Historia zespołu Free była krótka, aczkolwiek burzliwa. Jest to opowieść o grupie młodych muzyków, którzy założyli zespół blues-rockowy i osiągnęli szczyt popularności. Książka opowiada również o ludziach, których sukces zniszczył, a przecież Free w swoim czasie zdetronizowali nawet samych Led Zeppelin, pobijając rekord ich rekord frekwencji na występach. Muzycy Free byli doskonali, szczególnie gitarzysta Paul Kossoff grał na swoim Gibsonie Les Paul jak nikt przed nim. Był mistrzem wibrato i grał z niezwykłym uczuciem. Czwórka muzyków czułą magię w tym co robili, to był ich świat, któremu poświęcili się bez reszty. Byli też dobrymi przyjaciółmi. Sukces piosenki "All Right Now", nie do końca reprezentatywnej dla muzyki Free, przeniósł zespół ze sfery koncertów w klubach przed wiernymi fanami w sferę występów w halach dla publiczności złożonej z ludzi, którzy poznali zespół dopiero dzięki przebojowi. Sukces wymagał kolejnych przebojów, tych jednak zespół nie potrafił napisać. Wartość Free polegała bowiem na szczerości wypowiedzi, ekspresji oraz wielkiemu uczuciu, które emanuje z muzyki grupy. "Free - Heavy Load" jest też opowieścią o zmaganiu się z uzależnieniem; Kossoff pobudzał nieustannie swój organizm środkami chemicznymi i przestawał być sobą.
Clayton i Smith materiał do książki gromadzili przez 20 lat, rozmawiali z wieloma ludźmi związanymi z Free, z muzykami, przeszperali tysiące stron gazet muzycznych i odwiedzili niejedną wytwórnię muzyczną, by zbadać zawartość jego archiwum. Powstała szczegółowa praca, w której oprócz faktów znaleźć można sporo wypowiedzi muzyków i artykułów z muzycznej prasy. Książka jest także bogata w bezlik fotografii. Niestety wszystkie są czarno-białe i wiele z nich ma niewielkie rozmiary. niezbyt fortunny jest także "ponadgabarytowy" rozmiar książki, przy niezwykle małym druku; nie wiem, czy nie lepiej byłoby zmniejszyć wielkość wydawnictwa, powiększyć czcionkę i niektóre fotografie, a tym samym zwiększyć jej objętość. Książka zawiera szczegółowy wykaz koncertów i sesji nagraniowych grupy oraz dokładną dyskografię.
sobota, 18 czerwca 2016
wtorek, 14 czerwca 2016
Edmund Niziurski "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa"
Pełna humoru, często absurdalnego i surrealistycznego, powieść o charakterze detektywistycznym. Niziurski łączy świat dziecka ze światem przestępczym stolicy. Nierealność polega między innymi na tym, że dzieci są tu nad wyraz dorosłe, zaś przestępcy noszą ewidentne znamiona epoki minionej, czyli okresu Międzywojennego. Wyraża się to w charakterze przestępców, którzy kierują się na przykład kodeksem honorowym (sic!) oraz w imionach przywołujących miniona epokę (Chryzostom, Wieńczysław Nieszczególny, Ildefons oraz harcerz Teofil czy z drugiej strony detektyw Hippollit oraz harcerz Teodor). Harcerze zajmują się tropieniem przestępców, zamiast zbierać odznaki za sprawności, podobnie Hippollit Kwass, prywatny detektyw (zawód raczej nie do pomyślenia w PRL-u!), były przestępca, który przeszedł na drugą stronę. Wszystko to tworzy nierealny obraz rzeczywistości epoki towarzysza Gomółki, chociaż Niziurski przemyca i aluzje do ówczesnych trudności mieszkaniowych.
