niedziela, 25 września 2016
Jo Nesbø "Pancerne serce"
Nie jestem pewny, czy "pancerne serce" to najlepsza część serii, ale na razie tak mi się wydaje. Jest w tej książce wszystko. zwroty akcji, odpowiedni poziom zawikłania, wielowarstwowość, nawiązania do innych części, rozpiętość akcji na kontynenty, mrok, ciemność, bliskie potępienia ludzkie dusze, bezkompromisowa zbrodnia, ogień i lód, lawiny i wulkany, ocieranie się o śmierć i miłość. Harry jest bardzo starannie nakreślony, coraz mniej papierowy, bardziej osobisty, równocześnie staje się jeszcze bardziej bezwzględny w finałowej scenie książki; można by zaryzykować stwierdzenie, że do końca nie wiadomo, po której stoi stronie. Lub że w swoim fachu nie ma czegoś takiego, jak kurczowe trzymanie się litery prawa i wobec zła, z którym się Harry mierzy, musi sam dopuścić do siebie niektóre metody działania przeciwnika, aby nie ponieść porażki. Tam, gdzie Harry jest, nie ma podziału na czerń i biel.
poniedziałek, 12 września 2016
141. "Miljonär för en dag" [1926]
Śladów po potędze szwedzkiego niemego kina tu niewiele. Jest to konwencjonalna komedia z happy endem. wszystko rozgrywa się w filmie szybko i niezrozumiale w dzisiejszych czasach, na przykład kilka dni spędzonych z przystojnym nieznajomym wystarczy, żeby ogłosić zaręczyny.
Dwóch trampów wędruje sobie beztrosko po świecie, aż pewnego razu jeden z nich ratuje dziewczynę, którą poniósł koń (oczywiście w ostatniej chwili tuż na przejeździe kolejowym przed rozpędzonym pociągiem). Zanosi nieprzytomne dziewczę do najbliższej chaty, po czym obaj ruszają dalej przed siebie. Mijając zastawiony w ogrodzie stół i słysząc wołanie służącej, że śniadanie gotowe, nie zastanawiając się przeskakują przez ogrodzenie i zabierają się za konsumpcję. Gospodarz ich nakrywa i każe się wynosić, ale pozwala dokończyć posiłek. Odchodząc, gubi pugilares, który jeden z trampów oddaje mu w nienaruszonym stanie. Zdumiony jego uczciwością proponuje mu, aby przez tydzień zamienili się rolami, gdyż ma przyjechać do niego prawnik, którego nie chce spotkać. Spodziewa się także wizyty dziewczyny, córki jego kolegi szkolnego, z która miałby się ożenić. On jednak nie pali się do ożenku ze względu na sporą różnicę wieku, stąd ta mistyfikacja. Widz jednak nie do końca rozumie postępowania gospodarza, a szczególnie tego, jaki chciałby osiągnąć efekt w chwili, gdy wszystko się wyda, co wydaje się dla widza nieuchronne. Jak łatwo się domyślić, ową córką okazała się być dziewczyna uratowana przed startowaniem przez pociąg. Wybucha miłość i para się ze sobą nie rozstaje.
Tymczasem drugi tramp, którego gra reżyser filmu Edvard Persson, jowialny grubasek, bez kompleksów znajduje sobie partnerkę o mniej arystokratycznej naturze i cieszy się życiem pozbawionym gierek, którym sprostać musi jego młodszy i przystojniejszy towarzysz wędrówki. Kontrast pomiędzy charakterami trampów to najlepsze fragmenty filmu. Można znaleźć w nim
także oryginalne fragmenty, takie jak na przykład ten, gdy towarzysze wędrówki schodzą po tej
samej drabinie (zawsze trzeba szukać w filmie takich perełek, których nigdzie przedtem się jeszcze nie zobaczyliśmy w innych filmach).
