"Code 46", reż. Michael Winterbottom (Wlk. Brytania, 2003). W niedalekiej przyszłości obywatele kontrolowani są przez państwo, aż po regulacje urodzin oraz intymne stosunki. Państwo dba, aby nie powstawały genetyczne mezalianse, co reguluje tytułowy kodeks nr 46. Obywatele lepsi genetycznie żyją w metropolii, zaś gorsi - bez prawa wstępu do niej - na otaczającej metropolię pustyni. William udaje się do Szanghaju w celu zbadania sprawy przecieku przepustek w ręce osób nieuprawnionych. Na miejscu poznaje Marię i to spotkanie odmienia jego życie...Film świetny. Klimat - bomba. Współtworzą go rewelacyjna muzyka i zdjęcia. Nie jest to klasyczne science-fiction, fani takiego mogą odczuć rozczarowanie; film raczej opowiada o uczuciu dwojga ludzi w zindustrializowanym świecie; ich związek zdaje się być tak samo odhumanizowany, jak otaczająca ich rzeczywostość. Są też w filmie aluzje społeczne (podział na posiadąjących i nie posiadających możliwość wstepu do pewnych stref). Miałem wrażenie, że ów filmowy Szanghaj to przede wszystkim miasto, poza nim (długie zdjęcia z lotu ptaka jak w "Rekolekcjach na temat ciemności" Herzoga) to raczej pejzaże Bliskiego Wschodu.
Sen Samanthy Morton według mnie jak najbardziej na miejscu, bo to jest sugestia jej przeznaczenia. Być może jest to tez aluzja do "Nieba nad Berlinem", w którym Marion śni Damiela, by później spotkać go na jawie.
Cały film jest raczej chłodny, żeby nie rzec, że wręcz zimny, w swojej atmosferze i to może odrzucać widza łaknącego gorącej rozrywki, utrudniać odbiór. Dla mnie jest to jednak zaleta. Film leciał ostatnio na TVP Kultura pod tytułem "Pafagraf 46".












"M", reż. Fritz Lang (Niemcy, 1931). Berlińska policja gorączkowo poszukuje mordercy małych dzieci. Miasto żyje w permanentnej psychozie. Pierwszy dźwiękowy film Langa... a jaka maestria w zastosowaniu nowego przełomowego wynalazku dla kina. Pomiędzy ostatnim niemym filmem Langa "Kobieta na Księżycu", a pierwszym jego filmem dźwiękowym minęły dwa lata; reżyser nie spieszył się chyba, wolał poczekać i starannie przygotować się do nowej epoki. Film jest zrealizowany w sposób staranny, drobiazgi odgrywają w nim ogromną rolę (od opakowania po cukierkach po koślawe litery w liście pisanym na drewnianym parapecie). Czasem w grze aktorskiej widać jeszcze pewne cechy znane z niemych filmów, ale odczuwalne jest to chyba w epizodach takich, jak nalot policji na spelunę czy kłótnię w piwiarni.




















"Au coeur du mensonge", reż. Claude Chabrol (Francja, 1999). Dramat kryminalny Claude'a Chabrola. Opowieść o małym, rybackim miasteczku, które zostaje porażone wiadomością o znalezieniu ciała dziesięcioletniej dziewczynki. Sprawą zajmuje się nowo mianowana pani inspektor Frederique. Jej uwagę zwraca przede wszystkim Rene. Ten, kiedyś dosyć znany, malarz przechodzi poważny kryzys - nie sprzedaje obrazów i żyje z udzielania dzieciom lekcji rysunku. To on ostatni widział dziewczynkę żywą. Jego żona, pielęgniarka Viviane, nie godzi się z podejrzeniami rzucanymi na Rene i stara się oczyścić z nich męża. Kolejna zbrodnia paraliżuje miasteczko. Pani inspektor jest dociekliwa. Pyta i uważnie słucha odpowiedzi, a ludzie są tu gadatliwi...Kolejny intrygujący i niepokojący film Chabrole'a. Pod płaszczykiem dramatu kryminalnego pokazany został ro rozpad więzi pomiędzy bliskimi sobie ludźmi. Chabrol - jak widomo - lubuje się w kobietach zepsutych. Viviane właściwie taka nie jest, chociaż...








"Frau im Mond", reż. Fritz Lang (Niemcy, 1929). Profesor Manfeldt planuje wyprawę na Księżyc w celu zbadania swojej hipotezy, że zalegają tam ogromne pokłady złota. W zrealizowaniu projektu pomaga mu uesański przemysłowiec Turner, który jednak ma własny, inny niż naukowiec, cel wyprawy. Ostatni niemy film Langa. Film stanowi połączenie gatunków, które Lang obierał dla swoich wcześniejszych filmów: przygoda, science-fiction i sensacja. Mamy też wątek melodramatyczny. Widać w filmie ogromną fascynację techniką, ale w "Kobiecie na Księżycu" nie jest ona groźna i demoniczna jak w "Metropolis", ponieważ służy człowiekowi, a nie zniewala go. Zdjęcia i kadry na wysokim poziomie. Razić może nieco nienaukowe odkrycie, że na Księżycu człowiek oddycha z ta samą swobodą jak na Ziemi, ale ja przymknąłbym na to oko, bo nie jest to aż tak istotne (chociaż uczepić się tego jak najbardziej można). W "Kobiecie na Księżycu" pojawia się podobno po raz pierwszy na ekranie odliczanie do startu rakiety od dziesięciu do zera. Konsultantem filmu był jeden z pionierów kosmonautyki Hermann Obert (autor rozprawy "Die Rakete zu den Planetaraumen" z 1923 roku). Filmowa rakieta została ochrzczona imieniem głównej bohaterki, Friede (gra ją Gerda Maurus, która debiutowała na ekranie rok wcześniej w innym filmie Langa "Szpiedzy"). Pierwsza część filmu pokazuje rodzenie się idei wyprawy oraz jej realizację; bohaterowie schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca technice. Jednak gdy dochodzi do pocałunku pomiedzy Friedą i Wolfem, środek ciężkości w filmie zmienia się. Druga część to lot na Księżyc, pobyt na nim oraz perypetie, jakie tam czekają na załogę rakiety.