Książka dzieli się formalnie na dwie części. W pierwszej poznajemy tytułowego Marka Piegusa, bardzo pechowego trzynastolatka; kilka pierwszych rozdziałów zapoznaje czytelnika z niebywałym pechem chłopca. Kiedy Piegus znika, zaczyna się druga część książki, można rzecz główna, obejmująca 4/5 tekstu; od czysto humorystycznego wprowadzenia, Niziurski przechodzi do również humorystycznego śledztwa w sprawie zaginionego. Akcja jest wartka, dzieje się sporo, nie ma czasu na nudę, trzeba jednak znaleźć czas na oderwanie się od książki w celu otarcia łez i uspokojenie brzucha po salwach śmiechu. Humor to zawsze wielka wartość dodatnia książek Niziurskiego. Autor zresztą potrafi w zręczny sposób połączyć humor z wątkiem kryminalnym oraz wpleść jeszcze fragmenty o obyczajowym charakterze; powstaje książka intrygująca, od której trudno się jest oderwać (ale, jak wspomniałem wyżej, czasem trzeba...), książka skierowana przede wszystkim dla młodzieży, jednak czy tylko dla niej?
Książka dzieli się formalnie na dwie części. W pierwszej poznajemy tytułowego Marka Piegusa, bardzo pechowego trzynastolatka; kilka pierwszych rozdziałów zapoznaje czytelnika z niebywałym pechem chłopca. Kiedy Piegus znika, zaczyna się druga część książki, można rzecz główna, obejmująca 4/5 tekstu; od czysto humorystycznego wprowadzenia, Niziurski przechodzi do również humorystycznego śledztwa w sprawie zaginionego. Akcja jest wartka, dzieje się sporo, nie ma czasu na nudę, trzeba jednak znaleźć czas na oderwanie się od książki w celu otarcia łez i uspokojenie brzucha po salwach śmiechu. Humor to zawsze wielka wartość dodatnia książek Niziurskiego. Autor zresztą potrafi w zręczny sposób połączyć humor z wątkiem kryminalnym oraz wpleść jeszcze fragmenty o obyczajowym charakterze; powstaje książka intrygująca, od której trudno się jest oderwać (ale, jak wspomniałem wyżej, czasem trzeba...), książka skierowana przede wszystkim dla młodzieży, jednak czy tylko dla niej?
piątek, 3 czerwca 2016
Anna Janko "Dziewczyna z zapałkami"
Nie spodziewałem się, że to będzie taka dobra książka. Debiut Anny Janko to proza dojrzała, barwna, intelektualna nawet, często poetycka, nawet erudycyjna, a przy tym autorka potrafi snuć swą opowieść życiu i małżeństwie Hanki bez patosu, z nutką ironii, humoru. Potrafi połączyć opis świata sprawiającego wrażenie realnego z licznymi dygresjami i zagłębianiem się we własne myśli. Czasem książka przypomina "Notatnik" Kamieńskiej, która jest zresztą wspomniana w książce.Janko pisze doskonałym językiem, stosuje śmiałe metafory i porównania; nie jest to język pospolity, chociaż we właściwym momencie trafi się i przekleństwo, nie jest to też język nadmuchany, choć podmiot liryczny jest poetą.
Na pewno "Dziewczyna z zapałkami" jest w pewnym sensie prozą kobiecą, w warstwie narracji, opowiadania o życiu i nieudanym związku, głównie dlatego, że w książce w pierwszej osobie opowieść snuje kobieta. Kiedy Janko zagłębiać zaczyna się w przyczyny, gdy analizuje i opisuje uczucia, przechodzi na poziom prozy psychologicznej, o której można rzec, że każdy, bez względu na płeć, może doświadczyć tych samych przeżyć i dojść do podobnych wniosków. Tak wygląda proza uniwersalna; podobnie czytając Tokarczuk nie ma się wrażenia, że autorka kieruje swoją prozę dla kobiecej części czytelników. Teraz jest to dla mnie oczywiste, ale zanim sięgnąłem po "Dziewczynę z zapałkami" obawiałem się właśnie, że biorę do ręki literaturę kobiecą i ta uwagą chcę uchronić potencjalnych czytelników przed niewłaściwym zaszufladkowaniem książki Anny Janko.
