wtorek, 17 listopada 2015

105. "Człowiek, który szuka swego mordercę" [1931]























"Der Mann, der seinen Mörder sucht", reż. Robert Siodmak [Niemcy, 1931]. Kolejny po "Ludziach w niedzielę" film, gdzie Siodmak współpracuje z polsko-żydowsko-niemiecko-amerykańskim scenarzystą i później reżyserem Billy Wilderem ("Pół żartem, pół serio"). Muzykę napisał Franz Waxman z Chorzowa, przyszły zdobywca Oskarów za muzykę do "Okna na podwórze" Hitchcocka i "Bulwaru zachodzącego słońca" Wildera.
Hans z jakiegoś powodu postanawia popełnić samobójstwo, ale gdy ma pociągnąć za cyngiel pistoletu orientuje się, że ktoś wkradł się do jego mieszkania. Jest to rabuś, ale i on otrzymawszy propozycję wyręczenia desperata w jego zamiarze, nawet za 15 tyś. marek ma problemy z zabiciem Hansa. Panowie podpisują więc dokument w dwóch egzemplarzach, w którym opryszek zobowiązuje się za w/w kwotę zabić Hansa do południa dnia następnego. Ma to stać się znienacka, aby obu panom ułatwić ich role. Cóż, kiedy Hans od razu udaje się na hulankę do nocnej speluny, gdzie poznaje Kitty. To spotkanie zmienia jego dziwny zamiar opuszczenia doczesnego świata. Rabuś jednak nie bierze pod uwagę tej zmiany i jest zdeterminowany spełnić swą obietnicę. Hans musi teraz ratować swe życie...
 Niestety z filmu trwającego 97 minut dziś możemy cieszyć się zaledwie 50 minutami. Trzeba jednak przyznać, że to bardzo spójne 50 minut; wygląda na to, że wydawca DVD usunął pourywane wątki, a było to tym bardziej łatwe, że fabuła to zapis pościgu i ucieczki. Można się domyśleć, że brakuje fragmentu, w którym Jim trafia do więzienia. Pozostał fragment muzyczny i świetna scena uprowadzenia Hansa w ambulansie, który pędzi ulicami przedwojennego Berlina, mijając między innymi
Kaiser-Wilhelm-Gedächtniskirche, którego wieża pozostawiona w ruinie stanowi obecnie antywojenny symbol.