wtorek, 3 listopada 2015

Arkadij Waksberg "Uwodzicielka. Życier Lili Brik"






















Nie wiadomo do końca, czy jest to biografia Lili Brik, czy Włodzimierza Majakowskiego. Tytuł wskazuje na pierwsze, treść na drugie. Żywot tych dwojga ludzi był nierozłączny aż do śmierci poety, a potem aż do swojej śmierci Lili Brik była uważana za "wdowę" po Majakowskim (chociaż formalnie nigdy nie byli małżeństwem) i orędownikiem jego sztuki. Ponad połowę swoich wierszy i poematów Majakowski zadedykował właśnie jej. Tak więc druga część książki Waksberga, która zaczyna się od samobójczego strzału poety, poświęcona jest w takiej samej mierze osobistym (uczuciowym) perypetiom pani Brik, jak jej walce o dobre imię poety, zmaganiom związanych z uproszczoną percepcją poezji autora "Obłoku w spodniach" i przepychankom z siostrami Majakowskiego, które uważały, iż Lili Brik przyczyniła się do samobójstwa barda rewolucji.

Tym wydarzeniom Waksberg poświęca sporo miejsca i stara się rozpatrywać tragiczne w skutkach wydarzenie na różne sposoby, doszukując się najprawdopodobniejszych przyczyn śmierci Majakowskiego. Moim zdaniem autor tak ciepło i wyrozumiale piszący o Lili Brik, w tych fragmentach nieświadomie ją obciąża. Ukazuje ją bowiem jako kobietę, która chciała decydować o życiu uczuciowym Majakowskiego (nie mylić z pożyciem intymnym!), mimo że poeta zapragnął w końcu stałego związku z inną kobietą. Należy w tym miejscu dodać gwoli wyjaśnienia sytuacji, że Lili Brik była primo niezwykle kochliwą kobietą i to od najmłodszych lat, a secundo jej liczne związki erotyczne zahaczały o prekursorstwo wolnej miłości. Zresztą w ZSRR władze bolszewickie starały się osłabić małżeństwo, przedstawiając je jako przeżytek dawnego ustroju. Trójkąt Osip Brik (maż), Lili Brik (żona) oraz Majakowski (przyjaciel męża i kochanek żony) egzystował w jednym niezbyt dużym moskiewskim mieszkaniu; toczyło się tam wspólne życie, trwała przyjaźń i uprawiana była miłość,  a wszystko bez zazdrości oraz ze zgodą na przelotne romanse (niedopuszczalne było zaangażowanie uczuciowe poza trójkąt, czerpanie przyjemności zaś było jak najbardziej dopuszczalne). Majakowski miał już dosyć, pragnął wyłączności i wielkiej miłości na własność.

Oprócz kwestii towarzyskich i literackich, Waksberg portretuje sowieckie realia polityczne. Nie zapuszcza się w wyliczanie zmian rządu, ale pokazuje jak konkretne czasy wpływały na elity artystyczne i jak artyści znajdowali się w nowych realiach Rosji Radzieckiej. Jako tło biografii ukazana została karuzela wynoszenia na piedestał i obalania znanych nazwisk. Można powiedzieć, że autor "Uwodzicielki" ukazał uwiedzenie przez system i uzależnienie od władzy. Waksberg w długich wywodach analizuje, co w salonie Brików robili czekiści przez długie lata traktowani przez gospodarzy jako przyjaciele, nie śmie jednak wyciągnąć wniosku, że zarówno Brikowie, jak też Majakowski byli na usługach wpierw Czeka, a potem GPU. Osip Brik był zatrudniony na Łubiance  charakterze radcy prawnego i Waksberg nawet zadaje jasne pytanie, po co w miejscu bezprawia był zatrudniony pracownik zajmujący się prawem, jednak nigdzie w tekście nie sugeruje nawet, że  Osip Brik był świadomy, że jego miejsce pracy jest miejscem kaźni. Co więcej przez całą książkę autor nie napisał, że którykolwiek z bohaterów biografii cokolwiek o tym wie. Być może autor będący Rosjaninem, wciąż jeszcze boi się napisać otwarcie o białych plamach w historii swego kraju, być może też sam Majakowski jest w Rosji nadal tak posągowy, że trudno się go nawet teraz odbrązawia.

Opisy podbojów miłosnych Lili Brik nie ograniczają się wyłącznie do kolejnych kochanków i partnerów życiowych. autor książki przedstawia losy i zmienność fortuny w zależności od koniunktury politycznej. Kogo Lili Brik raz pokochała, ten zawsze pozostawał w jej sercu i jak umiała troszczyła się o swoich najbliższych, którzy - jak to określa Waksberg - tworzyli całą sieć współzależności uczuciowych. Najlepszym przykładem jest ostatnia miłość Lili Brik, reżyser Sergiej Paradżanow, który jako niewygodny dla władz radzieckich został aresztowany na podstawie fałszywych zarzutów o homoseksualizm i spekulanctwo. Z zesłania, mimo protestów między innymi Passoliniego i Felliniego, udało się reżysera "Kwiatu granatu" uwolnić dopiero dzięki interwencji Louisa Aragona, szwagra Lili Brik, oczywiście dzięki jej gorącym staraniom i namowom. Jednym z tematów "Uwodzicielki" jest - o czym nie należy zapomnieć - jej długoletnia więź z Lili Brik z jej siostrą Elzą Triolet (która nota bene jako pierwsza związała się z Majakowskim i dzięki której poeta poznał Lili).

Mimo że książkę wydał Twój Styl (pochwały!), nie należy zapominać, iż autor jest dziennikarzem Literaturnoj gaziety i autorem książek o tematyce historycznej. Osobiście nie mogę mu zarzucić zatem próby taniego bazowania na sensacyjnym temacie, nie, ja raczej zarzuciłbym raczej nadmierną bojaźń w nazywaniu rzeczy po imieniu, szczególnie tych mających polityczny wydźwięk. Dla mnie jest to lektura uzupełniająca do "Listów do Lili Brik: 1917-1930" Majakowskiego, zresztą dzięki nim sięgnąłem po książkę Waksberga. Zaznaczam, że nie należy się spodziewać biografii tego formatu co "Życie Majakowskiego" Wiktora Woroszylskiego, nie należy się też jednak wstydzić "Uwodzicielki", gdyż jest to na pewno biografia napisana na poziomie. Sam autor zresztą podejmuje temat powtórnie, gdyż od czasu pierwszej biografii Lili Brik jego pióra światło dzienne ujrzały nowe dokumenty rzucające nowe światło na temat. Myślę, że warto się zapoznać.