Wydawnictwo Literackie: "Dziewczyna z zapałkami"
Siegfried Kracauer "Od Caligariego do Hitlera. Z psychologii filmu niemieckiego"
Książka ta jest w pewnym sensie skróconą historią kina niemieckiego do 1945 roku. Karcauer jednak analizuje poszczególne filmy pod względem ukrytych w nich podświadomych znaczeń, będących wyrazem świadomości Niemców w okresie przed dojściem Hitlera do władzy. Autor uważa, ze w opisywanych filmach odczytać można stan i mentalność zbiorową, która doprowadziła do zauroczenia nazizmem. Filmy są zatem zwierciadłem niemieckiej duszy, o której autor wyraża się ze sporym krytycyzmem. Podział książki jest chronologiczny, co umożliwia śledzenie zmian oraz rozwój, a raczej regres zachodzący w społeczeństwie. Ostatnie rozdziały poświęcone filmom III Rzeszy skupiają się na oddziaływaniu propagandy na masy. Interesująca i pouczająca lektura, nie tylko dla miłośników filmu.
słowo/ obraz terytoria: "Od Caligariego do Hitlera"
Anna Kamieńska "Notatnik 1965-1972"
Zapiski Anny Kamieńskiej to świadectwo głębokiej miłości do męża, który umarł w 1967 roku i którego poetka nigdy nie przestałą kochać. Nawet więcej, każdego dnia wspomina go, czuje jego obecność i widzi go we snach. "Notatki" przypominają w tych fragmentach "Treny" Kochanowskiego, są wypełnione bólem, tęsknotą, rozpaczą, rezygnacją. Po śmierci męża Kamieńska sięga po filozofów i teologów (Schopenhauer, Simone Weil, Merton), dzięki czemu (i pewnie też z pomocą jej przyjaciela, księdza Jana Twardowskiego) zaczyna odzyskiwać utraconą od lat wiarę w Boga. To drugi, pogodniejszy, nurt "Notatek". Jest to proza pisana ad hoc, bez korekty, w formie duchowego dziennika, autobiografii wewnętrznej. Kamieńska nie zwraca się prawie wcale ku światu zewnętrznemu, skupia się natomiast prawie całkowicie na swoim wnętrzu, na krzyczącej i rozpaczającej duszy, na zranionym bezpowrotnie sercu. Jest wiele rezygnacji w zapiskach, ale i wiele dociekliwości. To proza intelektualna, często filozoficzna, aforystyczna. Kamieńska wtrąca do notatek sporo ulubionych cytatów ze swoich lektur, opisuje sny, analizuje swoje stany wewnętrzne i zachodzące zmiany. "Notatki" to lustrzane odbicie cierpienia kamieńskiej oraz wielkie, niezwykłe świadectwo miłości do najbliższego człowieka. Niesamowita, niezwykłą książka, pozwalająca wejrzeć w niedostępne zazwyczaj najintymniejsze sfery serca, duszy i umysłu, opisane z ogromną szczerością, ale bez obnażania się poniżej pewnego - wysoko zawieszonego - poziomu.
