wtorek, 18 lipca 2017

Franz Kafka "Proces"

Książka przeczytana po raz setny i wciąż ten sam niepokojący odbiór, jako że najróżniejsze procesy wciąż trwają, większość ludzi niczego nie jest świadoma, rośnie kontrola instytucji nad człowiekiem, a ludzi bezbronnych i zagubionych przybywa. I niech nikogo nie zmylą tony rzeczy, którymi nas otoczono, uśmiechnięci i szczęśliwi ludzie w spotach reklamowych...Człowiek człowiekowi wilkiem, człowiek człowiekowi oprawcą, człowiek człowiekowi katem. Człowiek człowiekowi... a co dopiero bezduszna instytucja człowiekowi... Ponadczasowa metafora Kafki to labirynt, w którym ławo się zgubić, z którego trudno wyjść, którego nie można opuścić. Pozorne uwolnienie, pozorne wyjście z labiryntu. Oniryzm, metaforyczność, duszna atmosfera niepokoju tylko zwielokrotniają możliwość interpretacji. Pewne jest tylko to, że nie istnieje jedno jedyne wyjaśnienie. Znów labirynt, ponownie błądzenie, szukanie, zagubienie... Jeżeli chcielibyśmy odgadnąć prawdziwy zamysł autora - co więcej niż pewne jest nie do odgadnięcia - musielibyśmy zdecydować się wyłącznie na jedną interpretację, jednak wielkość tej powieści polega na tym, że można ja analizować na wiele różnych sposobów, a otrzymane rezultaty wcale się nie musza ze sobą kłócić. Każdy ma tu własne pole do popisu. Znając fakt zerwania zaręczyn Kafki z Felicią Bauer w 1914 roku, co uznaje się za impuls do rozpoczęcia pisania przez Kafkę "Procesu", dochodzi jeszcze jedna możliwość odczytania utworu, a mianowicie przez pryzmat życia osobistego. Rozgałęzienia labiryntu. Bez końca. Oprócz surrealistycznej fabuły uwagę zwraca język Kafki. czytać wielokrotnie złożone zdania Kafki, napisane precyzyjnie, z użyciem najstaranniej dobranych słów, biegać oczami przez spiętrzone poziomy ich konstrukcji - to najczystsza przyjemność dla miłośnika języka, jakiegokolwiek, bo każde zapisane słowo to magiczny znak, wydrukowane zaklęcie. Magia przeistaczania znaku w sens. Ha, popadłem w taki ton, jak gdybym bił w dzwon... :) Ale w taki właśnie sposób przenika do duszy języka muzyka ;) I tym oto wesołym akcentem dywagacje uznaję za zamknięte :)