czwartek, 28 maja 2026

𝐀𝐝𝐚𝐦 𝐂𝐢𝐮𝐩𝐚𝐤 „𝐂𝐳ł𝐨𝐰𝐢𝐞𝐤 𝐳 𝐃𝐫𝐞𝐰𝐧𝐢𝐚𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐙𝐚𝐦𝐤𝐮” (646)

Czy w kilkaset lat po wyprawie Henryka Brodatego na Pomorze można napisać o niej coś nowego? Stawiam tu skrajnie retoryczne pytanie, gdyż bez odnalezienia nowych dokumentów — na co są nikłe szanse — nie sposób tego dokonać. Można jednak historię i odległą w czasie wyprawę wybrać jako punkt wyjścia i stworzyć na tej podstawie książkowy fascynujący świat, literacką wizję przeszłości opartą na wnikliwych badaniach epoki. Taką metodę obiera Adam Ciupak w swoim literackim debiucie 𝐶𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘 𝑧 𝐷𝑟𝑒𝑤𝑛𝑖𝑎𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑍𝑎𝑚𝑘𝑢.

Już od pierwszych stron książki autor wprowadza nas w historię podboju Pomezanii w sposób skrajnie literacki. Epoka oddana jest pieczołowicie. Ta staranność może na początku nieco przytłaczać. Ciupak sypie jak z rękawa terminologią sprzed wieków, a na dodatek całość okrasza licznymi cytatami z dawnych ksiąg, rosną więc przypisy i wyjaśnienia, ale jednocześnie wzmaga się poczucie, że autor nie napisał książki błahej, na szybko, ale na celu miał właśnie szczegół, prawdę o epoce, chciał ją oddać możliwie najwierniej. I tu pojawia się pierwsze skojarzenie: Umberto Eco. To przecież autor 𝐼𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎 𝑟óż𝑦 stosował na wielką skalę taką samą metodę. Równocześnie w książce Ciupaka nawiązuje się wątek kryminalny i od tej chwili mamy już pewność, że Ciupak nie napisał kolejnej banalnej fabularyzowanej książki historycznej.

Kolejnym skojarzeniem jest termin postmodernizm. Skoro zaczynają piętrzyć się warstwy powieści, skoro pojawiają się liczne odwołania do różnych, niekoniecznie wcześniejszych od akcji powieści, zdarzeń, skoro zaczynamy nabierać pewności, że autor bawi się formą i treścią, to nie może być innego. Płaszczyk powieści historycznej i warstwa kryminalna, a potem kolejne warstwy, które zaczynają się piętrzyć, tworzą wielowarstwową tkankę powieści Ciupaka. Ów postmodernizm — należy zauważyć — nie jest nachalny, ale jest wyraźnie widoczny. Pojawiają się jedna za drugą warstwy: teologiczna, filozoficzna, polityczna, a nawet artystyczna, gdyż temat sztuki jest mocno zaakcentowany w 𝐶𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘𝑢 𝑧 𝐷𝑟𝑒𝑤𝑛𝑖𝑎𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑍𝑎𝑚𝑘𝑢. Nie można też nie wspomnieć o baśniowym aspekcie powieści, chociaż można go tez potraktować jako symboliczny. Tytułowy Drewniany Zamek jest bowiem symbolem, metaforą, ale nie miejsce tu by zdradzić czego przed skoczniem lektury.

Język Ciupaka jest niezwykle staranny i obrazowy. Autor stosuje liczne liryczne opisy, wplatając w nie barwy, jasne lub ciemne; żółte promienie słońca, światło przebijające się przez katedralne witraże, noc, mgły, padające deszcze, ciemne bory. Mamy wrażenie malarskich opisów obok scen turpistycznych, w jakie średniowiecze obfitowało. Fascynacja autora jest oczywista. Tworzony kontrast pomiędzy światłem i mrokiem jest zabiegiem celowym w książce, w której tematyką jest opozycja dobra i zła. Trzeba dokonywać właściwych wyborów, ale czasy są takie, że polityka i władza mają decydujący głos. Forma jest zatem ściśle podległa treści, wzmacnia ją. W tym miejscu książka Ciupaka odsłania kolejną swoją warstwę, a mianowicie ścisłe powiązanie z naszą teraźniejszością. Metody władzy tak bardzo się nie zmieniły, wojny i podboje trwają nadal, szerzy się cierpienie zwykłych ludzi, świat pęka na dwie połowy, bogaci się pysznią i decydują, biedni czasem się buntują, częściej próbują przetrwać. Autor mówi nam: nie zmieniliśmy się tak bardzo, nadal targają nami te same namiętności, ogarnia nas ten sam gniew i opanowują te same żądze. Żądza pieniądza, żądza władzy. Władzy podlegli są żołdacy, w takim samym stopniu jak kronikarze. I nie wiemy już, co jest prawdą, a co zmyśleniem.

Po wiekach dawne zdarzenia obrastają w legendy i zacierają się szczegóły. W powieści postmodernistycznej pojawia się miejsce na kreację. Można własną fantazją wypełnić białe plamy. Ciupak przywołał do papierowej literackiej egzystencji wiele fikcyjnych b
arwnych postaci i postawił je obok tych autentycznych, wyjętych z kart historii. Dzięki temu książka jest pełniejsza, pozbawiona zgrzytów wynikających na ogół z niedociągnięć. Tego nie ma u Ciupaka. I Peregryn spełnia swoją funkcję, i Kwiecik i Godefridus Albus.

Po tym wszystkim, co podczas analizy „wyjąłem” z powieści Adama Ciupaka należy napisać, że nie trzeba się bać jej lektury. Książka mimo swego bogactwa i wielowymiarowości nie przytłacza, nie męczy w lekturze, jest lekką jazdą na Północ kroczących tam wojsk i zdań. Wątek kryminalny jest obecny do samego końca i zarówno fani kryminałów, powieści historycznych, jak i amatorzy książek z drugim dnem (a czym innym są kryminały, jak tylko poszukiwaniem ukrytego dna?) będą zadowoleni. Nie czytałem ostatnio bardziej oryginalnej lektury od 𝐶𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘𝑎 𝑧 𝐷𝑟𝑒𝑤𝑛𝑖𝑎𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑍𝑎𝑚𝑘𝑢. W zalewie książek błahych, pozbawionych istotnych treści, niedbałych w formie, ukierunkowanych na rozrywkę, Ciupak wybija się zdecydowanie z tych kategorii, jednocześnie oferując czytelnikowi zaawansowaną intelektualnie rozrywkę i mądrą książkę o naszym świecie przez pryzmat historii.