𝐑𝐨𝐠𝐞𝐫 𝐙𝐞𝐥𝐚𝐳𝐧𝐲 „𝐊𝐫𝐨𝐧𝐢𝐤𝐢 𝐀𝐦𝐛𝐞𝐫𝐮”, 𝟏𝟎 𝐭𝐨𝐦ó𝐰.
Na początku kwietnia 2025 roku sięgnąłem po „Dziewięciu książąt Amberu”, który jest pierwszym tomem „Kronik Amberu” Rogera Zelazny'ego. Dziś skończyłem czytać tom nr 10 „Książę Chaosu”, więc jest to także pożegnanie z całym cyklem. Czas operacyjny czytania: 17 miesięcy. Liczba stron: 1858. Cykl jest połączeniem fantasy, rzeczywistości alternatywnych, przygodowej walki o tron i pojedynku ładu z chaosem, ale w nowatorski sposób Zelazny wykorzystuje mity (podobnie jak Sapkowski), filozofię (dociekanie prawdy), psychologiczną grę. W świecie Amberu nie istnieje jedna prawda i nigdy nie ma pewności. Tak zwane cienie, czyli miliony światów równoległych, a wśród nich Ziemia, podlegają regułom kierowanym z Amberu i z Dworców Chaosu, będących dwoma głównymi oponentami w grze. Rzeczywistość jest zmienna, niemal halucynacyjna. Ktoś oczekujący klasycznego fantasy może od razu Zelazny'ego pominąć (chyba że jest na tyle odważnym, żeby wykroczyć poza banalne wędrówki drużyny z mieczami za pierścieniem). Zelazny jest nowatorski, przełamuje ramy gatunku (podobnie jak na świecie i w Polsce pisarze science fiction w latach 70-tych zaczęli przełamywać schemat: rakieta wylądowała na obcej planecie i spotkała...), a że nazwać prozę Zelazny'ego psychodeliczną, to na pewno nieco za mało, chociaż i bardzo to trafne.