Konwencjonalna komedia z zapożyczeniami kina amerykańskiego, jednak warto zobaczyć, poznać, dowiedzieć się, jak to kiedyś wyglądało. Dać szanse temu, co samo już nie potrafi się bronić i tonie w powodzi czasu.
także oryginalne fragmenty, takie jak na przykład ten, gdy towarzysze wędrówki schodzą po tej
samej drabinie (zawsze trzeba szukać w filmie takich perełek, których nigdzie przedtem się jeszcze nie zobaczyliśmy w innych filmach).
Konwencjonalna komedia z zapożyczeniami kina amerykańskiego, jednak warto zobaczyć, poznać, dowiedzieć się, jak to kiedyś wyglądało. Dać szanse temu, co samo już nie potrafi się bronić i tonie w powodzi czasu.
140. "It' [1927]
"It', reż. Clarence G. Badger [USA, 1927]
Komedia romantyczna oparta na micie od pucybuta do milionera, czyli od anonimewej sprzedawczyni w wielkim sklepie do żony nowego właściciela. Zabawny i sympatyczny film z Clarą Bow, która miażdży. Grana przez nią Betty zakłada, że usidli nowego właściciela domu towarowego, ten jednak nie zwraca na nią uwagi. Jego przyjaciel Monty twierdzi jednak, że jest to jedyna dziewczyna w sklepie, która ma to "coś". Monty zabiera Betty na ko...lację do Ritza, gdzie spotykają Cyryla. Betty i Cyryl spotykają się następnego dnia w wesołym miasteczku, ale udany wieczór kończy się spoliczkowaniem Cyryla, gdy ten kradnie jej pocałunek. Od tego wydarzenia Betty zaczyna igrać z Cyrylem i zwodzić go. Wesołe miasteczko z ludycznymi zabawami skontrastowane z elegancką restauracją Ritza wprowadza do filmu aspekt społeczny. Nie jest to jedyny taki fragment; chorująca współlokatorka Betty walczy z opieka społeczną, by ta nie odebrała jej dziecka. Film mimochodem krytykuje bezduszność urzędników, biedę, wszędobylskość i bezwzględność prasy, kontrasty w życiu społecznym. To wszystko sprawia, że film wychodzi poza kanon gatunku i czyni go mniej konwencjonalnym.
Komedia romantyczna oparta na micie od pucybuta do milionera, czyli od anonimewej sprzedawczyni w wielkim sklepie do żony nowego właściciela. Zabawny i sympatyczny film z Clarą Bow, która miażdży. Grana przez nią Betty zakłada, że usidli nowego właściciela domu towarowego, ten jednak nie zwraca na nią uwagi. Jego przyjaciel Monty twierdzi jednak, że jest to jedyna dziewczyna w sklepie, która ma to "coś". Monty zabiera Betty na ko...lację do Ritza, gdzie spotykają Cyryla. Betty i Cyryl spotykają się następnego dnia w wesołym miasteczku, ale udany wieczór kończy się spoliczkowaniem Cyryla, gdy ten kradnie jej pocałunek. Od tego wydarzenia Betty zaczyna igrać z Cyrylem i zwodzić go. Wesołe miasteczko z ludycznymi zabawami skontrastowane z elegancką restauracją Ritza wprowadza do filmu aspekt społeczny. Nie jest to jedyny taki fragment; chorująca współlokatorka Betty walczy z opieka społeczną, by ta nie odebrała jej dziecka. Film mimochodem krytykuje bezduszność urzędników, biedę, wszędobylskość i bezwzględność prasy, kontrasty w życiu społecznym. To wszystko sprawia, że film wychodzi poza kanon gatunku i czyni go mniej konwencjonalnym.
czwartek, 8 września 2016
Stefan Themerson "Generał Piesc i inne opowiadania"
Są takie książki, na które podświadomie się czeka i wierzy, że w końcu się na nie natrafi. Oto taka książka dla mnie! Themerson pisze językiem pozornie prostym i zrozumiałym, co sanowi ogromną zaletę zważywszy, że jego opowiadania pełne są rozważań na temat życia, świata, przyrody, ludzi, demokracji, lingwistyki, polityki i sztuki. Jego spojrzenie jest głęboko analityczne i sceptyczne. nie ufa w to, co oczywiste.
