sobota, 18 czerwca 2016

Edmund Niziurski "Siódme wtajemniczenie"

"Siódme wtajemniczenie" to chyba najosobliwsza książka Niziurskiego. Któż b y spodziewał się po tym szlachetnym autorze książki... psychodelicznej? W końcu powieść powstałą w halucynogennym 1969 roku, jednak napisana została w Polsce, gdzie środki pobudzające wyobraźnię nie były w powszechnym użyciu; tym lepiej świadczy to o nieograniczonej wyobraźni autora. Polski "Ubik" rozgrywa się w małym górniczym miasteczku gdzieś na Górnym Śląsku. Do szkoły przybywa nowy chłopak, Gustaw Cykorz. Jest to jego któraś z kolei szkoła, ponieważ ojciec, będący inżynierem, stawia kominy w coraz to nowych miejscach, przez co Gustaw zmienia miejsce zamieszkania z każdym nowym miejscem budowy ojca. W szkole trwa walka dwóch grup. Matusi są rodowitymi Ślązakami, Blokerzy przyjezdnymi. Oddaje to sytuację panującą na Śląsku, gdzie za pracą osiedlała się ludność z całej Polski. Gustaw czuje się wyobcowany i jako nowy zaznaje różnych psot i złośliwości ze strony obu grup. Równocześnie trwa walka o duszę Gustawa.
Gustaw przeżywa wiele realnych, ale też i nierealnych przygód. Książka posiada cechy realizmu magicznego. Chłopiec lata z komandorem w kosmos, orbituje w próżni w koszuli nocnej (sic!), zamienia się w zająca, w mysz, płynie rzeką pełną krokodyli w Kongo. Przeżywając swe realne i oniryczne przygody wydobywa się powoli ze swej skóry dzieciństwa i nabierając doświadczenia, staje się pewny siebie i samoświadomy. Wyzwala się z potrzeby przynależności do jakiejkolwiek grupy, pragnąć należeć wyłącznie do samego siebie. Jest to ewidentnie pochwała indywidualizmu, a zważywszy na czasy i miejsce, w których powstałą książka, można tę postawę Gustawa uznać za wywrotową. Czytając już jako dorosły człowiek książki Niziurskiego, można doszukać się wielu takich zakamuflowanych aluzji.
Jak zawsze u Niziurskiego, książka pełna jest humoru słownego i sytuacyjnego. Matusy i Blokerzy na każdym kroku walczą ze sobą, ale szczytem walki jest rozgrywana łaźniach zakazana przez nauczycieli kołomyja elementarna, czyli wielka gonitwa wszystkich za wszystkimi w jednym wielkim kole, tak ze nie wiadomo kto ucieka, a kto goni. W książce znajduje się wiele takich świetnych konceptów Niziurskiego, na przykład "nagrywanie" uczniów, czyli uczenie ich matematyki za pomocą nagranych an taśmach lekcji. Bardzo zabawne jest - to też cecha książek Niziurskiego - organizacja grup dzieci w wieku szkolnym na wzór dorosłych. Grupy posiadają cechy paramilitarne, członkowie mają wojskowe stopnie, są arsenały, tajne kwatery, układy z wrogiem itd.
W książce nie występuje ani jedna dziewczyna, jedna jest tylko wspomniana na samym końcu. Kobiety są dwie: nauczycielka matematyki oraz pielęgniarka (Biała Niemiłosierna). To już kolejna pozbawiona niemal kobiet; w "niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa" nie ma żadnej. Dziewczyny nie nadają się widać do wojaczki, świat chłopców jest niezwykle hermetyczny, a to jeszcze nie ten wiek, w którym powstaje wzajemne zainteresowanie.
"Siódme wtajemniczenie" to wspaniała zabawa i gwarancja dobrze spędzonego czasu, książka inteligentna i zabawna. A dla wielu lektura jej będzie pewnie sentymentalnym powrotem do dawnych czasów, powrotem radosnym i miłym.