Kolejnym kryminałem z okresu PRL-u jest „Almiritis piją słoną wodę”. Zygmunt Zeydler-Zborowski napisał swoją książkę w 1976 roku, czyli w połowie epoki cudu gospodarczego autorstwa Edwarda Gierka. Jest to bardzo wyczuwalne w tekście. 3/5 akcji rozgrywa się w Grecji, gdzie beztrosko spędzają wakacje polscy turyści. W ogóle w Grecji jest według autora sporo Polaków. Cud gospodarczy więc i bogatemu społeczeństwu odkrywają się większe niż dotychczas możliwości; jednymi z nich są wyjazdy zagraniczne. Akcja książki rozwija się powoli, zaczynając się zagęszczać dosyć późno, jednak obyczajowy charakter pierwszych stron jest na tyle intrygujący, że można autorowi wybaczyć to spowolnienie. Narrator jest wszechwiedzący, ale nie wszechzdradzający, dlatego portrety bohaterów są tu bardzo ważne dla dalszego rozwoju akcji i ciągle jest coś do odkrycia. W moim odczuciu pierwsza część książki, która podzielona jest na Grecję i Warszawę, jest ciekawsza. Druga rusza niby z kopyta i następuje wreszcie śledztwo, ale jakoś mniej mnie porwała. Niemniej książka jest w sumie dobrym kryminałem o mocnym obyczajowym fundamencie, splot interesów i relacji nakreślone zgrabnie i pomysłowo. Jedynie zbyt częste zbiegi okoliczności budzą podejrzenie, bo wygląda to, jak gdyby świat był na tyle mały, że znajomi rodacy spotykają się w Grecji całkiem przypadkowo. Czas spędziłem nad książką pozytywnie; więcej nie mogę napisać, bo musiałbym zbyt wiele zdradzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz