niedziela, 8 sierpnia 2010

79. "Niezawodny sposób" (1965)












"Niezawodny sposób", reż. Andrzej Kondratiuk (Polska, 1963). Pan Kowalski (zagrany przez Henryka Klubę) przygotowuje się do snu, nakręca budzik, kładzie się do łóżka, gasi światło, a wszystko to z zamiaremporządnego wyspania się. Cóż, kiedy sen nie chce nadejść. Pan Kowalski nie przejmując się sięga po tytułowy niezawodny sposób - postanawia liczyć owieczki. Nieświadomy jest, że tylko pogorszy sytuację, bowiem z owieczkami pojawia się ich opiekun, natrętny i złośliwy baca (Michał Żołnierkiewicz). Film opowiada (a trwa zaledwie 10 minut z okładem) zmagania pana Kowalskiego z bacą. Z ekranu nie pada ani jedno słowo. Film stylizowany jest na nieme kino, utrzymany jest w konwencji groteski i sennego koszmaru. Można sobie chyba spokojnie pozwolić na asocjacje z niemieckim ekspresjonizmem, do których reżyser podchodzi pogodnie i na wesoło. Malowane dekoracje przywodzą na myśl scenografię "Gabinetu doktora Caligari", a mnie ostatnie ujęcie na pomieszczenie przypomina kadry "Szyn" Lupu Picka. Brak dialogów - co zresztą jest zrozumiałe w kontekście fabuły - wynagradza doskonała synchronizacja obrazu z zawsze wyśmienitą muzyką Krzysztofa Komedy.