1 + 1 = 2, ale jedna kropla wody plus jedna kropla wody nie dają już tego samego wyniku. Themerson opiera się na prawach natury, na fizyce i matematyce. większość opowiadań pełna jest inteligentnego humoru, bystrych obserwacji i aforystycznych zdań. Na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z autorem myślącym i oryginalnym. Themerson, jako ojciec polskiego kina surrealistycznego w przedwojennej Polsce, opowiadania swe okrasza także na surrealizmie. Nie można go posądzić o nadużywanie ironii, jednak potrafi bardzo biegle łączyć ze sobą fakty bądź zestawiać je, kontrastować. Głównym zadaniem opowiadań Themersona jest opisywanie rzeczy nie takimi, jak się je widzi, ale takimi, jakie są. Już pierwsze opowiadanie, w którym opisany jest wieczór poezji semantycznej mówi o tym wymownie. Książkę ilustrowała Franciszka Themerson, żona autora; jej rysunki przywodzą na myśl Jeana Cocteau.
1 + 1 = 2, ale jedna kropla wody plus jedna kropla wody nie dają już tego samego wyniku. Themerson opiera się na prawach natury, na fizyce i matematyce. większość opowiadań pełna jest inteligentnego humoru, bystrych obserwacji i aforystycznych zdań. Na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z autorem myślącym i oryginalnym. Themerson, jako ojciec polskiego kina surrealistycznego w przedwojennej Polsce, opowiadania swe okrasza także na surrealizmie. Nie można go posądzić o nadużywanie ironii, jednak potrafi bardzo biegle łączyć ze sobą fakty bądź zestawiać je, kontrastować. Głównym zadaniem opowiadań Themersona jest opisywanie rzeczy nie takimi, jak się je widzi, ale takimi, jakie są. Już pierwsze opowiadanie, w którym opisany jest wieczór poezji semantycznej mówi o tym wymownie. Książkę ilustrowała Franciszka Themerson, żona autora; jej rysunki przywodzą na myśl Jeana Cocteau.
piątek, 2 września 2016
Arthur Rimbaud "Ja to ktoś inny. Korespondencja Artura Rimbaud"
Tytuł wskazuje dobitnie na treść książki. Wprawdzie zamierzeniem było, że tytuł będzie mówić o poetyckiej stronie Rimbauda, jednak sama treść wskazuje, ze miłośnicy poezji oraz poety mają tu niewiele do szukania. Listy do Verlaine'a są nieliczne, okres poetycki obejmują w niewielkiej części. Najwięcej listów pochodzi z Afryki i żaden z nich nie mówi kompletnie nic o poezji. Każdy natomiast pełen jest cyfr, kwot, nazw towarów, wyszczególnienia interesów, utyskiwań na problemy ze sprzedażą oraz zbyt małe przychody. Wyjątek stanowią listy do Iliga, zaufanego króla Menelika, w których pojawia się swobodniejszy ton i humor. Drugim wyjątkiem są listy po amputacji nogi, w których Rimbaud z niepewnością patrzy w przyszłość i opisuje swoje cierpienie. Trzecim wyjątkiem są nieliczne relacje z podróży w nieznane afrykańskie tereny, ale i tak pisane są z myślą o korzyściach handlowych. Zaczynając lekturę każdy miłośnik poezji Arthura Rimbaud zapewne będzie przeklinał, że to tylko wybór korespondencji, na koniec będzie ów fakt błogosławił. Nie wiem, czy możliwa jest lektura tych listów wyłączając ze świadomości, że pisał je jeden z najkreatywniejszych poetów, ale na pewno taka mała amnezja pomogłaby w czytaniu tych zestawów i rozliczeń.
środa, 31 sierpnia 2016
Jo Nesbø "Wybawiciel"
Pierwsze pytanie, jakie należy postawić brzmi: jak Nesbø to robi, że pisze takie świetne kryminały? Drugie pytanie - bardziej nurtujące - to jak długo autor zdoła utrzymać tak wysoki poziom? Właściwie od "Czerwonego gardła" osiągnął mistrzostwo i nie zaniża poziomu, a przede mną jeszcze cztery tomy. Lekko drżę na myśl, że coś może się nie udać i że któraś z następnych książek okaże się słabsza, Oby moja obawa okazała się bezpodstawną.