wtorek, 31 maja 2016
Guillaume Apollinaire "Poeta zamordowany"
"Poeta zamordowany" to zbiór opowiadań plus tytułowa nowela zajmująca połowę książki. Apollinaire sięga po swoje ulubione środki wyrazu, groteskę, humor, hiperbole, surrealizm, nierzeczywistość, łączenie światów realnego z nierealnym. Nowela "Poeta zamordowany" opowiada historię życia i śmierci młodzieńca o imieniu Croniamantial, który zyskał rozgłos swoimi wierszami, ale nie zaznał szczęścia w miłości. jego życie to splot dziwnych przypadków, a kiedy stoi u szczytu sławy, zmienia się sytuacja na świecie, poezja zostaje potępiona, zaś poeci stają się przedmiotem prześladowań, z zastosowaniem egzekucji i linczów włącznie. Nowela, jak zresztą większość opowiadań zawartych w tomie, posiada podtekst autobiograficzny. Poeta jest osobą niezrozumiałą dla tłumu i nie potrafi zaznać osobistego szczęścia. Głęboko przeżywa odrzucenie i żarliwie broni poezji, co przypłaca życiem. Pośmiertny pomnik stawia poecie Ptak z Beninu (alter ego Pabla Picassa). Interesująca jest w noweli kwestia sterowania tłumem przeciw poetom, a także zastosowane wobec nich represje przypominające totalitaryzm. Apollinaire pisał "Poetę zamordowanego" mniej więcej w tym samym czasie, w którym Franz Kafka tworzył swoją "Kolonię karną". Kolejne opowiadania, a raczej miniatury, zajmują się przeróżną tematyką, od Ludwika bawarskiego, przez ludzi bez cienia, ambicji kucharza usiłującego stworzyć jedzenie odpowiadające gatunkom literackim, po powrót króla Artura do Londynu w XXIII wieku oraz serwowanie magicznych receptur na różne dolegliwości oraz spełniających pragnienia. Książka powstawała w latach 1910-1916, kończy ją więc apokaliptyczna miniatura o okropnościach I Wojny Światowej, która równocześnie spaja klamrą cały zbiór, bowiem w miniaturze tej wskrzeszony zostaje Croniamantal. Dodam tylko, że Apollinaire wplótł w tomik opowiadań sporo poezji. Mimo małych rozmiarów, książka jest różnorodna, intrygująca, niepokojąca, tajemnicza.
sobota, 28 maja 2016
Guillaume Apollinaire "Jedenaście tysięcy pałek, czyli miłostki pewnego hospodara"
Apollinaire zaskoczył całkowicie. Gdyby ktoś się uparł, mógłby nazwać tę niewielkich rozmiarów książkę pornograficzną. Niektóre fragmenty są po prostu niesmaczne i trzeba silnej woli, żeby nie rzucić książką w kąt. Ale... twórca określenia surrealizm nie zamierzał chyba wywołać jedynie tanią sensację. Podobno "Jedenaście tysięcy pałek" Apollinaire napisał z potrzeby zarobkowej, powieść ukazała się jedynie z inicjałami. G.A. jako jej autora, wydał ją więc - i to w drugim obiegu - anonimowo. Skandal i tak wywołał, jednak uważny czytelnik nie może nie zwrócić uwagi na ewidentną przesadę w opisach zawartych w książce, co można wziąć za oznakę parodii. Apollinaire tworzy raczej nierzeczywisty świat seksu, przemocy, dewiacji i zbrodni. W 1907 roku taka mieszanka była na pewno szokująca i przez długie lata była we Francji zakazana. Jednak dotyk surrealizmu jest w niej wyraźnie dostrzegalny. Bohater chłoszcze brzuch pielęgniarki, co powoduje mobilizację armii Japońskiej, dzięki czemu odpiera ona atak wojsk rosyjskich. Surrealizm, hiperboliczne opisy orgii, komiczność, humor (bohater nosi nazwisko Valkutascu), groteska - wszystko to niweluje pornograficzny charakter książeczki Apollinaire'a. Oczywiście nie da się jej przeczytać pomijając liczne opisy orgii, desadyzmy, niesmaczności, przemoc, dewiacje i perwersje, jednak trzeba szczerze sobie powiedzieć, że wszystko to podane jest w cudzysłowie. Na pewno książka mówi wiele o ludzkiej naturze i nie pozostaje obojętna dla czytelnika, który albo zdecydowanie ją odrzuci, albo będzie nią zachwycony. Pośrednio ta książka mówi o nas samych: jak bardzo jesteśmy otwarci, albo jak dalece zakłamani. Podobno nic, co ludzkie, nie jest nam obce... ;)
Kingsley Amis "Rosjaneczka"
Profesor slawistyki specjalizujący się w literaturze rosyjskiej prowadzi na pozór uporządkowane życie. Ma bogatą zonę, szałowy samochód, dom, pracę zgodną z jego pasją, poważanie i autorytet z nią związane, Raz w tygodniu gra w tenisa, polemizuje z kolegami z uczelni, pisze obszerną pracę o Lermontowie, nie posiada dzieci, ma za to sporo wolnego czasu. czegóż więcej chcieć?
