Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Friedrich Wilhelm Murnau. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Friedrich Wilhelm Murnau. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 września 2009

"Fantom" (1922) (67)

"Phantom", reż. Friedrich Wilhelm Murnau (Niemcy, 1922). Lorenz Lubota spiesząc do pracy zostaje potrącony przez powóz, który prowadzi piękna nieznajoma. Stwierdziwszy, że potrąconemu przechodniowi nic się nie stało, piękna nieznajoma kobieta rusza w dalsza drogę. Jednak Lubota, mimo że kobietę widział krótko, zapałał to niej jakimś niejasnym uczuciem: tęsknoty? pożądania? miłości? Biegnie za powozem i od tej chwili przestaje żyć w realnym świecie, bo zaczął pogoń za czymś, co jest wyłącznie tworem jego imaginacji.
Film widziałem w telewizji, dawali go na kanale Arte, więc miałem do wyboru język francuski lub niemiecki. Żadnego z nich nie znam, więc zastosowałem metodę: 1. przeczytaj o filmie, 2. obejrzyj film. No i metoda się sprawdziła doskonale.
Film został nakrecony w starym, pieknym miescie Breslau, zanim jeszcze zostało twierdzą i uległo spremu zniszczeniu. Reżyserem jest ujeden z największych twórców epoki kina niemego, Murnau. Po nakręceniu słynnego "Nosferatu", Murnau stworzył kilka bardzziej realistycznych filmów, jak "Der brenende Acker" i "Phantom" (między innymi). "Phantom" jest dramatem psychologicznym. Pokazuje człowieka, który zatraca wieź z rzeczywistością, pogrążajac się w świat swojej wyobraźni i rojeń. Tematem filmu nie są jednak wizje Luboty, ale alternatywna droga, na którą wkracza - droga do zatracenia. Murnau pokazuje, jak człowiek pochodzący z biednej rodziny (jego siostra postanawia zostać "damą" dotrzymującą towarzystwo niezbyt wyszukanym mężczyznom), zamiast piąć się w górę, lub chociaż starać się utrzymać to co muz ma, rzuca wszystko na jedną szalę, porzuca pracę, wykorzystuje kobietę, która go kocha, aby zdobyć pieniądze, wiąże się z kobietą łudząco przypominającą jego fantom, a która w swojej próżności - manipulując nim bez trudu - doprowadza go do stanu kompletnie pustych kieszeni, co zmusza biednego Lubotę do wejścia w konszachty z "opiekunem" jego siostry, wątpliwej reputacji typem Wigottschinskim, w celu obrabowania własnej ciotki. I tak skromny urzędnik, który miał literackie asporacje niemal został Verbrecherem. Niemal, ponieważ los nie był dla Luboty aż tak okrutny i oszczędził mu doli przestępcy.
Film jest według mnie rewelacyjny, starannie skadrowany, ze sprawną narracją, pobocznymi wątkami zręcznie wplecionymi w główną historię.

środa, 23 września 2009

"Portier z hotelu Atlantic" (1924) (61)

"Der letzte Mann", reż. Friedrich Wilhelm Murnau (Niemcy, 1924). Starzejący się hotelowy portier posiada prestiż i jest bardzo dumny z wykonywanej pracy. Symbolem tego prestiżu jest jego uniform. Praca ta przynosi mu również poważanie pośród mieszkańców kamienicy, w której mieszka. Pewnego deszczowego dnia na skutek niepomyślnego zbiegu okoliczności podpada dyrektorowi hotelu; ten podważa zasadność wykonywanej przez portiera funkcji, jako powód podając jego zaawansowany wiek. Ze względu na długoletnia prace w hotelu, portier nie zostaje zwolniony, a tylko przeniesiony do obsługi toalety... Mężczyzna nie moż4e się z tym pogodzić...
Moiom skromnym zdaniem jest to wspaniały, piękny i wzruszający film. Ten film jest nie tylko niemy - nie ma w nim prawie napisów... Obraz, obraz i jeszcze raz obraz. Historia degradacji zawodowej starszego człowieka została pokazana w sposób mistrzowski. Kamera nie stoi w miejscu, lubi się kręcić, wyskoczyć z okna, by przyjrzeć się z bliska trąbce grajka. Nie na darmo film zaliczany jest do nurtu kammerspielfilm. Poza tym światło i cień buduja atmosferę filmu Murnaua wcale nie gorzej niż w słynnym "Nosferetu - symfonia grozy". Ciekawostką jest, iż film Murnaua posiada coś w rodzaju alternatywnego zakończenia (zostało ono wymuszone na reżyserze przez wytwórnię UFA, która uznała, że "Der letzte Mann" jest zbyt pesymistycznyy i przygnębiający) które jednak - moim zdaniem - nie psuje całości.