Samotne wzgórze, Harry Hole (to własnie oznacza nazwisko bohatera, pochodzące od satronordyckiego słowa hólar), toczy w "Wybawicielu" pojedynek z płatnym zabójcą pochodzącym z Chorwacji. Stankić ma zlecenie zabójstwa Jona Karlsena, dobrze rokującego oficera Armii Zbawienia. Nic jednak nie jest czarno-białe, a rzeczy nie zawsze są takimi, jakimi zdają się być. Gra pozorów oraz manipulacja toczyć się będą, aż do chwili, kiedy Harry Hole odkryje prawdę. Znany z niekonwencjonalnych metod działania, Hole nie przebiera w środkach, jego mózg pracuje na wysokich obrotach z ogromnym poświęceniem, starając się uchronić Karlsena i ująć Stankicia. Jego sprawy zawodowe nieodłącznie łączą się z osobistymi, co tylko nadaje kolorytu akcji powieści.
Nowości w książce, to nowy szef Harry'ego i nowy partner.
Cechą charakterystyczną książek Nesbø jest wielokulturowość, przenikanie się kultur. Podobnie jest także w "Wybawicielu". Autor przywołuje tragiczne wydarzenia wojny w byłej Jugosławii, porusza problem emigrantów. Aspektem społecznym jest tym razem problem narkomanii. Armia Zbawienia ukazana jest jako instytucja tragana wewnętrznymi problemami, które stara się staranie tuszować, aby zachować wizerunek instytucji, która wspiera, pomaga, niesie nadzieje i wskazuje światełko w tunelu. Książki Nesbø są ostrą krytyką rzeczywistości, współczesności, cywilizacji, ludzkiej kondycji. Autor czyni swoje obserwacje zarówno na poziomie kultury, obyczajów, polityki, ale też - chyba nawet przede wszystkim - na poziomie psychiki. Widoczna jest tez refleksja nad stanem norweskiego społeczeństwa, które jako jedno z najbogatszych w świecie, nie zawsze potrafi sobie poradzić z dobrobytem i zatraca się w nim, gubi kierunek, drogę.
Cóż dodać więcej? Polecam gorąco wybawiciela i cały cykl.
Samotne wzgórze, Harry Hole (to własnie oznacza nazwisko bohatera, pochodzące od satronordyckiego słowa hólar), toczy w "Wybawicielu" pojedynek z płatnym zabójcą pochodzącym z Chorwacji. Stankić ma zlecenie zabójstwa Jona Karlsena, dobrze rokującego oficera Armii Zbawienia. Nic jednak nie jest czarno-białe, a rzeczy nie zawsze są takimi, jakimi zdają się być. Gra pozorów oraz manipulacja toczyć się będą, aż do chwili, kiedy Harry Hole odkryje prawdę. Znany z niekonwencjonalnych metod działania, Hole nie przebiera w środkach, jego mózg pracuje na wysokich obrotach z ogromnym poświęceniem, starając się uchronić Karlsena i ująć Stankicia. Jego sprawy zawodowe nieodłącznie łączą się z osobistymi, co tylko nadaje kolorytu akcji powieści.
Nowości w książce, to nowy szef Harry'ego i nowy partner.
Cechą charakterystyczną książek Nesbø jest wielokulturowość, przenikanie się kultur. Podobnie jest także w "Wybawicielu". Autor przywołuje tragiczne wydarzenia wojny w byłej Jugosławii, porusza problem emigrantów. Aspektem społecznym jest tym razem problem narkomanii. Armia Zbawienia ukazana jest jako instytucja tragana wewnętrznymi problemami, które stara się staranie tuszować, aby zachować wizerunek instytucji, która wspiera, pomaga, niesie nadzieje i wskazuje światełko w tunelu. Książki Nesbø są ostrą krytyką rzeczywistości, współczesności, cywilizacji, ludzkiej kondycji. Autor czyni swoje obserwacje zarówno na poziomie kultury, obyczajów, polityki, ale też - chyba nawet przede wszystkim - na poziomie psychiki. Widoczna jest tez refleksja nad stanem norweskiego społeczeństwa, które jako jedno z najbogatszych w świecie, nie zawsze potrafi sobie poradzić z dobrobytem i zatraca się w nim, gubi kierunek, drogę.
