niedziela, 9 marca 2008

Judas Priest: Rocka Rolla (1974)

"Rocka Rolla", debiut Judas Priest, to jeszcze nie jest to dziwne uczestnictwo zespołu w heavy metalowej fali (czy jak ją tam zwał). Na pierwszych swoich albumach Judas Priest udowodnił, że potrafi grać wyrafinowaną muzykę. Wydaje mi się, iż grupa wzorowała się w tym okresie na Wishbone Ash: grała na dwie gitary prowadzące, zaś "Caviar And Meths" jak żywo przypomina gitarowe miniatury z drugiej płyty Wishbone Ash "Pilgrimage". Chciałem tylko napisac, że na "Rocka Rolla" znajduje się kompozycja "Run Of The Mill" [8:30], która zawsze wywołuje u mnie niezwykłe emocje. Do kompaktowej wersji albumu dodany został cover piosenki Boba Dylana "Diamonds And Rust", który dla mnie jest przykładem przewyższenia oryginału przez kopię, tak samo jak na przykład Hendrix nagrał lepszą wersję "All Along The Watchtower" niż oryginał Dylana. Az dziwne, że tak fantastyczna piosenka nie znalazła sobie należnego jej miejsca na płycie w 1974 roku.


 

O albumie Judas Priest piszę z prozaicznego powodu, ponieważ jestem świeżo po przesłuchaniu tej płyty (i moja koszula jest mokra, tak intensywnie jej słuchałem), a także żeby nawiązać do mojego postu z 15 lutego, gdyż w chwili obecnej jeszcze bardziej nie lubię coca coli, ale za to (coś za coś) bardzo lubię "Rocla Rollę"…