sobota, 9 kwietnia 2016

128. "Śmiertelny pocałunek" [1955]

"Kiss Me Deadly", reż. Robert Aldrich [usa, 1955]
Łabędzi śpiew kina noir z intrygą zmierzającą do wyjaśnienia wiążącego się z aktualnymi wówczas obawami i histerią u co niektórych. Trup pada gęsto, akcja idzie ostro do przodu, ale Mark Hammer prześlizguje się przez wszystkie pułapki i poznaje przerażającą prawdę. Piękny, ale mocno pokręcony fragment filmu to piosenka "I'd Rather Have the Blues" Nat King Cole'a śpiewana przez Mady Comfort... głosem Kitty White; tym bardziej to dziwne, że Comfort jest podobnie jak White śpiewaczką jazzową.
Są w filmie wątpliwości, skąd na przykład wziął się w filmie przedmiot ogólnego pożądania, to nie jest wyjaśnione, ale nie jest to przecież aż atak istotne w porównaniu z faktem, co z tym przedmiotem można zrobić. Kiedy w finałowej scenie Friday otwiera walizkę brak jej w ogóle instynktu samozachowawczego, postępuje jak gdyby była zahipnotyzowana. Film jest miejscami brutalny, nie stroni od przemocy, bohater jest cyniczny, bezwzględny i nieco zdezorientowany, a raczej zaślepiony żądzą wyjaśnienia zawartości tajemniczej walizki (i to na długie lata przed 1994 rokiem! ;) ), dzięki czemu wzrośnie jego renoma jako prywatnego detektywa. W alternatywnym zakończeniu ponosi podobno porażkę, podobno dopiero wydanie DVD z 1997 roku przywróciło oryginalne zakończenie filmu.