Cóż dodać więcej? Polecam gorąco wybawiciela i cały cykl.
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Jo Nesbø "Pentagram"
Akcja książki prowadzona jest dwutorowo, a sama książka jest dosyć powikłana, do czego zresztą autor zdążył już czytelnika przyzwyczaić. Wydarzenia nie rozgrywają się w zbyt szybkim tempie, co jest zaletą, bo można w trakcie lektury pomyśleć i pozgadywać, starć się uniknąć zmyłek i fałszywych tropów. Nesbø stawia bardziej na intelekt, niż na prędkość. Bardzo zmienny jest rytm książki; po chwilach lekkiego celowego uśpienia następują zwroty akcji i mocne fragmenty. W tej książce Nesbø próbuje zwieść czytelnika nie tylko w zagadce kryminalnej, ale igra z czytelnikiem, podważając uczciwość Harry'ego Hole, kusząc go niezgodną z prawem propozycją oraz jego odejściem z policji. Żywe, wielowymiarowe postaci. Natura ludzka bez osłonek. Świat pełen ludzkich bestii. Sporo cierpkiego werbalnego humoru, który dodaje jedynie pikanterii. Nesbø w wysokiej formie. I tylko zaostrzony apetyt i wzmożona ciekawość, co będzie się działo w kolejnych tomach serii.
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
139. "Die Unehelichen" [1926]
"Die Unehelichen", reż. Gerhard Lamprecht, [Niemcy, 1926]
Peter, Lotte i Frieda są nieślubnymi dziećmi wychowywanymi przez przybranych rodziców. Żyją w skrajnym ubóstwie, nikt się nimi nie interesuje, Peter i Lotte całymi dniami samopas wędrują ulicami Berlina, jedynie najmłodsza Frieda zostaje w domu, gdzie pani Zilke i tak nie zwraca na nią większej uwagi. Brudna, nieuczesana czterolatka bawi się czym popadnie. Pan Zilke nie należy do najłagodniejszych ludzi na świecie i nie waha śie używać ręki jako przemawiającego do rozsądku argumentu. Jego wymagania wobec Petera ograniczają się do tego, by chłopiec zbierał na ulicy fenigi, wyciągał je spomiędzy krat i przynosił mu zebraną gotówkę do domu. Zilke nie potrafi się także doczekać, kiedy Peter nieco dorośnie i zacznie dla niego zarabiać. Otwierająca film scena jest niezwykle przewrotna i ironiczna, oto bowiem za ogrodzeniem z kutego żelaza w parkowej części rozległej posiadłości kamerdyner przygotował dla schludnie ubranego w biały marynarski mundurek chłopca mały powóz zaprzęgnięty w dwa kuce. Chłopczyk bierze na przejażdżkę swa młodszą siostrzyczkę. Zza krat ogrodzenia przygląda się temu dwoje nędznie ubranych dzieci; to Lotte i Peter. Kontrast, dwa światy, nieprzekraczalna bariera, upokorzenie związane z przynależnością do gorszej części społeczeństwa, pewnie u dziecka nie w pełni uświadomiona, ale dotkliwie odczuwalna. jak to zwykle u Lamprechta bywa, mamy znów przykład doskonałego montażu: dziewczynce z powozu kamerdyner pomaga zapiąć klamerkę jej szykownych bucików, cięcie i tę samą czynność wykonuje Peter, pochylając się nad zniszczonymi wysokimi trzewikami Lotte. Ujęcia te nie mają służyć jedynie podkreśleniu różnicy przegrodzonych światów, pokazują też - a może nawet przede wszystkim - więź pomiędzy Peterem i Lotte, charakteryzują chłopca jako pomocnego i opiekuńczego, zastępującego dziewczynce rodziców. Kiedy sobie to uświadomimy, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest to przepiękna i głęboka scena.
