjątkowego, chociaż paradoksalnie powtarzalnego.