niedziela, 6 czerwca 2010

76. "Żelary" (2003)










"Želary", reż. Ondřej Trojan (Austria/Czechy/Słowacja, 2003). Trwa II Wojna Światowa. Pielęgniarka Eliska romansuje z lekarzem. Oboje są w ruchu oporu. Pewnego razu Elise ratuje życie Jozie, któremu oddaje swoja krew. Gdy kochanek Eliski wpada w ręce Niemców, ruch oporu postanawia ratować dziewczynę. Joza odwdziecza się Elisce, która zmienia swoją tożsamość i od tej pory nosi imię Hana, zabierając ją do swojej zagubionej gdzieś w górach wioski Żelary.
Bardzo dobry romans z mocno narysowanym tłem historycznym, które w finale filmu przestaje być tlem i które romans przemienia w dramat. Film jest przede wszystkim opowieścią o miłości, ale mówi tez o przyjaźni, o życzliwości, pomocy, odtrąceniu. Obok głównego wątku rodzącego się uczucia i przeobrażenia Hany, mamy historię dzieci, których tragedią nie jest wojna, ale brak akceptacji. "Żelary" zaczynają się średniej wielkości miescie, następnie akcja przenosi się do małego miasteczka, potem do zapomianej przez świat ogarniety wojną tytułowej wioski, by w finale skupić się na ruinach gospodrstwa gdzieś poza wioską. Jest to więc stale zawężająca się linia. Żelary zdają się być doskonałym schronieniem dla Hany, są jej ultima thule, zapomnianym, zagubionym, oddalonym od świata miejscem, w którym wojenna burza pojawia się jedynie w formie odległego echa. Środkowa część filmu posiada charakter obyczajowy. Poznajemy małą społeczność, relacje łączące należących do niej ludzi. Problematyka staje się także czysto ludzka: miłość, zazdrość, pożądanie. Paradoksalnie dopiero gdy końzcy się wojna, zaczynają się dramatyczne wydarzenia. Do wioski wkraczają wyzwoliciele, Krasnaja Armija... Więcej nie zdradzę.