"Nieślubni" to film oskarżający bezduszną biurokrację. Trochę dziwne wydaje się, że osoby i instytucje odpowiedzialne za opiekę nad dziećmi nie przeprowadziły żadnego wywiadu. To może sugerować ogromną skalę problemu oraz na niemożność fizyczną organów socjalnych do kontrolowania i zapanowania nad nim. Dzieci były bezwolne wobec swoich zastępczych opiekunów, którzy nie potrafili zapewnić im godziwych warunków bytowych i często znęcali się nad nimi, jak robił to Zilke. Kiedy Peter zostaje uratowany i troskę przejmuje nad nim wrażliwa i samotna kobieta, która urządza chłopcu pierwsze w jego życiu urodziny, Zilke stara się o powrót chłopca do domu (wciąż mając nadzieję, że ten będzie dla niego pracować). Adoptuje formalnie Petera i z urzędowo potwierdzonym pismem zjawia się w domu nowej opiekunki, aby go jej odebrać. Kobieta jest bezradna i musi oddać przerażonego chłopca. W urzędzie dowiaduje się, że jedyną szansą na odzyskanie dziecka jest dostarczenie dowodów, że jest źle traktowane. Po raz kolejny biurokracja bierze górę.
Film, jak głosi podtytuł, jest "tragedią dzieci". Lamprecht bez osłonek ukazuje brutalność dorosłych i bezradność dzieci. Aż strach pomyśleć, ile cierpienia zaznało wówczas wiele dzieci. A jeszcze bardziej przerażający jest fakt, że i dzisiaj wiele dzieci nie ma się wcale dużo lepiej... Lamprecht dał się poznać jako wrażliwy na ludzką niedolę reżyser, w każdym razie jest tak we wszystkich jego niemych filmach, które dotychczas zobaczyłem. Potrafi on umiejętnie z pomocą montażu, kadrów i ujęć budować historię ludzi, którym nie sposób nie współczuć i którym widz sprzyja, pragnąc dla nich poprawy. W filmach Lamprechta najczęściej zachodzą zmiany na lepsze, co tchnie nutą optymizmu w te ponure i smutne obrazy. Nie są to filmy, które mają się podobać. Ich założeniem jest wstrząsnąć widzem, ukazywać problemy i uwrażliwiać na krzywdę. Czasem pojawia się w nich oskarżycielski ton, jednak jakakolwiek jest przyczyna nieszczęścia, najistotniejsi są w obrazach Lamprechta ludzie, których to nieszczęście dotyka. Jest to głos pełen humanizmu.
Na zakończenie uwaga natury formalnej. W pierwszym tomie "Historii kina" pod redakcją Tadeusza Lubelskiego, zajmującym sie tematyka dotyczącą kina niemego, Gerhard Lamprecht wymieniony jest zaledwie jeden raz. W drugim tomie poświęconym okresowi kina klasycznego, reżyser jest wymieniony ledwie cztery razy. Raz obszerniej przy okazji opisu filmu "Emil i detektywi", a raz zaledwie wzmiankowany we fragmentach, których tematem jest aktorka Lída Baarová.
niedziela, 31 lipca 2016
138. "Die Verrufenen" [1925]
Lamprecht nakręcił swój film w tym samym roku, w którym Trotz stworzył propagandowy pean "Miasto milionów". jakże różne są te dwa filmy. Trotz pieczołowicie unika kadrów, które kłóciłyby się z przyjętą przez niego tezą, że Berlin to miasto rozkwitu, bogactwa i prosperity. Lamprecht widzi cos zupełnie odmiennego. W USA film wyświetlano pod znamiennym tytułem "Slums of Berlin", a przecież już tłumaczenie tytułu oryginalnego (znaczącego coś mniej więcej jak pohańbiony) też nie pozostawia żadnych złudzeń. Lamprecht jednak ukazuje dwa środowiska i kontrastuje je ze sobą. Co łączy filmy Trotza i Lamprechta, to dążenie do zmiany sytuacji, tylko że Trotz pokazuje stan końcowy, a Lamprecht drogę ku niemu.
