sobota, 18 października 2014

Muzyka jak chleb powszednia

Stan Borys: Krzyczę przez sen (1970) - zaskakujące połączenie rocka, jazzu z subtelną domieszką muzyki progresywnej. Na perkusji zagrał Czesław Bartkowski a na saxach i fletach Włodzimierz Nahorny, więc komentarze są zbędne;
Stan Borys: Szukam przyjaciela (1974) - jak wyżej; wielka szkoda, że w pierwszej połowie lat 70-tych pan Borys vel Stanisław Guzek wydał tylko dwie płyty...
Genesis: Selling England By The Pound (1973) - da się posłuchać. Żywy dowód, ze Collins to kłamca i krętacz, kiedy krytykował grupy wykonujące rock progresywny za rozbudowane kompozycje... No coments...
Jaco Pastorius: Jaco Pastorius (1976) - zaczyna się jak dyskotekowy jazz, ale później jest już lepiej;
Wings: Venus and Mars (1975) - zanim zacząłem się zagłębiać w dyskografię Wings myślałem, że solowe dokonania Lennona są lepsze od post-beatlesowskich płyt McCartneya; teraz zaczynam mieć co do tego poważne wątpliwości;
Benjamin Britten: War requiem Op. 66 (1962) - jedno z najcudowniejszych ze znanych mi mszy za zmarłych.