piątek, 4 września 2015

Andrzej Sapkowski "Narrenturm"
























Długo broniłem się przed proza Sapkowskiego, że fantasy, że postmodernizm, że modne, że za mało ambitne, aż wreszcie po wielu długich latach wyciągnęła się do mnie pomocna dłoń i zasugerowała: "tobie ta książka spodoba się". I był to piorun z jasnego nieba! Nadal nie wiem, jaki jest "Wiedźmin", przed którym uciekałem, ale "Narrenturm" z wielu powodów wgniata w fotel.

Po pierwsze jest to książka historyczna, jej akcja rozgrywa się w czasach późnego średniowiecza na ziemiach Dolnego Śląska. Umożliwia to autorowi w snadny i dowcipny sposób operować językiem staropolskim, bawiąc się znaczeniami i brzmieniem bardzo rzadko używanych obecnie słów. Mnożą się też wymyślne nazwiska i nazwy geograficzne. Powstało coś na podobieństwo ogromnego uniwersum ulokowanego na mapie płaskiej wówczas Ziemi, w małym jej zakątku, daleko daleko od centrum świata, czyli Jerozolimy.

Po drugie książka napisana jest w formie wzorowanej na powieści łotrzykowskiej, jednak autor sięgnął w jej obrębie po sporo innych gatunków takich jak romans, fantasy, kryminał, powieść batalistyczna, drogi, religijna, polityczna, poemat epicki, thriller i pod wieloma względami przypomina powieść Rabelaisa. Dzięki takiemu zabiegowi otrzymujemy żywi i wrzący kocioł i nie odczuwamy zmęczenia lekturą tej osobliwej prozy. Moim zdaniem "Trylogia husycka" której "Narrenturm" jest pierwszym tomem, pewnie świadomie i z szelmowskim uśmieszkiem, nawiązuje do trylogii Sienkiewicza. Kto wie, czy za sto lat powieść Sapkowskiego - tuszę - nie zdobędzie może należnych sobie laurów dla kanonicznej powieści erudycyjnej.

Po trzecie "Natrrenturm", jak stoi w poprzednim akapicie, jest książką erudycyjną, przebogatą w informacje. Ongiś, gdym żakiem był, brałem udział w świetnych wykładach ze staropolski profesora Jana Malickiego. On to nauczył mnie, że średniowiecze nie było wcale epoką prymitywną, że działo się wówczas sporo w kulturze i w sztuce. I imić Sapkowski w swej księdze korzysta garściami z bogactw epoki, W sumie książka jest swoistą summa tego okresu, mamy w niej wszystkie charakteryzujące ją cechy, od poglądów naukowych po zabobony, obyczaje, tytuły ksiąg, życie rycerskie, duchowne i dworskie, magię, zlot czarownic itd, itp, etc. Można pochylać się z lupą nad co drugim zdaniem i zagłębiać się w tę skarbnicę wiedzy o epoce. Chylę czoło przed mrówczą praca autora!

Po czwarte jest to powieść pełna humoru, dowcipu, polotu. Mimo iż, jak sugeruje tytuł, nie zawsze bohaterowie grzeszą mądrością (szczególnie główna postać), są sympatyczni i z zapartym tchem obserwujemy ich dzielne zmagania z igraszkami losu. Tu pojawia się pewien zgrzyt, ponieważ w pewnym momencie zaczyna być irytujące tak wiele ocaleń w ostatniej chwili. Jednak da się to jakoś przełknąć i przymknąwszy oko, otrzymujemy ucztę dla duszy i ciała, które co chwile ogarniają spazmy śmiechu.