"Geheimnisse einer Seele", reż. Georg Wilhelm Pabst (Niemcy 1926). Martin Fellman żyje sobie szczęśliwie ze swoją żoną Ruth, jednak małżeństwo jest bezdzietne z powodu impotencji Martina. Pewnego dnia w sąsiedztwie zostaje dokonane morderstwo. Niebawem Martin dowiaduje się, że w odwiedziny przyjedzie kuzyn, przyjaciel z dzieciństwa. Wydarzenia kumulują się w głowie Martina, który zaczyna odczuwać silną zazdrość i niejasny, niewytłumaczalny pociąg do zamordowania własnej żony. Nie mogąc patrzeć na wszelkie ostre przedmioty, Martin ucieka od stołu podczas kolacji i w barze, do którego się udaje, poznaje psychoanalityka. Wkrótce panowie zaczynają się regularnie spotykać i doktor Orth sięgając coraz głębiej w podświadomość swego pacjenta, stawia diagnozę i uzdrawia Martina.To drugi oparty na psychoanalizie film, który dane mi było zobaczyć. Pierwszym był "Nerven" Roberta Reinerta z 1919 roku. Pabst nakręcił "Tajemnice duszy" pomiędzy wrześniem a listopadem 1925 roku i był to następny film reżysera po słynnej "Zatraconej ulicy". W "Tajemnicach duszy" mamy połączenie nowej rzeczowości (Neue Sachlichkeit) z ekspresjonizmem. Wyrazem tego drugiego kierunku w sztuce jest w filmie niewątpliwie siedmiominutowa sekwencja snu Martina. Na tym zwidzie doktor Orth opiera swój proces leczenia Martina; jego przypadłość zostaje analitycznie wyjaśniona, rzeczowo zdefiniowana i skutecznie wyleczona. Bardzo dobre kino, również wizualnie, ponieważ historię dolegliwości i lęków Martina Pabst przedstawił sprawnie i w bardzo atrakcyjny sposób. Obok czysto filmowych ujęć, mamy też nieco reporterskie: Martin przechodzi przez ulicę, czemu kamera przygląda się z dużej odległości dając wrażenie dokumentalności. Pod koniec filmu mamy też kamerę uwolnioną, gdy biegnie za Martinem pod stromy stok wzgórza. Film widziałem na stacji Arte, gdzie napisy obok oryginalnych niemieckich, tłumaczone były na francuski, a że oboma nie właściwie nie władam nawet w niewielkim stopniu, świadczy to o uniwersalnym języku filmu, skoro większość fabuły jednak dosyć dobrze zrozumiałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz