piątek, 13 listopada 2009

Beethoven - Symfonie

Wzięło mnie ostatnio na powrót - po niestety bardzo długim czasie - do tej wspaniałej muzyki. Zacząłem ponowny odsłuch od szóstej symfonii, jednak ten wstrętny brak czasu nie pozwolił mi dokończyć mój ambitny projekt... Na boks skałda się 5 kompaktów, czyli około 329  minut muzyki (pięć i pół godziny). Czy istnieje w naszej wartkiej współczesności taka luka czasowa, która pozwoliłaby odizolować się człowiekowi od wszystkiego na tak długi czas i skupić wyłącznie na muzyce? Wątpię. Następne symfonie będą musiały pozcekać na swoją kolej (tym bardziej, że już "odpaliłem" koncerty klawesynowe Bacha) i oby nie czekały na nią zbyt długo. 

Jedna rzecz, znamienna chyba dla naszych czasów, była przyczyną wyjęcia z półki boksu z wszystkimi symfoniami Beethovena. Otóż kupiłem niedawno moim Córeczkom film "Barbie i magia pegaza", w którym jako muzyczny podkład wykorzystano fragmenty Symfonii Pastoralnej; muzyka Beethovena uderza tu od pierwszych scen (tyle jestem jeszcze w stanie wytrzymać filmu z Barbie) i to wystarczyło, żeby odżyła we mnie potrzeba posłuchania tej przecudnej muzyki w wykonaniu Orchestre Révolutionnaire et Romantique pod dyrekcja Johna Eliota Gardinera.

PS. tak naprawdę, to nikt chyba jeszcze nie przesłuchał dziewięciu symfonii Beethovena pod rząd, prawdwa? ;)