Fabuła wygląda w skrócie następująco: młody inżynier Robert Kramer dopuszcza się krzywoprzysięstwa, za co trafia do więzienia. Po wyjściu z niego nie potrafi wrócić do dawnego życia, zostaje wypędzony z domu przez własnego ojca, nie potrafi znaleźć pracy w swoim zawodzie i zaczyna popadać w rozpacz. Gdy usiłuje popełnić samobójstwo, odwodzi go od tego zamiaru prostytutka Emma, która go przygarnia do siebie. Robert zaczyna pomagać sąsiadowi, który jest fotografem robiącym zdjęcia gościom lokali rozrywkowych. W ten sposób Robert spotyka swoja byłą narzeczoną, dla której dawniej popełnił krzywoprzysięstwo, aby ją chronić, a która zostawiła go, gdy trafił do więzienia, Teraz dziewczyna chce pomóc Robertowi.
Film Lamprechta można porównać do takich filmów jak "Zatracona ulica" Pabsta (1925) czy "Schody kuchenne" Picka (1921), gdzie pokazane jest środowisko proletariackie, ubóstwo, ubogie i ciasne pokoiki, walka o przetrwanie. Lamprecht prowadzi fabułę dwutorowo, zestawiając ze sobą dwa środowiska: jedno utracone przez Roberta, drugie, w którym zmuszony jest żyć. O sile tych ujęć decyduje przede wszystkim fantastyczny montaż. Robert posila się w podrzędnej knajpie. cięcie. Narzeczona siedzi przy suto zastawionym stoliku w ekskluzywnej restauracji. Cięcie. Niczym cienie ubogie pary tańczą w spelunie. Cięcie. Elegancko ubrani ludzie wirują w wielkiej sali balowej. Cięcie. Uboga kobieta kręci młynkiem do kawy. Scena w sali balowej jest przepięknie sfilmowana. Kamera stoi wśród tancerzy i narzeczona wraz ze swoim partnerem kręci się w samym centrum ekranu, ale równocześnie wirują poza tą centralna parą inni tancerze i ściany sali. Ów ruch jest nieco nieostry, zamazany, nieco spowolniony i sprawia dosyć sugestywne wrażenie odrealnienia.
Die Verrufenen (Der fünfte Stand) & Die Unehelichen
"Die Verrufenenen" można porównać do jeszcze jednego filmu. David Wark Griffith, autor "Nietolerancji", nakręcił w 1924 roku w Berlinie film "Isn't Life Wonderful", w którym pokazał bezrobocie, biedę, inflację, ale też w swoim stylu dodał nutę optymizmu i zakończył swój film happy endem. Lamprecht - można tak rzec - pokazał w swoim filmie zniekształcony amerykański mit o pucybucie, który został milionerem. Pucybut nie został wprawdzie zdegradowany społecznie tak jak Robert, ale tkwiąc w nizinach starał się zrobić wszystko, aby wspiąć się na wyżyny. Lamprecht nie przesadził tak bardzo w przypadku Roberta i nie uczynił go magnatem, al w amerykańskim stylu pomógł mu wydostać się z biedy i zmazać tytułowe pohańbienie. Można dyskutować, na ile realne byłoby takie zakończenie w przypadku tysięcy robotników, pamiętać należy jednak, że Robert jest inżynierem, ukończył szkołę wyższą i posiada wiedzę. To pozwala nadać historii cechy prawdopodobieństwa, gdyż wykształconym było pewnie odrobinę lepiej.
O piękne wydanie niemych filmów Lamprechta postarało się Edition Filmmuseum:
,
O piękne wydanie niemych filmów Lamprechta postarało się Edition Filmmuseum:
,
Die Verrufenen (Der fünfte Stand) & Die Unehelichen
Menschen untereinander & Unter der Laterne
sobota, 30 lipca 2016
137. "Der Stadt der Milionen" [1925]
"Die Stadt der Millionen", reż. Adolf Trotz [Niemcy, 1925].
