sobota, 7 listopada 2015

104. "Złoty demon" [1937]




















"Konjiki yasha", reż. Hiroshi Shinizu (Japonia, 1937). Biedny student Hazama zostaje porzucony przez ukochaną Miyę na rzecz Tomiyamy, syna bogatego bankiera. Zawód miłosny jest ogromny, wszak z Miyą wychowywał się od dziecka i byli zawsze nierozłączni. Teraz obudził się w nim demon. Przerywa studia i zaczyna pracę w finansach, pożyczkach, kredytach itd. Jego serce staje się zimne, na nic nieczułe, on przedtem przyjazny i wesoły, teraz jest bezwzględny, pozbawiony skrupułów. Miya czasem usiłuje sie dowiedzieć, jak się powodzi Hazamie, aż w końcu ten udziela pożyczki jej mężowi i wówczas ujawnia się cała prawda o nowym byłym kochanku...
Ach, ta praca kamery. Ta doskonale wykadrowana scena z okładki wydania DVD, to moment, w którym Miya wyznaje, że wychodzi za mąż za Tomiyamę. Bohaterowie dwa razy przechodzą drogę wzdłuż rzeki, pod górę w czasie wyznania (trudny temat) i w dół, gdy następuje zerwanie (wszystko toczy się po równi pochyłej bez hamulców), to po prostu majstersztyk. Ruchoma kamera jest w filmach Shgimizu zresztą typowa, służy do podkreślania nastroju, do wyrażania stanów emocjonalnych, na pewno nie jest tylko urozmaiceniem obrazu.
Można w tym, jak również i w innych obrazach Shimizu, zaobserwować przenikanie się kultury japońskiej z zachodnią (westernizacja). Kto wie. czy nie jest to jeden z naczelnych, obok portretowania ludzkich dusz, tematów filmów reżysera, które zazwyczaj rozgrywają się w czasach wówczas współczesnych.  

Swoją drogą, w jaki sposób Shimizu nakręcił w tak krótkim czasie tak wiele dobrych i świetnych filmów?