poniedziałek, 5 października 2009

49. "Paryżanka" (1923)

"A Woman of Paris" (1923), reż. Charles Chaplin. Marie zamierza poślubić Jeana, jednak rodzice młodych nie chca się na to zgodzić. Para planuje wspólną ucieczkę do Paryża i tam pragna wziąć ślub, ale palny krzyżuje im samobójstwo ojca Jeana. Przytłoczona sytuacją Marie jedzie do Paryża sama. Po roku widzimy ją ponownie, jako utrzymankę bogatego Pierre'a Revel. Traf sprawia, że Jean także zamieszkał z matka w Paryżu i dawni kochankowie spotykaja się. Jean maluje portret Marie i odzywają dawne uczucia...
Pierwszy niezależny film Chaplina od czasu powołania do życia wspólnie z Mary Pickford i Douglasem Fairbanksem wytwórni United Artists (wcześniej Chaplin związany był kontraktem z wytwórnią First National). Chaplin nakręcił dramat o miłości, która nie mogła zostać spełniona. Uczucia bohaterów targane są przez los, ale i sama marie nie do końca wie, czego pragnie. Komfortowa sytuacja materialna i niestabilny uczuciowo status Marie przeciwstawiony jest silnemu uczuciu Jeana, który jest jednak biednym malarzem. Film Chaplina ma na pewno pretensje do psychologicznego zaglądania w głąb dusz rozchwianych bohaterów. W dniach swojej premiery "Paryżanka" nie zyskała zbyt pochlebnych recenzji, być może dlatego, że po Chaplinie wszyscy oczekiwali cąłkiem innego filmu. Dlatego Chaplin nigdy już nie powtórzył swojego eksperymentu i myślę, że stało się to z korzyscią dla nas. Bo jak wyglądałby świat bez "Gorączki złota" lub "Naszych czasów"? "Paryżanka" pozostanie ciekawym i miłym dla oka (nawiązania do ekspresjonizmu) dramatem, który mimo swej przygnębiającej wymowy, posiada jednakże ów chaplinowski element wiary w życie i optymizmu. Tak czy inaczej, dla miłośników Chaplina, który w tym filmie nie występuje, pozycja obowiązkowa.