Do Londynu przybywa radziecka poetka Anna, którą Ryszard poznaje w środowisku rosyjskich emigrantów i postanawia pomóc jej w uwolnieniu wciąż przetrzymywanego w więzieniu po zakończeniu wyroku brata. Jest koniec lat osiemdziesiątych i Związek Radziecki chyli się ku upadkowi, jednak dawne formy trwają w nim nieustannie.
Amis opisał w swej książce kontrast pomiędzy Wschodem a Zachodem, uwypuklił różnice pomiędzy światem zniewolonym i światem wolnym. "Rosjaneczka" jest także jednak książką o intelektualistach, porusza kwestię emigracji. Wszystko to jednak stanowi doskonale nakreślone tło dla losów Ryszarda, jego uwikłania w romans z Anną, który przez starania poetki o uwolnienie brata posiada podtekst polityczny. Okazuje się, że życie Ryszarda wcale nie jest takie, jak wyglądało,, że dał uwieść się pozorom życia, wklęsł w wygodną rutynę. Najgorsze jednak, że nie znał swojej żony. Ryszard znajduje się w kleszczach pomiędzy żona i kochanką i musi podjąć konkretną decyzję, wyzwolić się z iluzji, wybrać stronę i poczynić pierwszy krok.
Mimo obyczajowego charakteru powieści z naciskiem na życie intelektualne, Amis potrafił wpleść wątek rodem z thrillera, bo oto bohater decyduje się na krok, postanawiając żyć z Anną, co prowadzi do lawiny nieprzyjemnych konsekwencji. Okazuje się, że żona postanawia wziąć na nim odwet. Ryszard nie znał jej z tej strony; był do tej pory całkowicie nieświadomy, do czego może być zdolna zraniona i opuszczona kobieta. Dodajmy, że żonie Ryszarda nie chodzi o zawrócenie męża z obranej drogi, ale o zemstę...
"Rosjaneczka" jest na pewno powieścią o życiu w iluzji oraz o przebudzeniu. Impulsem dla otwarcia oczu i spojrzenia na sprawy w sposób umożliwiający dostrzeżenie ich prawdziwego wyglądu jest miłość. Amis nie chciał jednak powiedzieć, że miłość przezwyciężą wszystko, "Rosjaneczka" nie jest przecież czystym romansem, jeżeli w ogóle można nazwać ją w ten sposób, nie jest też książka naiwną, a na pewno nie ma w niej ani krzty sentymentalizmu. Jest to raczej powieść o losie, który chociaż przewrotny i nieprzewidywalny, można kształtować pod warunkiem posiadania świadomego i jasnego spojrzenia na fakty. Otwórz oczy, a nie zginiesz.
Do Londynu przybywa radziecka poetka Anna, którą Ryszard poznaje w środowisku rosyjskich emigrantów i postanawia pomóc jej w uwolnieniu wciąż przetrzymywanego w więzieniu po zakończeniu wyroku brata. Jest koniec lat osiemdziesiątych i Związek Radziecki chyli się ku upadkowi, jednak dawne formy trwają w nim nieustannie.
Amis opisał w swej książce kontrast pomiędzy Wschodem a Zachodem, uwypuklił różnice pomiędzy światem zniewolonym i światem wolnym. "Rosjaneczka" jest także jednak książką o intelektualistach, porusza kwestię emigracji. Wszystko to jednak stanowi doskonale nakreślone tło dla losów Ryszarda, jego uwikłania w romans z Anną, który przez starania poetki o uwolnienie brata posiada podtekst polityczny. Okazuje się, że życie Ryszarda wcale nie jest takie, jak wyglądało,, że dał uwieść się pozorom życia, wklęsł w wygodną rutynę. Najgorsze jednak, że nie znał swojej żony. Ryszard znajduje się w kleszczach pomiędzy żona i kochanką i musi podjąć konkretną decyzję, wyzwolić się z iluzji, wybrać stronę i poczynić pierwszy krok.