W 1925 roku, na dwa lata przed powstaniem słynnego filmu Walthera Ruttmanna "Berlin - Symfonia wielkiego miasta", podobny film, który aspiruje do sportretowania ogromnego miasta, jakim jest Berlin, nakręcił Adolf Trotz. Jako że "Symfonię" widziałem już sporo razy, przed seansem zastanawiałem się, dlaczego to film Ruttmanna, zyskał sobie sławę i uznanie, zaś film Trotza został zapomniany, nie bywa wymieniany nawet przez historyków kina i gdyby nie stacja ARTE, pewnie do dziś niewiele byśmy o nim wiedzieli.
Trotz portretuje Berlin używając wielu różnych środków ekspresji; są kilkukrotne ekspozycje, jest animacja (przy czym obraz Berlina w 2000 roku jak żywo przypomina ujęcia z powstałego rok później "Metropolis" Fritza Langa), jest podział obrazu na segmenty (podobnie jak w "Napoleonie" Abla Ganza z 1927 roku), jest wreszcie wiele wstawek fabularnych (turyści ruszają by zwiedzić Berlin w odkrytym autobusie, historyczne wstawki z udziałem Lessinga, Mendelssohna i polityków niemieckich odpowiedzialnych za zjednoczenie państwa) oraz materiałów archiwalnych (Bismarck siedzący w samochodzie).
Na samym początku filmu widzimy przepiękny, bardzo długi travelling kamery, która portretuje Berlin z lecącego samolotu. przed oczami przesuwają się masy zwalistych budynków, wieże kościołów, kopuły katedr, szerokie arterie ulic, palce, strzelisty sześcian ratusza, linie rzek i przecinające je mosty. Z motywów filmowych, twórcy odwiedzili wytwórnię UFA , jest tez kilka ujęć berlińskich kin (na jednym z nich widzimy reklamę wyświetlanego tam akurat "Człowieka z hotelu Altantic" Murnaua). Trotz pokazuje wpierw najbardziej reprezentatywne budowle Berlina, po czym zaczyna krążyć po jego ulicach i placach, by w końcu dojść do podmiejskich ośrodków wypoczynkowych. Pokazuje tez przemysł, sport i rozrywkę.
czwartek, 28 lipca 2016
William Carlos Williams "Spóźniony śpiewak"
Biedni ludzie. Proletariat. Zagubione dusze. Wielkomiejski zgiełk. Drobne życiowe czynności. Uzależnienia, Pochylanie się nad mało istotnymi szczegółami. Uwypuklanie. Kolorystyka. Turpizm. Ulotność chwili. Scenki rodzajowe. Czasem żartobliwy ton. Figuratywizm. Portrety nędznych ulic. Portrety nędzarzy. Kontrasty. Puste życie. Samobójstwo. Czasem zachwyt nad jaśniejącym ciepłym słońcem. Solidarność biednych. Tęsknota. Smak śliwek. Szpital. Ambulans. Starość. Rozmowy z matką. Przebudzenie wiosny. Wahanie. Księżyc nad głową. Wspomnienie. Silne powiewy wiatru. Śpiew i lot kosów. Lunarny erotyk. Pean na cześć kobiecych nóg. Pozorne sielanki. Uległość wobec zimy. Pokój samotnego mężczyzny piszącego wiersze. Miłość. zapach kwitnących wiązów. Hotel w Nantucket. Kochankowie, którzy nie mają dokąd pójść. Ogień i lud związanych dusz. Rozmowa przycumowanych statków. zachwyt nad kelnerką. Pusta pieszczota. Wezwanie. Zmiany. Śmierć sukinsyna. Odrodzenie się świata. Przelotne spotkanie o poranku. Kwiat. Niewiadoma u kresu życia. Rozpacz po stracie męża. Oporne liście wierzb. Zaborcza wiosna. Pytanie do własnego mózgu. Zrównanie starości z wiosną. Błogosławieństwo metafory. Samotne i smutne serce zapadające się w pustkowie głębsze od nocy. Życie jako jedyna pewność. Przyszłość bez nas. Najpowszechniejsza rzecz na świecie. Gwiazda i słońce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














