poniedziałek, 12 marca 2018

Len Deighton „Winterowie. Dzieje berlińskiej rodziny 1899-1945”



Jest to saga trochę na wzór „Buddenbrooków”, ale w stylu Hansa Fallady albo jeszcze bardziej Kirsta. Autor skupia się na losach ludzi, historia jest w tle i decyduje o tych losach, ale mniej w książce jest o niemieckich podbojach z lat 1939-1941, a więcej zamachach na Hitlera. Książkowa rodzina Winterów jest w pewnym stopniu personifikacją losów wielu Niemców. Książka pokazuje, że nie było mowy o czystej rasie, że Żydzi byli w Niemczech zasymilowani, więc uwypukla absurdalność haseł głoszonych przez nazistów. Mamy solidny przekrój niemieckiego społeczeństwa, od bogatych przemysłowców, po biednych robotników, mamy koneksje z Żydami, z czerwonymi, z Amerykanami, z opozycją, z nazistowskimi fanatykami. Powieść Deightona pokazuje też, jak zmieniał się świat na przestrzeni pokoleń, od samochodów na korbkę po czołgi, od niezgrabnych sterowców po wielkie bombowce. Małym minusem jest, że autor nie wykracza poza znane fakty, a raczej, że na ich kanwie nie tworzy dramatycznych wydarzeń, dopiero końcowe sceny powieści to wynagradzają: ironiczna rola czerwonej flagi z sierpem i młotem oraz równie ironiczny los braci Winterów.