sobota, 5 marca 2016

Janusz A. Zajdel "Cała prawda o planecie Ksi"

Pilot Sloth powraca z wyprawy międzyplanetarnej i jego pierwszym działaniem jest udanie się na trzymiesięczny urlop. Już po miesiącu zostaje z niego odwołany, trzeba lecieć na planetę Ksi, na której zaginął wszelki słuch o wysłanych tam osadnikach. Zadaniem Slotha jest zbadanie na miejscu, co się stało z kolonia osadników.
Książka Zajdla podejmuje temat zakłamanie, ukrywania prawdy w kontekście społeczeństwa. Pod płaszczykiem science fiction autor "Cylindra van Troffa" ukazuje, tak chyba można to nazwać, rzeczywistość PRL-u, państwo podzielone na elitę i żyjących w nieświadomości pozostałych mieszkańców. Można też odczytać powieść jako aluzje do komunistycznego przewrotu, do obalenia "tyranów" i stworzenia nowego utopijnego państwa, w którym wszyscy są "równi" i "szczęśliwi", ponieważ nie mogą swej egzystencji do niczego porównać. W "Całej prawdzie o planecie Ksi" znajduje się sporo takich odniesień do rzeczywistości końca lat siedemdziesiątych w Układzie Warszawskim. Zajdel podejmuje jednak także próbę ukazania zagrożenia futurystycznego. Można więc powieść odczytywać na dwa sposoby: delektować się historią fantastyczno naukową z elementami socjologicznymi i etycznymi, albo szukać na jej stronach aluzji i odniesień do obecnie nieistniejącego już ustroju w naszej szerokości geograficznej. Nie nazwałbym jednak "Całej prawdy o planecie Ksi" książką anachroniczną. Problemy pociągu do władzy, przekazu informacji, zatajania faktów są przecież nadal (jeśli nie wiecznie) żywe i aktualne.
Lwią część książki zapełniają notatki pokładowe Jedenastki, który opisuje w nich wydarzenia zaszłe na planecie Ksi od pojawienia się na niej osadników. Sloth przybywa na Ksi około sześćdziesięciu lat od opisanych w dzienniku wydarzeń i nie jest w stanie znaleźć rozwiązania. Poruszając się incognito pośród mieszkańców, obserwując i rejestrując, Sloth przekonuje się, że zastał układ, którego nie należy obalić z pomocą siły, ponieważ kosztowałoby to zbyt wiele ludzkich istnień i stanowiłoby wstrząs o sile zbyt dużej, by zachować porządek i ład. Rozwiązanie stanowić mogą jedynie pokojowe długoterminowe zmiany, trudne o tyle, że potomkowie pierwszej elity na planecie urośli w siłę i dysproporcja między nimi i społeczeństwem pogłębiła się. Zajdel pisał swą powieść w latach 1979/1980, więc koncepcja Slotha może być również pomysłem samego Zajdla na rozwiązanie sytuacji w Polsce, kto wie... W każdym, razie jest to tylko jedna z możliwości odczytania tej dobrej książki. Zajdel pisze jeszcze o podróżach, kwestii czasu, hibernacji, jest wątek miłosny, kwestia kolonizacji, ustroju politycznego, stosunku do władzy, terroryzmu, rozwoju technicznego. Zajdel oczywiście tylko porusza bądź nadmienia powyższe tematy, niemniej czynią one książkę bogatszą i głębszą, w każdym razie poszerzającą pole do rozważań nad jej zawartością.


SuperNOWA: "Cała prawda o planecie Ksi"