Mimo obyczajowego charakteru powieści z naciskiem na życie intelektualne, Amis potrafił wpleść wątek rodem z thrillera, bo oto bohater decyduje się na krok, postanawiając żyć z Anną, co prowadzi do lawiny nieprzyjemnych konsekwencji. Okazuje się, że żona postanawia wziąć na nim odwet. Ryszard nie znał jej z tej strony; był do tej pory całkowicie nieświadomy, do czego może być zdolna zraniona i opuszczona kobieta. Dodajmy, że żonie Ryszarda nie chodzi o zawrócenie męża z obranej drogi, ale o zemstę...
"Rosjaneczka" jest na pewno powieścią o życiu w iluzji oraz o przebudzeniu. Impulsem dla otwarcia oczu i spojrzenia na sprawy w sposób umożliwiający dostrzeżenie ich prawdziwego wyglądu jest miłość. Amis nie chciał jednak powiedzieć, że miłość przezwyciężą wszystko, "Rosjaneczka" nie jest przecież czystym romansem, jeżeli w ogóle można nazwać ją w ten sposób, nie jest też książka naiwną, a na pewno nie ma w niej ani krzty sentymentalizmu. Jest to raczej powieść o losie, który chociaż przewrotny i nieprzewidywalny, można kształtować pod warunkiem posiadania świadomego i jasnego spojrzenia na fakty. Otwórz oczy, a nie zginiesz.
wtorek, 24 maja 2016
John Lennon, Hunter Davies "Listy"
Tytuł tej książki nie powinien brzmieć "Listy", ale "Korespondencja" lub "Zapiski". Listów jest w niej najmniej, aczkolwiek kilkadziesiąt się znajdzie; lwią część zajmują pocztówki, dedykacje, ankiety, rysunki z dopiskami, jest kilka pism oficjalnych, całe mnóstwo karteluszek (na przykład z poleceniami do wykonania dla domu) i w końcu kilka tekstów zamieszczonych w gazetach. Książka posiada układ chronologiczny i podzielona jest na rozdziały z poszczególnych okresów życia Lennona. Lennon lubił pisać dosyć sporo, jednak większość tekstów w jego korespondencji jest zwięzła, lapidarna, często ograniczająca się do pozdrowień z podpisem. W korespondencji Lennon ucieka się do skrótów, znanych jedynie adresatowi aluzji, bawi się językiem, tworzy neologizmy; tylko kilka listów jest tego pozbawionych. Niestety, często utrudnia to lekturę. Dla dobrze władających językiem angielskim to wydanie może stanowić jednak gratkę, gdyż każdy list (nazwijmy je tak ogólnie) obok tłumaczenia posiada fotokopię oryginału, jest zatem doskonała okazja, żeby zapoznać się z listami artysty w oryginalnej formie (kłopot jednak z tym, że Lennon nie pisał zbyt starannie i czytelnie). Reasumując, książka z listami Lennona będzie bezcenna dla fanów, co jest rzeczą oczywistą, a także otworzy oczy tym, którzy nie znali bliżej Lennona, nie spodziewali się, że jest w tym człowieku coś więcej poza statusem ikony rocka. Lennon w listach przedstawia się jako człowiek inteligentny, błyskotliwy, pełen humoru, zainteresowania światem i ludźmi (chociaż w swojej autobiografii Eric Clapton twierdzi nieco inaczej), jest człowiekiem niedoskonałym (skok w bok z May Pang), ale otwartym, wrażliwym i świadomym swojej wartości. I pomimo całego tego szumu wokół jego życia pozostał po prostu sobą. Jak napisał do fana w jedym z listów (cytuję z pamięci): "bogactwo daje ci możliwość kupowania lepszych gatunkowo rzeczy i nie martwisz się o byt swojej rodziny, poza tym jesteśmy wszyscy takimi samymi ludźmi, z takimi samymi troskami i radościami".
