czwartek, 11 maja 2017

Wiesław Myśliwski "Ostatnie rozdanie"

"(...) czas jak rzeka jak rzeka płynie, Unosząc w przeszłość tamte dni"

Czesław Niemen "Czas jak rzeka"


Pośród tylu spraw i rzeczy, które wypełniają nasze życie, kto z całą pewnością wskazać może bez wahania te najważniejsze? Czyż w chwili głębokiego zastanowienia nawet te najoczywistsze z nich nie sprawiają wrażenia względnych, ulotnych, zmiennych? To co wczoraj wydawało się oczywiste, dzisiaj sprawia wrażenie ambiwalencji. Co kiedyś było esencją, dziś może stracić na ważności. W swojej ostatniej jak na razie powieści "Ostatnie rozdanie" Wiesław Myśliwski przedstawia losy swego anonimowego bohatera, jego meandry, mielizny, zwroty, dzikie nurty i spokojne wody. Bohater ulega licznym przeobrażeniom; zmienia się jego światopogląd, sposób myślenia, tracą i zyskują na wartości coraz to nowe sprawy. Ów podmiot liryczny snujący wspomnienia wydarzeń i ludzi, zmagający się z własna pamięcią, przypomina drzewo w szczerym polu, które targane jest przez szalony wicher i podlega zmianom pór roku. Jego sytuacja jest więc dwoista: równocześnie jest w niej coś trwałego i zmiennego.

Pamięć odgrywa w powieści znacząca rolę. Myśliwski nie bez powodu rozpoczyna swoja powieść od próby uporządkowania przez bohatera notesu z adresami i numerami telefonów. Bohater staje przed syzyfową pracą wydobycia z pamięci ludzi i przyporządkowania ich do zanotowanych w notesie danych. Okazuje się, że posiada on zapisanych ludzi, którzy całkowicie wytarci zostali z pamięci. Taki notes, jako symbol życia, a może nawet metafora stanu świadomości, dobitnie świadczy o przewartościowaniach, jakim ulega każde życie. I jak nic innego dobitnie przemawia o banalnej prawdzie, że nie sposób nad wszystkim zapanować. Cóż zatem pozostało? Pogodzić się? Wziąć się za bary z pamięcią? Czyli z czym? Z własna słabością? Ulec i płynąć pogodzony ze stanem rzeczy?

Pozory istotności rzeczy i spaw są w książce Myśliwskiego aż nadto namacalne. Bohater nie wie do końca, kim jest, kim chce być, co ma robić. Chce zostać malarzem, ale gdy jak kość w gardle utkwi mu w martwym punkcie idea namalowania cierpiących wdów, porzuca pędzel i farby. Zwraca się za namową matki ku konkretnemu zawodowi krawca, ale i tu znowu nie może wyjść poza wstępną naukę prucia ubrań. Są jeszcze pomysły na zostanie szewcem i masarzem, ale i one umierają śmiercią naturalną. Zostaje biznesmenem. Czy jednak osiąga zadowolenie? Należy odpowiedzieć przecząco. Wprawdzie pojawiają się sukcesy, a wraz z nimi pieniądze, jednak jego samotność leży cieniem nad wszystkim co robi. Zdaje się, że jego działanie nie ma żadnego konkretnego celu, że wynika z potrzeby robienia czegoś, bo tak trzeba. W każdym razie wydaje się, że wszystko co robi, robi - jak śpiewali Beatlesi - for no one.

W życiu bohatera pojawiają się kobiety. I znowu są to związki, przelotne, przygodne, przyniesione przez wiatr i przez wiatr zmiecione. Wyjątkiem jest jego związek z Marią, który wprawdzie kończy się jak pozostałe związki - rozstaniem, którego przyczyn czytelnik nie poznaje - jednak posiada specyficzną i oryginalną kontynuację. Maria mianowicie pisze do bohatera przez pozostałą część jego życia listy pełne miłości. Bohater nie odpisuje na żaden z nich, co może świadczyć o tym, że listy owe powstają w jego wyobraźni i stanowią kompensację tego, czego nie dało uzyskać się w życiu rzeczywistym - prawdziwego uczucia. Maria wysyła swoje wyznania zawsze z jednego miejsca, z miasta, w którym się poznali, w którym się pokochali i w którym bohater książki urodził się i wychował. Wskazywałoby to na pewnego rodzaju tęsknotę za szczęśliwymi czasami młodości, za wieczną próbą powrotu do źródeł. 


"Ostatnie rozdanie" jest z pewnością książką podsumowującą twórczość Myśliwskiego. Napisana w formie luźnych wspomnień płynących niczym rzeka, ale nie wyłaniających się z niepamięci linearnie, wypełniona jest drobnymi sprawami, które są istotne dla każdego człowieka (takimi jak praca), sprawami większymi (miłość do matki i do kobiety, relacje z ludźmi), rzeczami banalnymi (gra w pokera). Znajdują się w niej znane już z poprzednich książek Myśliwskiego motywy przypadku, pozorów, zmienności, pamięci, korzeni, stosunku do egzystencji, miłości, sztuki, przewrotności losu, korelacji między przeszłością i teraźniejszością, historii, gry pozorów... Motywy wiejskie są mniej widoczne, co być może czyni powieść bardziej uniwersalną. Piękno prozy Myśliwskiego - nie mogę napisać większego komunału, ale i nie będzie to mijało się w najmniejszym stopniu z prawdą - jest wielkie. Maestria pisania o głębokich prawdach językiem konkretnym - nieodparta. I nawet jeśli - o czy jeszcze celowo nie wspomniałem, a co jest także bardzo namacalne w "Ostatnim rozdaniu" - ludzki los zmuszony zostanie do przekroczenia Lety, do bezpowrotnego przedostania się na drugą stronę, wówczas za każdym razem sięgając po twórczość Wiesława Myśliwskiego powracać będziemy mogli do przeszłości, do tamtych bohaterów, którzy w tak dogłębny sposób wyrazili siebie, do ich życia, do tamtych dni, które przeżyli, które w pamięci utraciły na wyrazistości i w których każdy z nas bez trudu może znaleźć chociaż część siebie.