Pruszyński i S-ka: "John Lennon. Listy"
czwartek, 19 maja 2016
Charlotte Link "Obserwator"
Bardzo dobry kryminał, trzyma w napięciu i lubi zmylić tropy, a nawet jeśli ktoś wcześniej odgadnie, kto zabił, to w prozie Charlotte Link jest zawsze coś interesującego poza wątkiem kryminalnym: wnikliwe portrety bohaterów, tło społeczne i obyczajowe, nieco psychologii. Jest też u Link ciekawa, niepokojąca atmosfera, klimat. Poza tym pani Link dzieli swoje książki (te, które znam) na dwie części. Pierwsza to poszukiwanie sprawcy (kryminał), a druga ujęcie go i ocalenie osoby będącej w jego szponach (dreszczowiec), dlatego nie jest aż tak ważne u Link, czy odgadniemy sprawcę, bo później trzeba jeszcze zmierzyć się z nim w ostatecznej potyczce. Charakterystyczne dla autorki jest budowanie motywów postępowanie przestępcy na pobudkach psychologicznych. W "Obserwatorze" mamy to w piękny sposób nakreślone. Czytelnik poznaje te motywy, zagłębiając się w psychikę mordercy i jakkolwiek są to opisy o nieco behawiorystycznym charakterze, to jednak są; nie wymagajmy zresztą za wiele, to nie jest przecież powieść psychologiczna tylko kryminał. Po lekturze dwóch książek Charlotte Link (czytałem wcześniej "Dom sióstr") nie można też nie zwrócić uwagi na powtarzające się motywy: zimowa sceneria, Anglia, jako miejsce rozgrywania akcji, zamknięcie w pułapce, przemoc psychiczna oraz fizyczna wobec kobiet, osamotnienie, motyw starości, oraz postać outsidera.
Sonia Draga: "Obserwator"
wtorek, 17 maja 2016
Delphine de Vigan "Nic nie oprze się nocy"
Ta książka miała spory potencjał, ale moim zdaniem autorka nie wykorzystała go. Książka jest podobno oparta na historii matki autorki, ale nie do końca wiadomo, gdzie prawda, a gdzie fikcja. Bardzo drażnił mnie dosyć prosty język, jak na kogoś, kto wspomina o "Paryskim spleenie", Rimbaudzie i Prouście. Moim zdaniem błędem de Vigan jest kumulowanie samobójstw; aż trudno uwierzyć, że aż tylu ludzi popełniło je w jednej rodzinie oraz wśród jej znajomych. Przyzna, że spodziewałem się zupełnie czegoś innego po "Nic nie oprze się nocy": portretu młodej i wrażliwej dziewczyny wchodzącej w prawdziwe życie, a otrzymałem miejscami wlokącą się sagę rodzinną z dosyć powierzchowną psychologią. Rozwleczona na wiele lat jest bardziej kroniką, niż studium popadania w szaleństwo. Autorka nagromadziła na kartach książki sporo ponurych faktów, lecz pisze o nich językiem beznadziejnym, przeplatając to co straszne z wyszczególnianiem wyjazdów, miejsc, nazw miast, przyrządzanych potraw, wyliczania kosmetyków itd. Dopiero w końcowej partii książki, kiedy de Vigan bądź jej alter ego, narratorka "Nic nie oprze się nocy" zaczyna zdradzać przyczyny, dla których opisuje historię obłędu swej matki, robi się ciekawiej i wnikliwiej, choć nie jest to niestety zbyt długi fragment książki czy tez powieści, bo nożna dyskutować nad zawartością procentową fikcji w tym tekście. de Vigan według mojego skromnego zdania usiłuje poruszać zbyt wiele problemów na raz: obłęd, samobójstwo, kazirodztwo, anoreksja, choroby, kwestie społeczne, stosunki rodzinne, jednak nie da się oprzeć wrażeniu, że jest to raczej wymienianie problemów pozbawione głębszej ich analizy. Na szczęście nie ma w prozie de Vigan taniej ckliwości i cukierkowatości, jest brutalność i bezwzględność, niestety nie ma tam także głębi, jest tylko wrażenie ślizgania się po faktach, opisach, wycieczka po powierzchni z rzadkimi próbami zapuszczenia się nieco niżej w celu dotarcia do korzeni wydarzeń.Sonia Draga: "Nic nie oprze się nocy"
Subskrybuj:
Posty (Atom)






